Niemiecka prasa: po wyborach w USA | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: po wyborach w USA

Niemieckie gazety zastanawiają się, co oznacza ponowny wybór Baracka Obamy na prezydenta USA.

Zdaniem Westfälische Nachrichten z Münster:

"Po tym, jak przez cały rok USA zajmowały się tylko sobą, należy spodziewać się po nich nowych akcentów w polityce zagranicznej. Jeśli Obama chce zapewnić sobie miejsce w podręcznikach historii, musi teraz wyraźniej określić swoje stanowisko wobec arabskiej wiosny, Iranu, konfliktu w Syrii i całego Bliskiego Wschodu".

Jak zauważa dziennik Nürnberger Nachrichten:

"Obama ma wielkie cele, ale także dźwiga na sobie ciężkie brzemię, bowiem musi teraz udowodnić, że faktycznie zasłużył na przyznaną mu niejako z góry Pokojową Nagrodę Nobla".

Komentator Heilbronner Stimme zwraca uwagę, że:

"USA są dziś krajem rozdartym wewnętrznie. Z jednej strony obóz liberalny, skupiony wokół Obamy, z drugiej coraz bardziej agresywni Republikanie, z których część to ultrakonserwatywni radykałowie. Jego największym i najtrudniejszym wyzwaniem jest doprowadzenie do społecznego pojednania".

Wychodzący w Lüneburgu Landeszeitung uważa, że:

"Obama nie jest w stanie dotrzymać swej pierwszej i najważniejszej obietnicy wyborczej. Nawet jemu, najpotężniejszemu człowiekowi na świecie, nie uda się pogodzić ze sobą skłóconych Amerykanów".

Stuttgarter Zeitung pisze:

"Oczekiwania związane z drugą kadencją Obamy są mniejsze niż przed czterema laty, ale to może dla niego okazać się szansą. Nie ciąży już bowiem na nim wiara, że może zdziałać cuda i nie ma na karku ostrego kryzysu gospodarczego, który wcześniej zmuszał go jedynie do reagowania na wydarzenia".

Kölner Stadt-Anzeiger podkreśla, że:

"Choć jest to tak trudne, że prawie niemożliwe, Demokraci i Republikanie muszą zacząć ze sobą współpracować. (...) Jeśli nie uda im się wypracować kompromisu w sprawie budżetu, USA grożą zastój i recesja z fatalnymi następstwami dla całej gospodarki światowej".

Myśl tę rozwija hanowerska Neue Presse:

"Jeśli Obamie, na którym nie ciąży już konieczność reelekcji, uda się doprowadzić do konstruktywnych rozmów z wyraźnie osłabionymi Republikanami, wtedy możemy liczyć na zmianę na lepsze. I na cztery dalsze, pomyślne dla wszystkich, lata jego prezydentury".

Nordbayerischer Kurier z Ratyzbony uważa, że:

"Świat potrzebuje silnej, stabilnej Ameryki. Mimo obozu w Guantanamo i wojny w Iraku USA nadal są filarem wolnego świata i ostoją demokracji".

Mannheimer Morgen jest zdania, że:

"Projekt pod nazwą nadzieja jest dla wielu Amerykanów wciąż atrakcyjny, czego nie da się powiedzieć o projekcie pod nazwą poprawa sytuacji gospodarczej. Elektorat Obamy spodziewa się po nim, że w drugiej kadencji będzie miał większą swobodę działania i nie będzie musiał ograniczać się do obrony swojego projektu reformy systemu opieki zdrowotnej".

Podobnie widzi to dziennik Augsburger Allgemeine:

"Cztery lata temu widziano w młodym senatorze z Illinois kogoś w rodzaju cudotwórcy. Ale w trakcie pierwszej kadencji Obama skurczył się do rozmiarów zwykłego śmiertelnika. Pewne rzeczy mu się udały, inne nie".

Nürnberger Zeitung też jest tego zdania:

"Z niedoszłego cudotwórcy, w którym pokładano wręcz nieziemskie nadzieje i oczekiwania, wyrósł całkiem normalny polityk, który ma szansę przejść do historii jako ten prezydent USA, który ma za sobą najgorszą pierwszą kadencję i najlepszą drugą".

Andrzej Pawlak

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama