Niemiecka prasa: polsko-niemiecko-europejskie polemiki zagrażają bezpieczeństwu Polski i Europy | Echa polskie | DW | 22.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa: polsko-niemiecko-europejskie polemiki zagrażają bezpieczeństwu Polski i Europy

Niemiecka prasa komentuje w piątek (22.01.16) wizytę szefa niemieckiej dyplomacji w Warszawie i analizuje stan stosunków polsko-niemieckich.

Deutschland Polen Steinmeier bei Szydlo

Frank-Walter Steinmeier i Beata Szydło (21.01.16)

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) przypomina, że: „Paru Niemców jak i paru Polaków powiedziało ostatnio o sobie kilka brzydkich słów. To nie bierze się znikąd. Ataki narodowo-konserwatywnej partii Jarosława Kaczyńskiego na Trybunał Konstytucyjny i media są rzeczywiście niepokojące. (...) Ale tak długo, jak wrogowie Kaczyńskiego nie umierają w wyniku zatrucia polonem i tak długo jak »zielone ludziki« nie wywieszają na Litwie polskiej flagi, porównywanie go do Putina jest niedopuszczalne. Polska demokracja przeżywa turbulencje, ale o jej likwidacji nie ma mowy (…)”. „W obecnej sytuacji wzajemne zarzuty »putinizacji«, »europejskiej okupacji« i »rosyjsko-niemieckiej osi« są jak samospełniające się przepowiednie. Każda z tych głupot niszczy odrobinę zaufania do sojusznika. Im bardziej Polacy się najeżają na Zachód jako klub niemieckich nazistów czy »bezbożnych cyklistów i wegetarian«, tym bardziej postępuje erozja solidarności, bez której nie ma mowy o wspólnym bezpieczeństwie. To dotyka polskiej racji stanu. Rosja już teraz sięga po swoje wcześniejsze prowincje, Ukrainę i Gruzję. Czy naprawdę jest zupełnie niewyobrażalnym, że pewnego dnia przypomni sobie również o swoim wcześniejszym warszawskim gubernatorstwie? Gdyby do tego doszło Zachód ponownie stawiałby sobie pytanie, które w 1939 roku postawił francuski publicysta Marcel Deat: »Dlaczego musimy umierać za Gdańsk?« – wtedy, gdy Hitler napadł na Polskę, jej partnerzy, Francja i Wielka Brytania, zostawili ją na lodzie. Solidarność nie wystarczyła.

Dziś to wprawdzie tylko straszna mara, ale wielu Polakom spędza ona sen z powiek. I właśnie z tego powodu Polska pilnie dziś żąda większej ochrony ze strony Nato: więcej żołnierzy, więcej infrastruktury, więcej manewrów. Czy zachodnia opinia publiczna będzie gotowa przejąć na własne barki związane z tym koszty i ryzyko, jeżeli równocześnie polskie władze atakują razem z Węgrami zachodnie wartości i próbują stworzyć przeciwwagę wewnątrz Unii? Jeżeli państwo prawa i wolność mediów, czyli fundamentalne zachodnie wartości, wydają się być zachwiane? Europejska odporność jest osłabiona. Solidarność to poszukiwany towar”.

„Süddeutsche Zeitung” pisze: „Zaprzeczanie, że dochodzi do jakiegokolwiek łamania prawa (przez polityków PiS, przyp red.) wcale nie jest wycelowane w Parlament Europejski czy Komisję Europejską, albo w europejską opinię publiczną. O wiele bardziej ma trafić do Polaków – wyborców PiS-u, którzy próbują trzymać jego stronę, a dokładniej stronę faktycznego polskiego władcy Jarosława Kaczyńskiego. Podobnie jak autokraci w jego sąsiedztwie – Władimir Putin i Viktor Orban, również Kaczyński wie, że duża część rodzimej publiczności nabiera się na propagandę tak długo, jak długa ta jest stale i z determinacją powtarzana. Jak to funkcjonuje, widać obecnie w publicznej telewizji, której serwis informacyjny w ciągu kilku dni obniżył się poziomu propagandowej imprezy. Przed kilkoma dniami Kaczyński pokreślił, że jego »rewolucja« będzie kontynuowana. Europie pozostaje tylko dokumentowanie i nazywanie tego po imieniu, gdy dochodzi do łamania prawa”.

„Die Welt” zaznacza, że w przypadku spotkania Steinmeier-Waszczykowski „oficjalnie chodziło o rewizytę. Jednak do tego spotkania dochodzi w momencie, w którym w polsko-niemieckich relacjach doszło do zadrażnień i Berlin jest przekonany, że trzeba uspokoić sytuację. (…) „Potrzeba rozmowy również w kwestii uchodźców. (...) »Dotrzymamy ustaleń poprzedniego rządu« – zapewniał dopytywany polski minister spraw zagranicznych. A ten obiecał, że Polska przyjmie w ciągu dwóch lat 7 tys. uchodźców. A więc podczas gdy Waszczykowski stara się być postrzeganym jako solidny partner, ze strony polskiej premier Beaty Szydło można było usłyszeć inne sygnały. Ta zadeklarowała przyjęcie zaledwie 400 uchodźców w tym roku i rozczarowała tym samym wielu partnerów w Europie, którzy już siedem tysięcy odczuwali jako przysłowiową kroplę w morzu. (...) Wizyta Steinmeiera nad Wisłą nie przyniosła wprawdzie żadnych konkretnych wyników. Ale w takich czasach jak te obecne, pielęgnacja klimatu też jest ważnym rezultatem”.

Opr. Róża Romaniec

Reklama