Niemiecka prasa: Wspólna polityka zagraniczna UE jest chimerą | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 16.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Wspólna polityka zagraniczna UE jest chimerą

Niemieckie dzienniki komentują dzisiaj (16.03) zakończony w Brukseli szczyt Unii Europejskiej. Najwięcej uwagi skupia się na kwestii embarga na dostawy broni do Syrii.

Dziennik „Nürnberger Nachrichten“ pisze:

„Ani recepty Merkel, ani Hollande´a nie nadają się do niczego. W Grecji, Hiszpanii i we Włoszech trudno przewidzieć, dokąd może prowadzić polityka oszczędnościowa. Krótkowzrocznością byłoby jednak zaciąganie nowych kredytów i pakowanie miliardów w programy koniunkturalne. Przy wszystkich błędach konstrukcyjnych popełnianych w EU jest jasnym, że kryzys wywołały niepohamowane spekulacje rynków finansowych. Miliardy z parasoli ratunkowych zostały niemal wyłącznie przeznaczone na wsparcie banków. Ich własny wkład jest dotąd nieporównywalnie niski”.

Zdaniem „Frankfurter Neue Presse“:

„Rządy postanowiły, że finansowany przez nie budżet UE nie będzie zwiększony. Ale Parlament Europejski w niewłaściwym momencie skorzystał ze swojego nowego prawa: całkowicie nie doceniając ogólnej sytuacji finansowej zablokował nowy oszczędnościowy budżet. Jakby państwa członkowskie zmuszone do oszczędzania, miały dla Brukseli jeszcze więcej pieniędzy. (...) Jeżeli tak dalej pójdzie, europejska polityka zdoła jeszcze zaprzepaścić myśl europejską”.

Polityka zagraniczna UE jest chimerą, konstatuje berliński „Tagesspiegel“:

„Konflikty w Libii, Mali a teraz i w Syrii pokazują: zawsze, kiedy sytuacja się zaostrza, państwa europejskie podejmują solowe decyzje. Na szczycie UE prezydent Francji François Hollande dał do zrozumienia, że jego kraj w najbliższym czasie uchyli embargo nałożone na dostawy broni do Syrii. Nie ukrywał przy tym, co myśli o obradach szefów MSZ na temat Syrii – nic. Nie widać końca toczącej się od dwóch lat wojny domowej i być może są powody, by zaopatrzyć w broń syryjskich partyzantów. Ale jednocześnie trzeba sobie powiedzieć: prawdziwa wspólna polityka zagraniczna Unii Europejskiej pozostaje chimerą”.

Ten sam temat podejmują „Westfälische Nachrichten“:

„Czy syryjscy partyzanci powinni otrzymać w walce z reżimem w Damaszku zbrojne wsparcie z Europy? ... Pomogłoby spojrzenie wstecz. Saddam Husajn latami był wyposażany w broń z Zachodu – efekt jest znany. U talibskich bojowników w Afganistanie znaleziono amunicję i broń z amerykańskich i niemieckich zasobów – żołnierze Bundeswehry nadal są tam na wojnie. Także w Libii po obaleniu Kadafiego zachodnia, wysoko rozwinięta, broń w cudowny sposób znalazła się w rękach bojowników Al-Kaidy. A teraz Syria? Rozum mówi NIE”.

„Die Welt” komentuje:

„Broń dla syryjskich partyzantów? Francja i Wielka Brytania są za, Niemcy i większość państw unijnych przeciw. Obydwie strony mają słuszne powody. W tak poważnej sytuacji, niezależnie od opowiadania się za ‘wspólną europejską polityką zagraniczną i bezpieczeństwa' UE kolejny raz rozpada się na państwa narodowe, zależnie od własnych interesów i nastroju. Niemcy rezygnują z jakiejkolwiek roli przywódczej, tak jak już w przypadku Libii i Mali. Nikt nie może polegać na drugim. Kiedy sytuacja robi się poważna, wszystkie piękne deklaracje przemijają z wiatrem”.

Lakonicznie komentuje kwestię broni dla Syrii dziennik „Lübecker Nachrichten”:

„Myślenie, że jeszcze więcej broni może przynieść pokój jest iluzją, której UE jako laureatka Pokojowej Nagrody Nobla nie powinna ulegać. Jest wymysłem, który zniweczy każdą, nawet najbardziej nikłą szansę na znalezienie dyplomatycznego rozwiązania konfliktu”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama