Niemiecka prasa: W Europie coś szwankuje | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 27.05.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: W Europie coś szwankuje

Bilans wyborów do europarlamentu nie wypada zbyt pomyślnie w ujęciu niemieckiej prasy.

Die Welt" twierdzi, że „W Europie coś szwankuje. Reakcje polityków największych, europejskich bloków partyjnych wskazują, gdzie leży problem. W obliczu siły populistów trzeba jeszcze bardziej kooperować, rozlega się z każdej strony. To znaczy polityczny establishment zwiera szyki i zatyka sobie uszy. Martin Schulz i Jean-Claude Junker zdają się być przekonani, że przyszłość Europy zależy od tego, że jeden z nich zostanie przewodniczącym Komisji Europejskiej. Lecz w rzeczywistości przyszłość Europy zależy od zapewnienia przez politykę bezpieczeństwa zewnętrznego, wspólnej i solidarnej polityki energetycznej i wreszcie wzrostu gospodarczego i miejsc pracy a także szerzej pojętej demokracji. Wszystko, co służy tym celom jest sensowne, a to, co im nie służy, nie nabierze sensu nawet wtedy, jeżeli okrasi się to europejskim patosem".

Stuttgarter Zeitung" uważa, że „Niezbędna jest szczera dyskusja, bo nie da się w nieskończoność odwlekać analizy błędów konstrukcyjnych europejskiej waluty, wciąż jeszcze niezażegnanego kryzysu czy braku demokratycznej legitymacji Europejskiego Banku Centralnego. Im większy jest sukces eurosceptyków i wrogów waluty euro, tym ważniejsze będzie, by obok nieco mniej jednostronnej polityki gospodarczej i bardziej demokratycznych podstaw traktatowych, rozwinęła się poważniejsza debata na temat Europy, bez wiecznego obarczania wszystkimi mankamentami jakiejś nieokreślonej 'Brukseli'. W tym punkcie należy bowiem niestety przyznać rację brytyjskiemu szefowi ugrupowania UKIP Nigelowi Farage'owi: w niedzielę upadło przekonanie, że Europa jest dla obywateli jedyną alternatywą".

Koelner Stadt-Anzeiger" zaznacza, że „Europejski projekt znalazł się na rozdrożu. Polityczne centrum znalazło się w stagnacji, skrajne obrzeża odnotowują przyrost, po części nawet dość znaczny. Coraz prościej jest być przeciwko Europie zamiast ją popierać. Być może to jest właśnie największym zaniedbaniem ostatniego okresu legislacyjnego, że UE w kwestii polityki europejskiej tylko gasiła pożar kryzysu. Nie było ani debaty o tym, na czym polega istota Europy, ani o tym, czym ona jest i czym być powinna. Nie było też żadnych charyzmatycznych, proeuropejskich polityków z przekonania. Teraz chociaż pojawienie się skrajnych partii w politycznym centrum zmusza do podjęcia takiej debaty. Kto pragnie Europy, nie może już dłużej robić uników przed egzystencjalnymi, europejskimi kwestiami. Europejczycy potrzebują odpowiedzi i to teraz".

Nordwest-Zeitung" uważa, że „Tylko Europa, która w centrum uwagi stawia obywatela przetrwa na dłuższą metę. Do tego, obok wewnętrznego rynku potrzebne są także elementy socjalne - i możliwość dla każdego z państw, by decydowało, jakie kroki ku integracji chce podjąć samo, a jakich nie. Kto odda obywatelom władzę nad ich własną przyszłością, ten będzie mógł stwierdzić, że wcale nie są oni tacy antyeuropejscy, jak to się zdaje od ubiegłej niedzieli".

Sueddeutsche Zeitung" pisze o sukcesie włoskiego premiera i wskazuje go jako możliwy przykład dla innych: „Jak Renzi to zrobił? Czego można się od niego nauczyć? Renzi wykazał się odwagą. Stawił czoła eurosceptykom i z poczuciem własnej wartości prowadził walkę wyborczą w duchu afirmacji wartości UE. Opowiadał się za euro i za mądrym gospodarowaniem budżetem. Powiedział Włochom, że powinni reformować swój kraj nie po to, by przypodobać się Europie, ale dla siebie samych. Renzi nie obarczał winą Brukseli, tylko sam przejął odpowiedzialność. Szybko wziął się za reformy, nawet, jeżeli w Rzymie jest to szczególnie trudne. Odmłodził klasę polityczną. Obudził nadzieje, których zdawało się już w ogóle nie być".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner

Reklama