Niemiecka prasa: Potrzeba nowej, polsko-niemieckiej umowy o współpracy policji | Echa polskie | DW | 14.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: Potrzeba nowej, polsko-niemieckiej umowy o współpracy policji

Niemiecka prasa pisze w poniedziałek (14.01.13) o granicy na Odrze i Nysie we współczesnym i historycznym ujęciu.

Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Dietmar Woidke (SPD) domaga się nowej, polsko-niemieckiej umowy o współpracy policji i straży granicznej, pisze Märkische Oderzeitung. Efektywne zwalczanie przestępczości transgranicznej „pilnie wymaga przyjęcia podstaw prawnych, które by pozwoliły na polepszenie wspólnych działań w zwalczaniu zorganizowanej przestępczości”, powiedział minister w rozmowie z gazetą. Jego zdaniem umowa, która dziś jeszcze jest podstawą współpracy, pochodzi z 2002 roku, zatem z diametralnie innych czasów. „Granica nie była jeszcze wówczas otwarta a współpraca policji na zupełnie innym poziomie. Niektóre, wymienione w umowie urzędy dzisiaj już nie istnieją”, stwierdził polityk SPD.

Nowa umowa, która „dawno jest już potrzebna” powinna m.in. upraszczać możliwość przeprowadzania wspólnych polsko-niemieckich operacji. Istniejące przepisy utrudniają współpracę śledczych z obydwu stron granicy, najlepsze byłyby zresztą utworzenie od razu polsko-niemieckich grup dochodzeniowych, powiedział Dietmar Woidke. „Te ramy prawne muszą być wyraźniej sformuowane w całej Europie. Przykładem jest pytanie, jak dalece niemieccy dowódcy regionalnych placówek mają prawo podejmować samodzielne decyzje podczas policyjnego pościgu w Polsce, a w którym momencie muszą się włączyć instancje w Warszawie”, cytuje ministra Märkische Oderzeitung. Za pozytywną, pisze gazeta, szef brandenburskiego MSW uważa decyzję obecnego federalnego ministra spraw wewnętrznych Hansa-Petera Friedricha (CSU), który w przeciwieństwie do swego poprzednika Wolfganga Schäuble (CDU) nie zredukował sił policji federalnej w regionie przygranicznym.

Wysiedleni a SPD

Frankfurter Allgemeine Zeitung omawia w swoim dzisiejszym wydaniu książkę Matthiasa Müllera „SPD i związki wypędzonych 1949-1977”. Jak pisze gazeta: „Na początku panowała daleko idąca zgodność”. Od dziesięcioleci jednak stosunek między ugrupowaniami wysiedlonych a socjaldemokratami jest drażliwy. „Powodem były z jednej strony wysokie oczekiwania wysiedlonych wobec SPD, z drugiej nie dotrzymane przez socjaldemokratów obietnice” - tłumaczy FAZ. „Głębokie rozczarowanie przyniosły zwłaszcza traktaty wschodnie zawarte w 1970 roku przez rząd Brandta / Scheela. Natychmiast stosunki stały się lodowate, częściowo wrogie. Próbę zbliżenia podjął dopiero w 1999 roku ówczesny minister spraw wewnętrznych, polityk SPD Otto Schily. Także przewodnicząca Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach przyznała w 2010 roku, że zostały popełnione błędy”.

Jeszcze w 1950 roku, przypomina dziennik, wysiedleni i socjaldemokraci zgodnie potępiali Układ Zgorzelecki o nienaruszalności granic i przyjaźni zawarty między NRD i PRL. Pierwsze rysy przyniósł „Lastenausgleichsgesetz“ (rekompensata wypłacana przez rząd RFN niemieckim wysiedlonym), którego nie akceptowała SPD i część wysiedlonych. Skomplikowane stosunki polityczne i przede wszystkim walka o względy wyborców sprawiały, że SPD prowadziła „dwutorową politykę”. Kluczową rolę odgrywała przez dziesięciolecia granica na Odrze i Nysie. „BdV liczyło, że SPD będzie wspierało stanowisko wysiedlonych i zamknęło się przed długofalową możliwością kompromisu z Europą Wschodnią. SPD z kolei przez lata brakowało odwagi, by wszcząć z wysiedlonymi otwarty dialog na temat ich rzeczywistych celów. Nieuczciwość odbija się echem przez wiele lat” – konkluduje FAZ.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama