Niemiecka prasa: W RFN nie ma nikogo, kto by zapanował nad chaosem | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: W RFN nie ma nikogo, kto by zapanował nad chaosem

Niemiecka prasa krytycznie komentuje przywrócenie w RFN zasad Konwencji Dublińskiej ws. rejestracji uchodźców.

„Badische Zeitung” pisze: „Zarządzanie kryzysem uchodźczym wymyka się rządowi Niemiec z rąk i nie ma nikogo, kto by zapanował nad chaosem. Z urzędu powinna zrobić to szefowa rządu, ale w ostatnich dniach Angela Merkel rozpłynęła się we mgle prawie tak elegancko, jak Franz Beckenbauer po aferze o kupioną organizację mistrzostw świata w 2006 r. Najpierw minister spraw wewnętrznych ograniczył bez jakichkolwiek przeszkód łączenie syryjskich rodzin, a teraz jeszcze reaktywował stosowanie tak wanego systemu dublińskiego w stosunku do uchodźców z Syrii. Wygląda na to, że szef MSW chciał wysłać odstraszający sygnał. Ale bardziej potrzebny byłby sygnał służący rozwiązywaniu problemów”.

„Straubinger Tagblatt / Landshuter Zeitung” uważa: „Co prawda zapowiedź reaktywacji Konwencji Dublińskiej jest raczej symbolicznej natury, ponieważ w rzeczy samej niewiele to zmienia. Większość Syryjczyków, wkraczając na obszar Unii Europejskiej, nie zostało w ogóle zarejestrowanych, więc nie ma też kraju, do którego można by ich odesłać, bo Grecja i tak nie wchodzi w rachubę.

Liczy się sygnał rządu do niemieckiego społeczeństwa, do europejskich partnerów i do samych uchodźców”.

„Nürnberger Nachrichten” pisze, że „Europie potrzebne są nowe, inteligentne procedury azylowe i imigracyjne a nie kompletnie nieprzydatna Konwencja Dublińska. Ale zamiast domagać się tego od Brukseli, Berlin w ostatnich dniach wywoływał tylko komunikacyjny chaos. Jego żałosną kulminacją była wiadomość, że w odniesieniu do Syryjczyków znów będzie przywróconye stosowanie systemu dublińskiego. Notatka ta została umieszczona wraz z wiadomością o śmierci byłego kanclerza Helmuta Schmidta - chyba w nadziei, że nikt tego doniesienia nie zauważy”.

„Muencher Merkur” twierdzi, że „Symbole polityki otwartych granic Angeli Merkel padają jak kostki domina. Ostatnie z nich to łączenie rodzin i nakaz pani kanclerz, żeby przybywających do Niemiec Syryjczyków nie wysyłać do bezpiecznych krajów trzecich. Po nagłej decyzji o otwarciu granic, tak samo szybko pojawiła się informacja o ich zamknięciu. Ktoś chyba chce panią kanclerz wystrychnąć na dudka. Do najbardziej przygnębiających odczuć tego strasznego roku, oprócz wydawałoby się niekończącej się fali uchodźców, należy wrażenie o braku jakiegokolwiek przywództwa politycznego. Wyraźnie widać, że Berlin nie poradzi sobie z wymiarem historycznym tego zadania. Ta pustka boli wielu Niemców, tym bardziej, że odejście Helmuta Schmidta oznacza utratę pilota, który zawsze wskazywał im drogę”.

„Problem jest bardziej złożony” - twierdzi gazeta „Westfaelische Nachrichten” pisząc: „Konwencja Dublińska w je obecnej formie nie jest w stanie rozwiązać tak trudnej sytuacji, jak obecna. Dlatego kryzys uchodźczy jest kryzysem całej Unii Europejskiej. Potrzebny byłby pakiet przedsięwzięć, włącznie z już ustalonymi hot spotami do rejestracji uchodźców, aby potem móc rozdzielać ich na wszystkie kraje. Walki w politycznych okopach niewiele dają - potrzeba czegoś więcej, co miałoby polityczne zalety, co scalałoby wspólnotę narodów: solidarności.

opr. Małgorzata Matzke