Niemiecka prasa: USA po wyborach do Kongresu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.11.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: USA po wyborach do Kongresu

Niemieckie gazety analizują sytuację w USA po wyborach do Kongresu. Ich zdaniem w polityce Trumpa nie zajdą większe zmiany.

Jak zauważa "Mindener Tagblatt":

"Nie łudźmy się. Traktowanie Donalda Trumpa jako pomyłki historii, która przy pierwszej lepszej okazji zostanie skorygowana przez większość przerażonych nim wyborców, to zwykłe chciejstwo. Wybory środka kadencji (midterm elections) dowiodły raczej, że ten prezydent, który dzieli i polaryzuje, chętnie podżega i nierzadko mija się z prawdą, ma wystarczające poparcie zarówno we własnej partii jak i wśród swojego elektoratu. Co więcej, jest ono tak duże, że w tej chwili nie można wykluczyć jego ponownego wyboru na drugą kadencję, nawet jeśli do tego czasu narobi jeszcze sporo zamieszania zarówno w polityce zagranicznej jak i w swoim kraju".

Tego samego zdania jest "Stuttgarter Zeitung":

"Trump jest trochę poobijany, ale w żadnym wypadku nie został rzucony na deski. Rano, po wyborach do Kongresu, odnalazł swój smartfon i od tej pory propaguje własną wersję wydarzeń. Udało mu się ponoć odnieść wielki sukces, mimo wszelkich knowań i intryg ze strony lewicowych mediów. Teraz ludzie nazywają go czarodziejem, upaja się na Twitterze ten narcyz z Białego Domu. Jest to, rzecz jasna, wielka przesada. Ale nie jest to także całkowitą nieprawdą".

Zdaniem dziennika "Rheinpfalz" z Ludwigshafen:

"Wysoka jak na wybory środka kadencji frekwencja wynika przede wszystkim ze stylu, w jakim Trump sprawuje swój urząd. Jest on brutalny, gwałtowny, niekonsekwentny i w znacznym stopniu wpłynął na pogłębienie się podziałów wśród wyborców. To, że więcej Amerykanów poszło do urn, nie przyniosło demokratom takich korzyści, jakich się spodziewali. Dlatego Trump będzie teraz nadal wierzył, że musi tylko pozostać sobą, aby został ponownie wybrany prezydentem w 2020 roku".

"Kölner Stadt-Anzeiger" zwraca uwagę, że:

"Dzięki zdobyciu większości w Izbie Reprezentantów demokratom udało się uczynić pewien wyłom w dotychczasowym systemie władzy i zakończyć erę faktycznego systemu jednopartyjnego. Teraz będą mogli poddać parlamentarnej kontroli rządzącego w coraz bardziej autorytarny sposób prezydenta, na którą nie mogli zdobyć się schlebiający mu bez umiaru republikanie".

Podobnie widzi to "Reutlinger General-Anzeiger":

"Uzyskanie większości w Izbie Reprezentantów otwiera przed demokratami możliwość utrudniania życia Trumpowi, powoływanie parlamentarnych komisji śledczych oraz inicjowanie różnych dochodzeń. W polityce Trumpa nie zajdą jednak żadne zasadnicze zmiany. A żeby pokonać go w następnych wyborach, demokraci potrzebują przede wszystkim charyzmatycznego kontrkandydata".

"Badisches Tagblatt" z Baden-Baden pisze:

"Co amerykańskie wybory do Kongresu zmienią na świecie? Odpowiedź na to pytanie brzmi - bardzo mało. Nie ma żadnych powodów, aby sądzić, że prezydent Donald Trump zmieni z własnej woli coś w polityce zagranicznej wskutek zdobycia przez demokratów większości w Izbie Reprezentantów, albo zostanie do tego zmuszony. Jego prezydentura w dalszym ciągu będzie nacechowana konfrontacją zamiast kooperacji, zawiązywaniem doraźnych interesów zamiast długofalowej współpracy w ramach porozumień międzynarodowych i myśleniem w kategoriach wróg-przyjaciel, zamiast zróżnicowanej polityki w obrębie sojuszu NATO. A wysunięta przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa opinia, że amerykańskiemu supermocarstwu zjednoczona Europa mogłaby się skutecznie przeciwstawić, świadczy raczej o jego niedojrzałości politycznej, niż jest odzwierciedleniem obecnej rzeczywistości".

 

Redakcja poleca

Reklama