Niemiecka prasa po wizycie Obamy w Berlinie: Niemcy same się izolują | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.04.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa po wizycie Obamy w Berlinie: Niemcy same się izolują

Prasa komentuje wizytę Baracka Obamy w Niemczech i jego spotkanie z kanclerz Merkel.

Barack Obama gościł w Urzędzie Kanclerskim

Barack Obama gościł w Urzędzie Kanclerskim

„Duża szkoda za cenę odrobiny nostalgii” – takwizytę Baracka Obamy u Angeli Merkel w Berlinie komentuje tabloid „Bild”.

„Kanclerz Merkel w piątek po południu w Urzędzie Kanclerskim przyjęła Baracka Obamę. Można by to nazwać poważnym błędem, tyle że błędy robi się bezwiednie. To, co zrobiła pani kanclerz waży bowiem ciężko. W ten sposób zdezawuowała ona urzędującego prezydenta Donalda Trumpa. A za to przyjęła akurat polityka, który kazał podsłuchiwać jej komórkę, a wobec Niemiec i Europy zajmował częstokroć stanowisko identyczne jak obecny prezydent. Do tego to właśnie Obama, przez będący historycznym błędem brak ingerencj w Syrii ściągnął na Europę i Niemcy kryzys uchodźczy. I to Obama bezczynnie przyglądał się, jak Putin siłą przywłaszczył sobie kawałek Europy - Krym”.

Natomiast dziennik „Dresdner Neueste Nachrichten” podkreśla, że „magia Obamy wciąż jeszcze działa”. Gazeta ocenia, że „Obama jest dziś synonimem ‘dobrych dawnych czasów' w niemiecko-amerykańskich relacjach. Spoglądając wstecz wydają się one być tym przyjemniejsze, im bardziej Donald Trump pomstuje na niemiecką kanclerz, Berlin albo Europę. Dla Obamy wszystko zdawało się być ważne, do czego obecny prezydent absolutnie nie ma wyczucia: ochrona środowiska, humanitaryzm, relacje transatlantyckie, współpraca i przyzwoitość”.

Drezdeński dziennik zaznacza jednak, że „także w polityce można sobie pozwolić na nieco nostalgii, tylko robienie z niej lajtmotywu polityki nie jest zbyt mądre”.

„Rhein-Zeitung” z Koblencji podkreśla, że „poufne spotkanie Merkel i Obamy w Berlinie bynajmniej nie było sprawą prywatną. Jest to sygnał polityczny i to akurat w czasach, w których Trump nie przepuszcza żadnej okazji do krytykowania Merkel i Niemców. Przesłaniem berlińskiego spotkania jest to, że były czasy przed Trumpem i główni aktorzy polityki światowej, opierającej się na partnerskich stosunkach, jeszcze nie zniknęli. I że kiedyś nastaną też czasy po Trumpie”.

„Muenchner  Merkur” stwierdza, że „koszmarny tydzień z gorzkimi zarzutami ze strony partnerów NATOskończył się dla kanclerz Merkel przynajmniej kilkoma nostalgicznymi zdjęciami. Merkel i Obama, fantastyczna para multilateralnego świata znów przez chwilę była razem. Tak, jakby nigdy nie było upiornego Trumpa, zdruzgotanych transatlantyckich relacji i nieustannych ataków na Niemcy. Ale jednak coś się w tej sielance nie zgadza. W rzeczy samej bowiem Obama podziela krytyczne spojrzenie na Berlin, właściwe Trumpowi, piętnujące brak woli Niemców do wypełniania przyrzeczeń i przeznaczania większych pieniędzy na wspólne bezpieczeństwo. Merklowskie Niemcy w swym sknerstwie i myśleniu ‘Germany first' same się izolują.

 

 

Redakcja poleca

Reklama