Niemiecka prasa: „RFN nie potrzebuje kolejnej debaty o Holocauście.” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: „RFN nie potrzebuje kolejnej debaty o Holocauście.”

Reakcje Güntera Grassa na krytykę Izraela w opublikowanym na łamach prasy wierszu. Niemieckiemu nobliście, przez użycie słowa ‘glajchszaltowanie’, zarzuca się posługiwanie się terminologią nazistowską.

default

FRÄNKISCHER TAG z Bambergu:

„Grass wiedział, jaką falę krytyki wywoła swoimi tezami. To, jak teraz mówi o skierowanej przeciwko niemu medialnej kampanii i zmowie, jest tanie i niegodne jego osoby. Notorycznemu uparciuchowi nie podoba się, że zraniono jego próżność. Ale być może taka reakcja jest także charakterystyczna dla sędziwego mężczyzny, którego zmierzch, jako autora, już w każdym razie nastał.”

Koloński KÖLNER STADT-ANZEIGER:

„Jeśli Grass mówi teraz o ‚prawie ujednoliconej prasie’, to wie, co mówi: stosuje termin z naszej przeszłości nazistowskiej w czasie teraźniejszym. Stosownie do tego mamy obecnie do czynienia z ‘prawie' taką samą sytuacją, jak za czasów Hitlera, kiedy Ministerstwo Propagandy dyktowało mediom, co mają mówić. Grass sam jest przeciwieństwem tej tezy. Gdyby istniało coś takiego jak grassowskie ujednolicenie, właśnie wtedy nie byłoby mu wolno mówić. Zamiast tego prawie wszystkie dzienniki w kraju opublikowały jego ‘wiersz'. Przyczyn fali krytyki, którą wywołał, można się dopatrzeć jedynie w steku bzdur, które zawarł w nim autor. A teraz obmawia on forum, które dopiero co sam wykorzystał.”

FRANKFURTER RUNDSCHAU:

„W marcu 1933 roku naziści utworzyli w celu ujednolicenia ("zglajchszaltowania") niemieckiej prasy Ministerstwo Propagandy Rzeszy, na którego czele stanął Joseph Goebbels. Kto się nie poddał zglajchszaltowaniu, tego zwalniano z pracy, przeganiano lub likwidowano. Przygotowywano wojnę rabunkową i rasową. Grass zarzuca zglajchszaltowanie mediom w 2012 roku, ponieważ go krytykują – i to tego kogoś, kto przestrzega przed nową niszczycielską wojną, która tym razem wychodzi z Izraela, od Żydów. Ta skonstruowana przez niego teza demaskuje go bardziej niż napisany przez niego wiersz. Ni stąd ni zowąd przesuwa on ciężar daleko od Niemiec, od Niemców, przede wszystkim z dala od siebie. Wina pokolenia Grassa, jest, jeśli nie zapomniana, nadal znacząca. Grassowi udało się znaleźć sobie miejsce w historii - po dobrej stronie.”

Berliński DER TAGESSPIEGEL:

„Nie, RFN nie potrzebuje kolejnej debaty o Holocauście. O tym przekonują ostre reakcje na rzekome łamanie przez Grassa tabu, które zakłada, że wreszcie chce się mówić krytycznie o Izraelu, jako mocarstwie jądrowym i okupancie.

To dzieje się ciągle, bez antysemickich podtekstów. Aprobata, jaką mimo wszystko zyskuje on w komentarzach, w cieniu opinii publicznej, przypomina reakcje na książkę Sarrazina ‘Niemcy likwidują się sami’. Uświadamiają one ponadto , że w Niemczech, we wszystkich pokoleniach, nie tylko wśród skrajnej prawicy, znajdą się zawsze ludzie ograniczeni, antysemici, wrogowie cudzoziemców, rasiści, seksisci. To trzeba nauczyć się znosić. Niekiedy potrzebny jest jako przeciwwaga nowy, obywatelski konsensus. Także zły wiersz może być do tego okazją.”

Barbara Cöllen


red. odp.: Andrzej Pawlak

Reklama