Niemiecka prasa: ″Wolność słowa nie jest zabawką″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Wolność słowa nie jest zabawką"

Jak obchodzić się z obrazoburczymi materiałami - zastanawiają się komentatorzy niemieckich gazet.

Frankfurter Rundschau stwierdza, że "Ani głupoty islamofobów, ani nienawiści islamskich samobójczych zamachowców nie da się ukrócić na drodze prawnej. Kiedy jednak głupota islamofobów przeradza się w przemoc albo prowokuje przemoc, i staje się obelgami pod adresem innych narodów, wtedy powinna wkroczyć prokuratura. Film "Niewinność muzułmanów" historycy powinni już dziś odłożyć ad acta. Film ten i jego fatalne konsekwencje są splamionym krwią przykładem tego, co może się stać, kiedy głupota zderzy się z nienawiścią".

Stuttgarter Zeitung przypomina, że "W tych dniach nikt nie rzuca na szalę wolności słowa i jako przeciwwagi prawa papieża do nietykalności osobistej, który mógł czuć się dotknięty karykaturalnym rysunkiem jego osoby w splamionej sutannie. Nie bronimy także wolności słowa wobec jakiegoś autorytarnego państwa. Stawiamy jednak tę wolność w relacji do życia ludzi w państwach islamskich, życia ambasadorów pełniących służbę dyplomatyczną czy zdrowia dzieci, które chodzą tam do zachodnich szkół".

Aachener Nachrichten uważa, że "W przypadku antyislamskich karykatur niektórzy w RFN myślą, że możnaby cofnąć czas. Ultrakonserwatywne kręgi upominają się o ustawy zabraniające bluźnierstwa. Czyli co? Powrót do czasów sprzed 1969 roku? Tak miałaby wyglądać odpowiedź naszego liberalnego społeczeństwa na poczynania fanatycznych oszołomów? Jeszcze czego! Nie: kto podżega nienawiść obrażając inne religie już dziś dopuszcza się karalnego czynu. Wszystko inne to wolność poglądów".

Neues Deutschland uważa: "Po tym, jak w trakcie protestów w krajach islamskich doszło do ofiar śmiertelnych, preparowanie nowych prowokacji zza redakcyjnego biurka w Paryżu nie jest już żadnym wielkim czynem. W niebezpieczeństwie są bowiem inni - nie bez powodu Francja i inne państwa zamykają swoje ambasady i szkoły. Paryscy satyrycy powołujący się na wolność słowa są niepoważni. Ta wolność bowiem nie zmusza nikogo to robienia czegoś. Wolność słowa nie oznacza, że mówi się wszystko, co można; ona oznacza, że wolno wszystko powiedzieć - i właśnie dlatego należy się zastanawiać, co się mówi. Wolność słowa nie jest zabawką tylko zdobyczą i trzeba się z nią rozważnie obchodzić. Wiąże się z nią także odpowiedzialność za konsekwencje publikacji tekstu lub rysunku".

Zapowiedź niemieckiego magazynu satyrycznego Titanic o publikacji materiałów nawiązujących do szydzącego z proroka Mahometa filmu komentuje Delmenhorster Kreisblatt: "Obraźliwy film, paryskie karykatury i Titanic wskakują na jadący wózek wykorzystując nabrzmiewające już od dłuższego czasu nastroje w świecie islamskim, aby zwrócić na siebie uwagę i zbić kasę. Mediom wolno tak robić, ale mogłyby też się od tego powstrzymać. Pewnie jeszcze przez dłuższy czas będziemy musieli liczyć się z takimi publikacjami - tylko bardzo proszę nie w imię wolności słowa!"

Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama