Niemiecka prasa: ″Rezygnując z apanaży Wulff zademonstrowałby swoją wielkość″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 01.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Rezygnując z apanaży Wulff zademonstrowałby swoją wielkość"

Prasę zaprzątają dwa tematy: apanaże dla Wulffa w wysokości prawie 200 tysięcy euro rocznie oraz zapowiedź zwalniania tysięcy pracowników w sieci drogeryjnej Schlecker.

Wychodzący w Karlsruhe dziennik Badische Neueste Nachrichten pisze:

"Christian Wulff wzniósł się wysoko, a potem nisko upadł. W CDU/CSU znano go od młodzieńczych lat jako ambitny polityczny talent. Po nadaremnych wysiłkach i mozołach, w niewdzięcznej roli polityka opozycyjnego, wreszcie udało mu się zasiąść w fotelu landowego premiera w Hanowerze.

Wydawało się, że jego dalszego awansu nie da się już powstrzymać. Wielu widziało w nim konkurenta Merkel i jej następcę. Urząd prezydenta Niemiec był ukoronowaniem jego kariery. Tym bardziej gorzki był koniec Wulffa, poprzedzony nieuniknioną rezygnacją, po wielotygodniowej powolnej agonii - politycznej i prywatnej. Inaczej nie da się tego sformułować: Christian Wulff jest politycznie skończony, z powodu wysokich rachunków od adwokatów obciążony finansowo, a z punktu widzenia czysto ludzkiego, bez wątpienia głęboko dotknięty".

Monachijska Suddeutsche Zeitung analizuje:

"Respekt wobec urzędu prezydenta uzasadnia przyznanie apanaży. Nie jest to żadna premia za wydajność, żadne uznanie za pilność i dobre sprawowanie. Skreślonoby ją, gdyby ustąpił za sprawą Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Tak się nie stało. Skreślonoby ją, gdyby Wulff ustąpił z przyczyn osobistych. Tak też się nie stało. Ustąpił w związku z wysuniętym wobec niego zarzutem, że sprawując urząd przyjmował korzyści. Jego rezygnacja związana jest zatem ze sprawowanymi przezeń urzędami. A nauczka, jaką można wyciągnąć z przypadku Wulffa jest taka, że apanaże powinno się zlikwidować".

Hamburger Abendblatt ma pomysł na nową regulację ws. apanaży.

"To, że akurat Christian Wulff tuż przed wyborami na prezydenta Niemiec w czerwcu 2010 roku zakwestionował w wywiadzie dla ZDF (II program telewizji publicznej) wysokość apanaży i zasugerował zmiany, zakrawa na ironię historii. Nawet jeśli sam Wulff to zasugerował, powinno się natychmiast zareagować. Nowa regulacja mogłaby wyglądać następująco: apanaże wypłacałoby się dopiero po ukończeniu przez prezydenta wieku emerytalnego. I podobnie jak w ustawie o urzędnikach mianowanych, powinny być możliwe odstępstwa od tej sumy, np., gdy udowodni się prezydentowi, że dopuścił się naruszenia prawa".

Heilbronner Stimme jest bezwzglądna:

"Tylko jedna osoba mogłaby jeszcze powstrzymać przyznanie sowitych apanaży: sam Christian Wulff. Nie na drodze przyznania się do winy, lecz uzasadniając to swym niezwykle krótkim okresem urzędowania oraz własnym, mało zaawansowanym wiekiem. Tego rodzaju rezygnacją Wulff zademonstrowałby swoją wielkość i miałby raz jeszcze okazję poprawić swe, ostatnio denne, notowania w rankingu popularności.Jeśli tego nie uczyni, pozostanie wierny samemu sobie jak również swemu credo jakim jest 'brać, ile się da' ".

Schlecker zamyka co drugi sklep

Südwest Presse z Ulm jest przerażona:

"Nic gorszego nie mogłoby spotkać pracowników sieci drogeryjnej Schlecker. Prawie połowa z nich musi odejść, żeby można było uzdrawiać tę firmę. Tak jak w handlu detalicznym, również u Schleckera pracują przeważnie kobiety. Świadectwo, jakie syndyk masy upadłościowej Geiwitz wystawił założycielowi firmy Antonowi Schleckerowi jest druzgocące. Wzrost dla samego wzrostu, megalomania, umacnianie władzy nad dostawcami. To były zasady, jakimi ten przedsiębiorca z Ehingen kierował się od lat".

W podobnym tonie wypowiada się Ostsee-Zeitung z Rostocku:

"Ta liczba to istna katastrofa. 11.750 osób ma stracić pracę w sieci drogeryjnej Schlecker, żeby zapewnić firmie przeżycie. To zapowiedział wczoraj syndyk masy upadłościowej i oświadczył: "Schlecker ma przed sobą przyszłość". Raczej nie należy się spodziewać, by pocieszył tym pracowników, którzy wkrótce dostaną wypowiedzenie".

Iwona D. Metzner

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama