Niemiecka prasa: Polacy żegnają papieża | Echa polskie | DW | 01.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: Polacy żegnają papieża

"Kto przyszedł na pożegnanie? Naturalnie Polacy" - pisze "Die Welt". O Polsce niemiecka prasa pisze też w kontekście gospodarczym.

„Die Welt” pisze o pożegnaniu papieża Benedykta XVI i zauważa, że podczas ostatniego dnia jego pontyfikatu papieża żegnały przede wszystkim tłumy Polaków. „Rzuca się w oczy, że rodacy Benedykta są tego historycznego dnia niewielką mniejszością na placu św. Piotra. Kto więc przyszedł na pożegnanie?“, pyta retorycznie gazeta i tłumaczy w następnym akapicie: „Naturalnie Polacy. To, że oni już byli papieżem, wie cały świat. Kiedy Karol Wojtyła zamykał oczy, było to już dziesięć lat po upadku Związku Radzieckiego”.

Dziennik zwraca uwagę na fakt, że nie wystarczy narodowość papieża, aby cały naród mógł odczuwać dumę. Autor artykułu pisze, że wprawdzie Benedykt XVI był papieżem, ale Niemcy nie – gdyż ich postawa nie dowodziła szczególnej identyfikacji z pontyfikatem. „Tego dnia to się wyjątkowo rzuca w oczy i uszy” w Watykanie, pisze autor.

„Sueddeutsche Zeitung” (SZ) pisze o planach Opla wobec siedziby centrali koncernu w Ruesselsheim oraz wobec zakładów w Gliwicach. „W ostatnich dniach spekulowano, iż koncern General Motors zamierza przenieść centralne planowanie pojazdów, jak również budowę urządzeń i prototypów z centrali w Ruesselsheim do zakładów w Polsce lub przekazać te zadania firmie zewnętrznej”, pisze dziennik. Dodaje, że dzięki nowemu porozumieniu udało się uniknąć realizacji tych planów, jak miał powiedzieć przewodniczący rady zakładowej Wolfgang Schaefer-Klug.

W innym artykule SZ pisze o dynamice rozwoju giełd papierów wartościowych w Europie wschodniej. Zdaniem gazety ten region ponownie jest odkrywany przez inwestorów, jako szczególnie atrakcyjny. Wprawdzie największa euforia już dawno minęła, ale „ten region Europy nawet ćwierć wieku po upadku dyktatur komunistycznych nadal jest jeszcze daleko za poziomem dobrobytu w Europie zachodniej”, tłumaczy gazeta. Potrzeba nadrabiania zaległości jest nadal bardzo duża, uważa gazeta, a to pomaga w dynamice rozwoju, nawet jeżeli od 2008 roku największy blask już znikł. „Najpierw renomowani ekonomiści mówili ogólnikowo o trudnym do oszacowania ryzyku niewypłacalności, jakie mogło się także negatywnie odbić na mocno powiązanej z tym regionem Austrii”, pisze SZ.

Polski prymus, węgierski maruder

W międzyczasie jednak nawet dotychczasowi krytycy oceniają ten region inaczej, uważa dziennik i cytuje głównego analityka grupy Erste Group, Friedricha Mostboecka. „Obecnie stało się jasne, że Europa wschodnia jest wprawdzie geograficznie jednym regionem, ale że z ekonomicznego i gospodarczego punkt widzenia każdy z tamtejszych rynków jest inny”, pisze „Die Welt”. Jako przykład gazeta podaje Polskę, która po 2008 nie przeżyła recesji oraz Węgry, które w wyniku politycznych turbulencji zmieniły się z prymusa w marudera.

Gazeta podkreśla, że tempo wzrostu w Europie wschodniej jest wyższe niż na zachodzie. Także pozytywnie ocenia się stosunkowo niskie zadłużenie budżetów na wschodzie w porównaniu z poziomem w Europie zachodniej. Autor artykułu wymienia również dalsze konkurencyjne walory rozwoju gospodarczego na wschodzie, jak m.in. wysokość zarobków (nadal jest niższy niż na zachodzie, co zwiększa konkurencyjność) oraz potrzebę rozwoju dóbr i usług (rozwój rynku ubezpieczeniowego). To wszystko sprawia, zdaniem gazety, że perspektywy rozwoju dla giełd papierów wartościowych są dobre, bo oznacza wysoką dynamikę rozwoju wielu branż.

Jeżeli chodzi o przystąpienie do strefy euro, dziennik jest zdania, że pomimo deklaracji wielu nowych krajów UE, iż przejmą europejską walutę, to zanim do tego dojdzie minie jeszcze trochę czasu. „Możliwość prowadzenia własnej polityki walutowej okazuje się obecnie ważnym walorem tych krajów”, cytuje „Die Welt” eksperta Moestboecka. „Dlatego kraje te mają większą niezależność, co pokazuje przykład Polski. Dzięki własnej walucie dużo na tym zyskuje, zarówno jeżeli chodzi o ekport jak i konkurencyjność”.

Ekspert podkreśla, że region Europy wschodniej ma jeszcze przed sobą wiele do nadrobienia, co gwarantuje dalszy rozwój, także dla giełd. Akcje różnych branż mogą liczyć na dalszy wzrost. Niemniej aby rozwój gospodarczy nadal był pozytywny, potrzebne są wysokie inwestycje,.m,in. w naukę. Polska zaliczana jest pod tym względem, obok Słowacji i Czech, do tych krajów, które to najlepiej dostrzegają. W przeciwieństwie do Węgier, pisze gazeta.

Róża Romaniec

Red. odp. Bartosz Dudek

Reklama