Niemiecka prasa: strajki budżetówki są niepotrzebne | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 22.09.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemiecka prasa: strajki budżetówki są niepotrzebne

Niemieckie gazety krytykują protesty pracowników sektora publicznego. To zdaniem komentatorów osoby „uprzywilejowane”, podczas gdy prawdziwy lęk o byt panuje wśród mikroprzedsiębiorców i freelancerów.

Dziennik „Augsburger Allgemeine” pisze w komentarzu: „W ciągu tego roku, gdy Niemcy praktycznie zatrzymały się na wiele miesięcy, walka ludzi pracy w przedszkolach, klinikach i domach spokojnej starości jest zbędna (…). Na przykład strajki  w przedszkolach przez wiele rodzin zostaną odebrane wręcz jako prowokacja – po chaotycznych miesiącach tylko czekały na to, by opieka nad dziećmi stała się bardziej przewidywalna”.

„Stuttgarter Zeitung” pisze: „Ta runda negocjacji płacowych wymaga zróżnicowania, gdyż – szczerze mówiąc – tylko niektóre grupy są w tym kryzysie istotne. To przede wszystkim te w służbie zdrowia, w sektorze opieki i w szkołach. Praca zdalna nie jest dla nich rozwiązaniem, muszą osobiście stawiać czoła wyzwaniom pandemii. Dlatego potrzebują finansowego wzmocnienia bardziej niż osoby pracujące w innych obszarach sektora publicznego, które częściowo w ogóle nie były zagrożone utratą płacy, nawet podczas całkowitego lockdownu. W niektórych segmentach wolnej gospodarki panuje lęk o egzystencję: wielu drobnym przedsiębiorcom i osobom pracującym w wolnych zawodach załamały się dochody, wielu prekariuszy straciło pracę i jest zdanych na zapomogi. Jednak praca w sektorze publicznym ma swoje zalety”.

Streik an kommunalen Kitas (picture-alliance/dpa/I. Wagner)

Komentatorzy: Strajki będą odczuwalne dla wielu obywateli

W „Nordwest-Zeitung" czytamy: „To prawda, że pandemia koronawirusa oznaczała dodatkowe obciążenia dla osób zatrudnionych w sektorze publicznym, przede wszystkim w szpitalach i domach opieki. Ale żądanie 4,8 procent podwyżki w tych ekonomicznie napiętych czasach? Czy to nie lekka przesada? Niemcy znajdują się w poważnej recesji. Byłoby raczej na miejscu, by żądania płacowe forsować przy stole rozmów. Teraz ci, którzy korzystają z transportu publicznego czy przedszkoli  znów staną się zakładnikami sporu płacowego. Wielka solidarność czasów korony okazuje się ułudą, gdy uprzywilejowane osoby, chronione przed zwolnieniem z pracy, walczą o swoje partykularne interesy”. 

Także dziennik „Rheinpfalz” dorzuca swoje wątpliwości: „Pandemia tasuje karty na nowo. Począwszy od pytania, czy strajk w sektorze publicznym, który wielu obywateli odczuje na własnej skórze, może być legitymizowany w tych czasach naznaczonych kryzysem i niepewnością, czy raczej zostanie skrytykowany jako całkowicie przesadny”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Reklama