Niemiecka prasa: prezydentura Wulffa zakończona zgrzytem | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 09.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: prezydentura Wulffa zakończona zgrzytem

Niemiecka prasa komentuje uroczystość pożegnania byłego prezydenta Christiana Wulffa, strajki i sytuację w Syrii.

Polityka to twardy biznes, uważa Stuttgarter Zeitung:

„Wulff był prezydentem Niemiec, premierem (rządu krajowego, dop. red.), wiceprzewodniczącym CDU. Od chwili ustąpienia jest dla większości także i we własnej partii persona non grata, o jakiej lepiej szybko zapomnieć. Teraz bowiem nie jest już potrzebny były idol – polityka to twardy biznes. Nie należy mu się raczej współczucie, bowiem Wulff w dużym stopniu sam odpowiada za rozwój sytuacji. Teraz zajmują się nim prokuratorzy, nie do uniknięcia jest także spór o jego przyszłe apanaże. O ile obie te kwestie są nie do uniknięcia, to capstrzyk był niezbędnym, końcowym akordem”.

„Tak oto ze zgrzytem dobiegła najkrótsza kadencja prezydenta w dziejach republiki – zwraca uwagę Märkische Oderzeitung:

„Być może tkwi w tym szansa wyciszenia oburzenia i szyderstw, aby można było spojrzeć na dalszy rozwój wydarzeń z należytym dystansem. Wulff sprowokował sam, swym uporem i nieustępliwością, tsunami oburzenia i ożywienie wszelkich uprzedzeń, jakimi obdarza się zazwyczaj „tych z góry”. Tym niemniej, mimo wszelkich potknięć, pozostaje on prezydentem-seniorem. Angela Merkel w właściwym jej stylu przed prezydentem, nie zaś przed Wulffem”.

A dziennik Weser - Kurier uważa:

„Nie trzeba było doprawdy czekać na Christiana Wulffa, by poddać w wątpliwość capstrzyk jako polityczny rytuał. Ponieważ jednak tak się stało, to brakuje jakiegokolwiek powodu, by odmówić mu tegoż rytuału, w istocie pozbawionego jakiegokolwiek znaczenia. Raczej należałoby go podejrzewać o masochizm, bowiem upierał się przy nim. Wczorajszy akt z pewnością nie był oddaniem honorów, czy zgoła wyrazem rehabilitacji Wulffa jako człowieka”.

A poza tym?

Strajki, strajki... na ten temat Mannheimer Morgen:

„Trudno pojąć, dlaczego szef ver.di (związek zaw., dop. red.), Frank Bsirske, już po pierwszej rundzie rozmów wzywa do strajku ostrzegawczego. Strategia „najpierw wywierać presję, a potem prowadzić rokowania” może zmienić szybciej nastroje przeciwko przyzwyczajonemu do sukcesu związkowcowi, niż mu to miłe. Bsirske naraża się poza tym na ryzyko zarzutu braku argumentów w rokowaniach. Wywraca do góry nogami klasyczny przebieg konfliktów płacowych, grając va banque”.

W Syrii jatka, a świat milczy.

Na łamach gazety Rhein – Zeitung czytamy:

„To nie do wiary w obliczu brutalnego postępowania reżimu Assada, że to krwawe trzymanie się przy władzy, bez brania względu na życie ludzkie, może przybrać drastyczniejsze formy. Lecz zewnętrzna interwencja wojskowa dałaby Assadowi co najmniej pretekst do jeszcze większgo zlekceważenia praw podstawowych własnego narodu; do bezwzględności działania. W zamian za to, należy do tego stopnia wzmóc na niego presję, by zezwolił na pomoc humanitarną”.

Andrzej Paprzyca

red. odp.:Iwona D. Metzner

Reklama