Niemiecka prasa: ″To śmiertelnie niebezpieczne samooszukiwanie się″. | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.06.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "To śmiertelnie niebezpieczne samooszukiwanie się".

Niemieccy komentatorzy koncentrują się w czwartek (21.06.12) na trzech tematach: szczytu G20, formowania greckiego rządu oraz na EURO w Polsce i Ukrainie.

Ukazująca się w Norymberdze Nürnberger Zeitung pisze:

"Jesteśmy na etapie 'zaszczytowania się' na śmierć. Absurd polega na tym, że cała polityka światowa ciągnie z jednego mega-spotkania na drugie i udaje, że rozwiązuje problemy naszego globu. Chyba nigdy nie zdemaskowano tego absurdu w całej swej rozciągłości jak w tym tygodniu. Tymczasem karawana szczytowa ciągnie dalej. Z powodu (ważniejszego) ratowania euro, traci z oczu jeszcze ważniejsze tematy. Te naprawdę egzystencjalne problemy wypiera się z pamięci, ponieważ nie wydają się być dosyć aktualne. To śmiertelnie niebezpieczne samooszukiwanie się".

Landeszeitung Lüneburg konstatuje:

"Przed dwudziestoma laty świat z wielkim trudem i mozołem doszedł do wniosku, że żyjemy w cieplarni, którą ogrzewa człowiek. Od tego czasu nastąpił niejeden postęp. Na przykład tym razem o wiele łatwiej było brazylijskim gospodarzom włączyć do komunikatu końcowego deklarację, że jest wola pozostawienia następnym pokoleniom takiego świata, w którym warto żyć. Tylko gdzie te czyny? Więcej tu postępującego zaślepienia niż postępu. Ludzkość jeszcze nigdy nie emitowała do atmosfery większej ilości niszczącego klimat CO2 niż obecnie. Po klęsce w Kopenhadze, próbuje się Rio+20 sprzedać jako sukces. Jego miękki jak wosk brak mocy wiążącej jest następnym krokiem ludzkości na drodze ku przepaści".

Quo Vadis Grecjo?

Frankfurter Allgemeine Zeitung komentuje formowanie rządu w Grecji:

"Pierwsze wieści, które dotarły do nas z Aten, nie napawają optymizmem. Nowy rząd pod przywództwem konserwatysty Samarasa chce przede wszystkim walczyć o złagodzenie nakazów oszczędnościowych. Można wręcz odnieść wrażenie, że jest to jedyny ważny dla koalicji punkt programu. Krótko mówiąc chodzi o osiągnięcie ustępstw, wynegocjowanie ułatwień i rozmiękczenie warunków. A przecież bardziej niż pożądane byłoby, gdyby ten nowy rząd, składający się jak by nie było z dwóch partii, które w przeszłości doprowadziły kraj do ruiny, miał pomysł, w jakim kierunku poprowadzić państwo, gospodarkę i społeczeństwo, pomysł; który spotkałby się może z aprobatą obywateli, na przykład taki, jak Grecja mogłaby wyglądać za pięć, dziesięć, albo dwadzieścia lat".

Handelsblatt z Düsseldorfu na ten sam temat:

"Samaras chce od partnerów ze strefy euro uzyskać dalsze ustępstwa. Chyba za najmniejszy problem można uznać pomoc w generowaniu wzrostu, jakiej żąda on dla dogorywającej greckiej gospodarki, bo o tym i tak już się myśli w UE. Za możliwe do spełnienia uważa się też życzenie wcześniejszej wypłaty unijnych dotacji. Gorzej z innymi żądaniami konserwatywnego Greka. Na przykład z jego planami ponownego podwyższenia emerytur, które obcięto w ramach programu oszczędnościowego, albo obniżki podatku od przedsiębiorstw, czy też częściowego wycofania podwyżki podatku VAT oraz wypłacania w przyszłości przez dwa lata zasiłku dla bezrobotnych a nie jak dotąd przez maksymalnie 12 miesięcy.

Dopóki Samaras nie powie w jaki sposób chce sfinansować swój program socjalny, raczej nie zyska w Brukseli posłuchu".

EURO 2012 na półmetku

Märkische Oderzeitung podejmuje się próby bilansu EURO:

"Cieszymy się również, że nie spełniły się, wyrażane przed EURO 2012 obawy pod adresem państw-gospodarzy mistrzostw. W każdym razie jak dotąd. To prawda, że raz po raz dochodzi do brzydkich scen z udziałem chuliganów na stadionach i poza ich obrębem. Do wielkiej rozróby jednak nie doszło. (...) Polacy i Ukraińcy faktycznie mogą być dumni, że udało im się przeprowadzić EURO. Oba kraje staną się bliższe i zyskają uznanie, na jakie w innej sytuacji nie mogłyby liczyć. Odnosi się to do Polski, choć jeszcze bardziej do Ukrainy, która dla wielu, tutaj w kraju, była jak dotąd terra incognita. A jeżeli oddźwięk międzynarodowy w jakimś stopniu poskromi też to towarzystwo w Kijowie, tym lepiej".

Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama