Niemiecka prasa: Trump wbija klin w społeczeństwo | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Trump wbija klin w społeczeństwo

Komentatorzy krytycznie oceniają nominację Donalda Trumpa na kandydata republikanów do fotela prezydenckiego.

„Westfaelische Nachrichten” uważa, że „Konwent republikanów przypominał przedziwny wewnątrzpartyjny zamach stanu, sprowokowany przez klan Trumpa. Był to przedsmak tego, jaka niebezpieczna polityczna farsa czeka Stany Zjednoczone, jeżeli Trump wybrany zostanie na prezydenta. Wiele pytań narzuca grono, którym Trump się otacza: kandydat na wiceprezydenta który poślizgnął się już na swojej prezentacji, First Lady, która jak papuga powtarzała słowa Michelle Obamy. Jakich Trump ma właściwie doradców?”

„Handelsblatt” z Dusseldorfu pisze: „Trump podporządkował sobie partię republikańska i uprowadził ją z jej politycznego domu. Pominąwszy kilku przyzwoitych rebeliantów, republikanie wiwatują swojemu porywaczowi. Tę partię ogarnął chyba syndrom sztokholmski. Triumf nowojorskiego miliardera jest zwycięstwem tożsamości nad ideologią. W układzie lewica-prawica nijak nie można go umiejscowić. Kiedy obiecuję on, że zmniejszy presję globalizacji poprzez bariery handlowe i utrzyma sieć pomocy socjalnej, przesuwa republikanów w lewo. Kiedy jednocześnie obiecuje ściganie nielegalnych imigrantów i wydalanie ich z kraju, przesuwa partię na prawo. Niekonwencjonalnie prowadzona w walka wyborcza zastępuje dawne różnice światopoglądowe przez nowe wytyczenie linii frontu: ‘my' przeciwko ‘oni'”.

„Wetzlarer Zeitung” przypuszcza, że „Jeżeli Trump kiedykolwiek zagości w Białym Domu, będzie zmuszony przez instytucje do zrównoważenia i wyważenia. Jego kontrkandydatka Hillary Clinton z partii demokratycznej mogłaby temu jednak zapobiec. Dla jej zwolenników zdają się liczyć inne wartości niż te propagowane przez Trumpa. Miałaby kilka możliwości, aby ich zjednać np. stawiając na mówienie prawdy. Ale także u niej to nieco szwankuje. Obserwatorzy analizujący fakty zaświadczają jej, że jest nieporównywalnie bardziej wiarygodna niż Trump, ale jedynie ¼ jej twierdzeń jest prawdziwa a 28% w przeważającej części prawdziwa. Czyli jest jeszcze co poprawić. Odwaga, by mówić prawdę, byłaby najlepszym lekarstwem na idiotyzmy głoszone przez populistów i najlepszym sposobem, by zatriumfować nad Trumpem”.

O szczególnej roli mediów pisze „Nuernberger Nachrichten”: „Mass media zamiast krytycznie obserwować jego poczynania, stały się jego tubą. Można co prawda żywić nadzieję, że to się zmieni, bo wiele doniesień z ostatniego czasu pokazuje, jak Trump zachowywał się w roli biznesmena, kiedy firmom obiecywał złote góry a potem popchnął je w bankructwo nie płacąc rachunków. Trwająca długo walka wyborcza w USA daje wyborcom szansę poznać, jaki kandydat jest naprawdę. Do listopada jest więc jeszcze dość czasu, by zdemaskować Donalda Trumpa jako element tego bogatego, egoistycznego establishmentu, którym podobno tak pogardza”.

„Reutlinger General-Anzeiger" uważa, że „Pchający się do fotela prezydenckiego Trump nie ma żadnej politycznej koncepcji a jego wizje są jeszcze prostsze niż scenariusz westernu. Kiedy Trump pomstuje na Meksykanów, gejów i muzułmanów jest to niczym innym jak okrzykiem ‘przecież nikt mi nie zabroni tego mówić'. Z pozoru stylizuje się on na rzecznika ludzi, którym dzieje się ponoć krzywda, a w rzeczywistości wbija on klin w społeczeństwo”.

Opr.: Małgorzata Matzke

Reklama