Niemiecka prasa: Wizyta Ławrowa w Syrii to ″czysty cynizm″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Wizyta Ławrowa w Syrii to "czysty cynizm"

Komentatorzy prasy oceniają wizytę szefa rosyjskiej dyplomacji w Syrii jako "czysty cynizm". Prasa pisze także o duecie Merkozy i nowym modelu opieki pielęgnacyjnej w Niemczech.

Siergiej Ławrow i Baszar Asad

Siergiej Ławrow i Baszar Asad

Landeszeitung Lueneburg uważa, że "Po 'njet' w Radzie Bezpieczeństwa ONZ przyszła teraz mizerna próba rosyjskiej dyplomacji, by potiomkinowskie wioski w Syrii sprzedawać jako wspaniałą pokojową architekturę Kremla. Faktycznie jednak szefowi rosyjskiej dyplomacji Ławrowowi nie udało się powstrzymać utraty reputacji Moskwy w świecie arabskim.

Luebecker Nachrichten pisze: "Czystym cynizmem jest to, że Ławrow jako wielki sukces sprzedaje zapewnienie Asada, że położy kres przemocy. Rosja zachowuje się tak tylko w imię polityki siły: Syria jest jednym sojusznikiem Rosji w tym regionie, rosyjska baza morska w Tartusie jest ważna dla dążenia Putina, by Rosja znów stała się światowym mocarstwem. Jest to także reakcja na to, jak bardzo Rosja zawiodła w czasie "arabskiej wiosny", która przydała splendoru Zachodowi".

Ciąg dalszy duetu Merkozy?

O ściśle współdziałającym duecie Merkel-Sarkozy pisze m.in. Muenchner Merkur:

"Francuzi muszą zdecydować, kto ich zdaniem najlepiej poradzi sobie z kryzysem euro. I jeżeli słuszne jest założenie, że wyborcy wobec dramatycznego zagrożenia boją się zmian w centrum władzy, to ostentacyjne oznaki sympatii Angeli Merkel pod adresem jej francuskiego partnera są przemyślaną pomocą dla podjęcia decyzji. Kanclerz Merkel reprezentuje potężne Niemcy i na europejskiej scenie zajmuje poważną pozycję. Funkcjonuje to dlatego, że pomimo wszelkich rozbieżności zdań wraz z Sarkozym tworzy efektywny tandem, i o przedłużeniu jego działania mają teraz współdecydować Francuzi. Bilans sukcesów duetu "Merkozy" nie przemawia za jakąkolwiek zmianą po stronie francuskiej - to przesłanie pod adresem Grande Nation."

Seniorzy pod jednym dachem

Dużo miejsca gazety poświęcają najnowszemu pomysłowi ministra zdrowia Daniela Bahra, aby osoby wymagające opieki pielęgnacyjnej zamieszkały pod jednym dachem, co ministerstwo zdrowia byłoby skłonne współfinansować.

Berliner Zeitung krytykuje pomysł ministra pisząc: "Jeżeli dokładniej rozważy się pomysł ministra zdrowia, by seniorzy wymagający opieki tworzyli wspólnoty mieszkalne, trudno dopatrzyć się zalet tego rozwiązania. Problemem staje się to, że byłoby to tylko rozwiązanie przejściowe. Skupienie pod jednym dachem czterech osób wymagających opieki nie poprawiłoby ich warunków życia. Nasuwa się więc podejrzenie, że minister proponując tę innowację, ma przede wszystkim na myśli zaoszczędzenie środków. Nie jest to niczym zdrożnym jeżeli ma się mało pieniędzy, ale ten model życia jest rozwiązaniem tylko dla nielicznych osób. Jeżeli życie niedołężnych osób nie ma być piekłem, trzeba znaleźć takie grupy, a osoby żyjące w ten sposób muszą być w stanie znosić trudne cechy charakteru innych, zaostrzające się zazwyczaj na starość i rozwiązywać konflikty. Jest to bardzo romantyczne wyobrażenie, lecz nie jest ono w stanie zastąpić reformy systemu opieki pielęgnacyjnej".

Frankfurter Neue Presse popiera pomysł ministra: "Nowy model wspólnot osób wymagających opieki pozwala ludziom niedołężnym nie tylko na sfinansowanie pielęgnacji. Możliwe byłoby także zatrudnienie pomocy, które na przykład przez kilka godzin dziennie wyręczałyby seniorów w załatwianiu różnych spraw czy zakupach. Byłaby to pomoc do samopomocy i umożliwiła samodzielne życie ludziom niedołężnym, którzy przykładają do niej szczególną wagę".

Tagesspiegel uważa, że "Wspieranie opieki ambulatoryjnej jest bez wątpienia palącą potrzebą. Każdy chciałby jak najdłużej mieszkać we własnych czterech ścianach. Ale nie jest to żadną alternatywą do domu opieki, bo tam trafiają obecnie już tylko najcięższe przypadki. To, że minister tak obstaje przy opiece w domu rodzi podejrzenie, że chodzi mu przede wszystkim o jedno: zaoszczędzenie środków na specjalistycznej opiece. Dla mieszkańców domów opieki reforma ministra Bahra nic nie oznacza. Nie bez powodu minister Bahr nie ma ochoty wziąć się za nowe zdefiniowanie, kto jest osobą wymagającą opieki. Jeżeli bowiem opieka pielęgnacyjna nie orientowałaby się tylko na deficytach fizycznych, stałaby się dużo droższa. Ale za to podopieczni mogliby liczyć na bardziej humanitarne traktowanie. Tym zajmie się może następny rząd.

Augsburger Allgemeine ocenia, że "Takie wspólnoty mieszkalne nie byłyby niczym innym jak mini-domami opieki, tyle że bez wyposażenia specjalistycznych placówek. Nie da się uniknąć podejrzenia, że taka nowa, zgrabna etykietka ma tylko jeszcze bardziej zredukować i tak już mizerne środki. Jeżeli takie wspólnoty miałyby dobrze funkcjonować, musiałyby mieć zupełnie inną strukturę. Ludzie musieliby zdecydować się na taki model życia już wcześniej, a nie dopiero wtedy kiedy są starzy i niedołężni. Ich potrzebom mogłyby także sprostać wielopokoleniowe domy. Ale to wymagałoby jeszcze więcej pieniędzy i starannego zaplanowania".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama