Niemiecka prasa: wizja przyjaznej i otwartej Europy coraz bardziej się oddala | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 10.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: wizja przyjaznej i otwartej Europy coraz bardziej się oddala

W rozwiązaniu kryzysu migracyjnego propozycja Angeli Merkel przegrała. Wyjściem dla Europy będą blokady i płoty z drutu kolczastego.

W Idomeni na nagłębszej greckiej prowincji kończy się nie tylko odyseja tysięcy uchodźców, ale także szaleńcza europejska polityka azylowa

W Idomeni na nagłębszej greckiej prowincji kończy się nie tylko odyseja tysięcy uchodźców, ale także szaleńcza europejska polityka azylowa

Jak zauważa „Frankfurter Allgemeine Zeitung“: "Sprzecznością samą w sobie jest i będzie postawa rządu w Berlinie, który z jednej strony żąda zerwania z przepychaniem na siłę ważnych spraw w polityce wobec uchodźców, a z drugiej oburza się, gdy ktoś zastosuje się do tego żądania. Przewodniczący Rady Europejskiej Tusk ma rację mówiąc, że stanowisko państw bałkańskich w sprawie szlaku nazwanego ich imieniem opiera się na najnowszych decyzjach szczytu UE, za którymi głosował także rząd Republiki Federalnej. Gdy Unia postanowiła zerwać z polityką otwartych drzwi, zdecydowała się równocześnie gdzieś zatrzymać uchodźców i migrantów, a także, przynajmniej częściowo, dokądś ich odsyłać. To, że nastąpiło to na środkowym odcinku szlaku bałkańskiego, zawdzięczamy postawie rządu w Ankarze, dużo przychylniej nastawionego wobec współpracy z UE wskutek obawy, że Turcja będzie zmuszona utrzymywać gros uchodźców u siebie. Tak czy siak, kanclerz Merkel dostała to, czego chciała. Ale tylko dlatego, że na Bałkanach coś się ruszyło“.

Tego samego zdania jest „Neue Osnabrücker Zeitung“: "Kanclerz Merkel ponownie miała szczęście. Przyjęta przez nią taktyka przeczekania raz jeszcze wyszła jej na korzyść. Przynajmniej na razie. W kryzysie migracyjnym zamknięcie granic przez kilka państw bałkańskich zahamowało napływ uchodźców i migrantów. To one wzięły na siebie wykonanie brudnej roboty, jak to ślicznie nazwał szef SPD Sigmar Gabriel. W rezultacie wszystko, co niemiłe, brudne i nieładne rozgrywa się daleko od granic Niemiec i wbrew oficjalnemu stanowisku kanclerz Merkel, która na szczycie UE-Turcja sprzeciwiła się zamknięciu szlaku bałkańskiego. Ale polityka faktów dokonanych państw bałkańskich sprawiła, że Angela Merkel może wreszcie odetchnąć z ulgą. Malejąca liczba uchodźców powinna wyjść na korzyść jej CDU przed wyborami do trzech Landtagów”.

Myśl tę rozwija „Münchner Merkur“: "W zapomnianej przez Boga i ludzi wiosce na nagłębszej greckiej prowincji kończy się nie tylko odyseja tysięcy uchodźców, ale także szaleńcza europejska polityka azylowa, która zaczęła się latem ubiegłego roku od wspólnego zdjęcia kanclerz Angeli Merkel z grupką migrantów. (…) W Europie nie czekają już na nich żadne prezenty na powitanie, tylko buldożery i zasieki z drutu kolczastego”.

"Nürnberger Zeitung" ironizuje: "Okazało się, że wyjściem dla Europy nie będzie obiecywane przez kanclerz Merkel "rozwiązanie europejskie", lecz nieustannie przez nią wcześniej potępiane działania na własną rękę poszczególnych krajów Unii, dopuszczające blokady i płoty z drutu kolczastego. Gdy Angela Merkel, ku zachwytowi niektórych, pozostaje z czystymi rękami, brudną robotą zajęli się inni. I wcale nie dlatego, że chcieli pomóc Niemcom, ale dlatego, że nie mają złudzeń co do Europy i jej jedności. Winę za tragiczną sytuację uchodźców w obozie Idomeni ponoszą wszystkie te państwa członkowskie, które gotowe są działać tylko wtedy, gdy Wspólnota rozdziela coś innego niż kwoty uchodźców".

"Badische Zeitung" z Freiburga dodaje: "To właśnie, że przewodniczący Rady Europejskiej był od razu bardzo zadowolony z samodzielnej podróży do stolic szlaku bałkańskiego pokazuje, jak niewielkie poparcie ma Angela Merkel wewnątrz Unii. Stwierdzenie Donalda Tuska, że blokada tej trasy umożliwi realizację ustaleń szczytu w Brukseli pokazuje jeszcze więcej: Merkel, która te ustalenia podpisała, bardzo zbliżyła się do tych, którzy zamknięcie granic popierają. Cena osiągnięcia europejskiego rozwiązania kryzysu migracyjnego wciąż rośnie. A wizja przyjaznej i otwartej Europy coraz bardziej się oddala".

opr. Dagmara Jakubczak

Redakcja poleca