Niemiecka prasa: podwójna gra Erdogana | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 27.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: podwójna gra Erdogana

Niemieckie gazety poświęcają dużo uwagi operacji Turcji przeciwko Państwu Islamskiemu (PI) oraz atakom na cele rebeliantów kurdyjskich. Komentatorzy pytają: Dlaczego Erdogan prowadzi podwójną grę?

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" stwierdza, że: "Z Waszyngtonu można usłyszeć głosy pełne zrozumienia dla operacji Erdogana - nie tylko przeciw Państwu Islamskiegmu (PI), ale i na cele kurdyjskich bojowników PKK. Europa natomiast krytykuje Ankarę za tę podwójną grę. Krytykę słychać zarówno ze strony niemieckiego rządu, jak i UE. W tej trudnej strategicznie sytuacji, której konsekwecje wykraczają daleko poza kraje dotknięte konfliktem, różnica w ocenie sytuacji przez USA i Europę jest dość widoczna. Byłoby lepiej, gdyby te transatlantyckie różnice zdań nie pogłębiały się dalej. PKK jest organizacją terrorystyczną, także zakazaną w Niemczech. Dlatego generalnie nie należy Ankarze odmawiać prawa do wojskowego odwetu. Idealnych rozwiązań w tej wojnie na wielu frontach i tak nie ma".

"Westdeutsche Zeitung" zauważa, że: "W cieniu ataków na PI prezydent Turcji Erdogan próbuje też wyrównać porachunki w kurdyjskich regionach Syrii i Iraku. Ataki terrorystyczne na policjantów oraz wypowiedziany przez PKK proces pokojowy zapewniają mu odpowiednie poparcie wewnątrz kraju. Ale poparcie Erdogan otrzymuje również z USA. Ankara ma prawo zwalczać terrorystów. Ale przecież tu chodzi o Kurdów, a nie (byłych) przyjaciół z państwa Kalifatu".

"Berliner Zeitung" analizuje: "Jeżeli USA pozytywnie reagują na ataki przeciwko PKK, a tym samym na jeden z filarów oporu wobec Państwa Islamskiego, chce się zawołać: Nie popełniajcie ciągle tego samego błędu. Przez bombardowania z powietrza nie da się zniszczyć PI, nawet jeżeli pomaga w tym rząd w Ankarze. To na barkach syryjskich Kurdów walczących na lądzie spoczywa największy ciężar walki przeciwko PI. Tolerowanie ataków przeciwko powiązanej z nimi PKK nie jest tym samym małym ustępstwem mającym na celu sprowadzenie Turcji na właściwy kurs".

"Landshuter Zeitung" pyta: "Dlaczego Erdogan rozdrabnia się na dwóch frontach, zamiast się skoncentrować na walce przeciwko PI? Mógłby przejść do historii jako ten przywódca Turcji, który wreszcie zakończył konflikt z Kurdami. Ale jego diabelska kalkulacja wygląda inaczej: jeżeli uderzy w PKK, ta zapewne się zemści. Wtedy rozkręci to spiralę przemocy. W rozpisanych prawdopodobnie na nowo wyborach Erdogan i jego partia AKP zaprezentują się jako jedyna siła polityczna, która jest w stanie zaprowadzić spokój i porządek. A prokurdyjska partia HDP po jej ostatnim, zaskakującym sukcesie ponownie znknie".

opr. Róża Romaniec

Reklama