Niemiecka prasa: ″Spór o filmową trylogię ZDF osiągnął kolejne dno″ | Echa polskie | DW | 10.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: "Spór o filmową trylogię ZDF osiągnął kolejne dno"

Niemiecka prasa reaguje na zamieszczenie przez "Uważam Rze" fotomontażu: Angela Merkel w oświęcimskim pasiaku.

"Spiegel" reprodukując prowokacyjne zdjęcie szefowej niemieckiego rządu w ubraniu więźnia obozu koncentracyjnego pisze, że już sam tytuł na okładce "Uważam Rze" nie oszczędza Niemców: "Fałszowanie historii. Jak Niemcy robią z siebie ofiary II wojny światowej". Ta polemika jest kolejnym dnem, jakiego sięgnęła w Polsce medialna debata wokół wojennej trylogii "Nasze matki, nasi ojcowie".

Jak zaznacza "Spiegel" rząd RFN nie chciał się jeszcze ustosunkować do całej sprawy. ZDF wskazuje na swe wcześniejsze oświadczenie, w którym już ubolewał, że przedstawienie polskich protagonistów w filmie jest odbierane jako niesprawiedliwe i raniące. 'W żadnym wypadku nie może być mowy o relatywizacji historycznych faktów czy odpowiedzialności Niemiec', napisał ZDF. Renomowani historycy brali udział w tworzeniu scenariusza, a ponadto przy okazji emisji trylogii ZDF nadał także dwa filmy dokumentalne na ten temat", zaznacza "Spiegel".

"Mitteldeutsche Zeitung" pisze, że "Jeżeli chodzi o niemieckich sąsiadów i urażoną dumę narodową, to niektóre narodowo-konserwatywne massmedia w Polsce nie znają pardonu". Gazeta zatacza szerszy historyczny krąg pisząc o tym, jak odebrany został przez Polaków niemiecki film, w którym bojowników AK wyróżnia przede wszystkim antysemityzm.

"Druga wojna światowa i niemiecka okupacja są wciąż jeszcze obecne i żywe w pamięci, nawet w bez mała 75 lat po niemieckiej napaści na Polskę. W śródmieściu Warszawy nie można przejść nawet 100 metrów, by nie natknąć się na jakąś tablicę pamiątkową przypominającą o rozstrzelaniu ludzi, o oporze stawianym przez Polaków, o nazistowskim terrorze. Nie tylko w historyczne rocznice przed tymi tablicami płoną znicze lub leżą świeże kwiaty.

Reżim okupacyjny w Polsce był brutalny - polityczna, wojskowa i intelektualna elita kraju była bezwzględnie prześladowana, słowiańscy "podludzie" mieli być co najwyżej niewolnikami pracującymi dla Trzeciej Rzeszy. W Polsce, gdzie jedną dziesiątą populacji stanowili Żydzi, naziści stworzyli największe getta, tu zbudowali obozy zagłady: Auschwitz, Majdanek, Sobibor, Bełżec i inne.

Pomimo tego w Polsce powstał podziemny ruch oporu, który miał rozmiary tak wielkie, jak w żadnym innym kraju. Byli to nie tylko uzbrojeni bojownicy ruchu oporu, ale także tajne szkoły, uniwersytety, teatry czy sądy, które wydawały wyroki na kolaborantów. Część podziemnego ruchu oporu organizowała także pomoc dla ludności żydowskiej. To, że w jednej ze scen filmowej trylogii ZDF polscy bojownicy ruchu oporu wyrażają swą nienawiść do Żydów, polska opinia publiczna oceniła jako skandal.

Już od lat z wielką nieufnością obserwuje się w Polsce, kiedy niemieckie massmedia pokazują niemieckie ofiary zamiast niemieckich sprawców - na przykład w dokumentacji o alianckich nalotach powietrznych na niemieckie miasta. Niesłychanie emocjonalna była polska debata na temat Centrum Przeciwko Wypędzeniom. Nawet bardzo umiarkowani politycy, opowiadający się jak najbardziej za pojednaniem z Niemcami, czują, jak otwierają się dawne rany, kiedy więcej mówi się o niemieckim cierpieniu niż o niemieckiej winie.

Tematyzowanie polskiego antysemityzmu w filmie "Nasze matki, nasi ojcowie" dotyka poza tym tematu tabu, o którym w Polsce mówi się otwarcie dopiero od niedawna. Bo nawet jeżeli tysiące Polaków z narażeniem własnego życia pomagało Żydom, byli także "szmalcownicy", którzy wydawali Żydów gestapo. Nawet jeżeli polska podziemna armia miała kontakty z żydowskim ruchem oporu, w nacjonalistycznych oddziałach partyzanckich Żydzi ryzykowali życiem, kiedy ich rozpoznano.

To, że antysemityzm w Polsce nie jest li tylko problemem z przeszłości, świadczą wymownie liczne komentarze na polskich stronach internetowych, gdzie mowa jest o filmie ZDF: Mówi się tam często nie tylko o "wiecznej nienawiści Niemców do Polaków", ale także o "żydobolszewikach", których należałoby pociągnąć do odpowiedzialności".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Elżbieta Stasik

Reklama