Niemiecka prasa: ″W dramacie pt. ′kryzys euro′ rozpoczął się ostatni akt″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "W dramacie pt. 'kryzys euro' rozpoczął się ostatni akt"

Wtorkowe (12.06.12) gazety w Niemczech komentują nasilenie się kryzysu w strefie euro.

Jak zauważa Wiesbadener Kurier:

"W kryzysie euro dobre wiadomości cechuje wyjątkowo krótki czas połowicznego rozpadu. Dopiero co ucichła na chwilę burza w sprawie kryzysu bankowego w Hiszpanii, a już przybiera na sile huragan we Włoszech i na Cyprze. Jego przyczyny są, co prawda, różne (..), ale łączy je to, że w różny sposób dowodzą one wielorakich, wzajemnych zależności, które wyszły na jaw podczas kryzysu wspólnej waluty europejskiej, czego niemieccy politycy nie chcą przyjąć do wiadomości jako niepodważalnego faktu. Nie ma i nie może być łatwego sposobu na odcięcie się od Aten w razie niepomyślnego dla zwolenników euro wyniku kolejnych wyborów powszechnych w Grecji. Ale nawet gdyby to się jakimś cudem udało, to i tak zaraz pojawią się nowe, równie poważne problemy, tyle że w innym miejscu".

Neue Westfälische Zeitung z Bielefeld pyta:

"Gdzie jest tak pilnie potrzebny europejski nadzór bankowy? Dlaczego niektóre banki mogą wciąż do tego stopnia się przespekulować, że zagraża to egzystencji całych państw? Na te pytania nie otrzymamy odpowiedzi ze strony paktu fiskalnego ani podatku od transakcji finansowych. Tym bardziej należy oczekiwać, że odpowiedzą na nie nasi niemieccy politycy, pod warunkiem, że wreszcie ruszą głową, bo liczba borykających się z kłopotami krajów unijnych wciąż się wydłuża: Grecja, Irlandia, Portugalia, Hiszpania. Kto będzie następny? Włochy? A może Francja? Nasila się wrażenie, że w dramacie pod tytułem Kryzys euro właśnie rozpoczął się ostatni, końcowy akt. Czy Niemcy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji? - pytają eksperci na całym świecie. W tej chwili na to pytanie można odpowiedzieć tylko przy pomocy krótkiego NIE!".

Münchner Merkur zwraca uwagę, że:

"Przed nowymi wyborami w Grecji, Hiszpanie na zimno i do końca wykorzystali panikę, która opanowała obrońców euro. Od chwili objęcia władzy we Francji przez prezydenta Hollande'a, w Europie zaszła ważna zmiana jakościowa: teraz potrzebujący ratunku stawiają wymagania swoim ratownikom. Ten fakt może także Greków natchnąć odwagą do wysuniącia nowych żądań po wyborach".

Financial Times Deutschland zastanawia się nad sytuacją we Włoszech:

"Tak zwany efekt Montiego, o którym tyle się mówiło, już się skończył. W żadnym innym kraju strefy euro wyniki gospodarcze pierwszego kwartału nie doznały takiego załamania jak we Włoszech. Można się było tego spodziewać, ale na pewno wiemy to dopiero od dwóch tygodni. W zasadzie we Włoszech nic naprawdę ważnego się nie zmieniło, ale dlaczego rynki reagują na to dopiero teraz? To, co zaszło w tym kraju dowodzi tylko tego, że rząd złożony z ekspertów i technokratów też nie może zdziałać cudów, bo strach przed załamaniem się strefy euro paraliżuje wszystkich bez wyjątku i jako czynnik czysto psychologiczny jest po prostu nieobliczalny".

Kropkę nad "i" w tej sprawie stawia Landeszeitung Lüneburg:

"Kryzys euro wpływa na politykę, a nawet na bieg historii. Do tej pory obalił blisko tuzin rządów. Sprawił, że skrajna lewica podważa ideę integracji europejskiej, a skrajna prawica za wszystko wini imigrantów. Na plus można mu natomiast zapisać to, że dopiero teraz elity rządzące dostrzegły i doceniły w pełni wartość projektu pod nazwą zjednoczona Europa." I dalej: "Kto wie, czy kryzys euro nie przejdzie do historii jako zjawisko, które ten projekt ostatecznie uwieńczyło i pogrzebało".

Andrzej Pawlak

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama