Niemiecka prasa: prezydent Wulff skompromitowany | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 09.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: prezydent Wulff skompromitowany

Poniedziałkowe wydanie gazet zajmuje się w dalszym ciągu Christianem Wulffem, krytykując jego niepoprawny optymizm oraz upór, z jakim trzyma się prezydenckiego stołka .

default

„Christian Wulff ma wrażenie, że jest w stanie wojny: z mediami, wydawnictwami, redaktorami naczelnymi, z dziennikarzami i tym samym w stanie wojny z własnym narodem” – pisze Frankfurter Rundschau.

„Przegra tę wojnę, choćby, dlatego, że nie ma przeciwnika. Sam sobie jest przeciwnikiem. On sam prowadził tak nieuporządkowane życie, że trzeba mu zadać te wszystkie pytania. Odpowiedzi na nie pozostawiają więcej wątpliwości, niż cokolwiek wyjaśniają. Prezydent nadużył słowa i w ten sposób sam się zdyskwalifikował. Niemcy nie mają już prezydenta. Jeśli pozostanie on na urzędzie, trzeba będzie go zignorować. Teraz siedzi w pałacu prezydenckim i czuje się, jak na froncie zachodnim w 1914 r.”

Leipziger Volkszeitung jest zdania, że:

„Kto mówi o wojnie, kto krytykę porównuje do okoliczności wojennych, kto bez godności zniża się do złego poziomu prasy bulwarowej, kto wynosi się ponad innych, ten przynosi szkodę. To przykład przeciwieństwa do podstawowej zasady demokracji, według której odpowiednie osoby otrzymują urząd tylko na czas określony. Obowiązkiem opozycji, kanclerz i przewodniczącej CDU, jest zabrać się za to. Ale nie tak niezgrabnie i głupio oraz karkołomnie, jak zaintonowała to sekretarz generalna SPD, Andrea Nahles. Przedterminowe wybory do parlamentu w przypadku, gdyby Wulff ponósł klęskę, nie byłyby wcale mądrzejsze od porównań prezydenta do stanu z I wojny światowej. Więcej skromności w słowach krytyki wcale by nie zaszkodziło. Obecna sytuacja jest już wystarczająco trudna”.

„Wulff swoim przemówieniem o kolorowych Niemczech i należącym do nich islamie zdobył dla siebie dodatkowe punkty u lewicowych partii” – komentuje Frankfurter Allgemeine Zeitung .

„Jednak teraz nawet ona ma dosyć krętactw prezydenta. Szef SPD, Gabriel, zarzuca Wulffowi, że zaszkodził urzędowi prezydenckiemu, a sekretarz generalna SPD stwierdza u Wulffa „chronicznie nieczysty stosunek do prawdy”. Jednak nie domagają się oni od prezydenta, by ustąpił. Tymczasem Wulff w swoim wywiadzie w telewizji dał odczuć, że stawia na to, iż naród uważa go za niewinnie (popełnił tylko jeden ciężki błąd) prześladowanego. Dlatego, ten, kto chce narodowi odebrać ulubieńca, sam staje się niepopularny. Musiała zauważyć to w już przypadku Gutenberga nie tylko SPD”.

Münchener Merkur krytykuje antyprezydencką demonstrację w Berlinie:

„Nie trzeba prezydenta lubić, uzasadniona jest też krytyka wobec sposobu, w jaki traktuje swoje afery, można też poddać w wątpliwość jego dalszą obecność na stanowisku. Jednak demonstracja z butami pod pałacem Bellevue i próba postawienia Wulffa na równi z gromadą oprawców i katów reżimów w krajach arabskich jest niesmaczna. To, na co pozwoliła sobie grupa demonstrantów to nie żart, lecz akt ignorancji”.

Alexandra Jarecka

red.odp.: Andrzej Paprzyca

Reklama