Niemiecka prasa: PI musi tylko czekać, aż zadziała jego propaganda | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: PI musi tylko czekać, aż zadziała jego propaganda

Prasa komentuje zamach dokonany przez afgańskiego uchodźcę na pasażerów pociągu koło Wuerzburga.

„Stuttgarter Zeitung” uważa: „Sprawcy z Orlando, Nicei i Wuerzburga bardziej przepominają szaleńców działających w amoku niż terrorystów. Pozorna bezsensowność i beznadzieja ich sytuacji popycha ich w szaleństwie do zainscenizowanego w publicznej przestrzeni finału, do samobójstwa odbijającego się szerokim echem. Posługują się przy tym akcesoriami z lamusa dżihadystów: flagą, zawołaniem ‘Allahu Akbar', wideo nakręconym komórką. W ich przypadku nie ma mowy o jakiejś ideologii, inteligentnym planie czy zmowie. Państwo Islamskie potem chętnie przypisuje sobie ich czyny, by się nimi chełpić”.

„Flensburger Tagblatt” twierdzi, że „Każdy, kto w swoim zwątpieniu, nienawiści wobec wszystkiego i wszystkich czy z innych osobistych motywów gotów jest do takiego czynu w amoku, może uzasadniać swoje morderstwa dobrym uczynkiem dla islamskiego kalifatu. Sprawca nie jest wtedy żadnym przegranym, tylko męczennikiem. Ponieważ Państwo Islamskie już dawno wzywa do takich czynów, jak w Nicei czy Wuerzburgu, jasne jest, że ta terrorystyczna organizacja szuka właśnie takich sprawców. PI nie musi wcale planować żadnych krwawych zamachów. Musi tylko czekać, aż zadziała jego propaganda. Nie ma już wyraźnej granicy między terrorystami a wariatami. Państwo Islamskie celowo prowadzi taki rodzaj wojny i w ten sposób widać jak na dłoni, kto jest naszym przeciwnikiem”.

„Berliner Zeitung” zaznacza, że „Po takich zamachach po osłupieniu rodzi się bezsilność, ponieważ widać, że nijak nie można chronić się przed takim niebezpieczeństwem. To szaleństwo nie ma ani wyznania, ani narodowości i nie można mu nijak zapobiec. Wszyscy szukają prostych odpowiedzi i jakiegoś uogólnienia czy nawołują o zaostrzenie praw, wydalanie imigrantów i podejrzliwie patrzą na uchodźców. Więcej policji i więcej nadzoru może utrudnić zamachy, ale nie gwarantuje pełnej ochrony. Ukazały to zamachy w Paryżu, których sprawcy byli po części znani policji”.

„Fraenkischer Tag” z Bamberga pyta: „Czy teraz skończy się przychylność wobec uchodźców? Prawdą jest, że ze ściągającymi do Niemiec imigrantami napływają też problemy całego świata. Jednym z nich jest religijny fanatyzm. Prawdą jest jednak także, że nie da się przed nimi zamknąć kraju. Żaden z krajów nie jest wyspą i ekstremistów nie są w stanie powstrzymać żadne granice. Kto reaguje na to izolacją, nienawiścią i odwróceniem się plecami do wielu imigrantów ze względu na czyn jednego człowieka, ten leje wodę na młyny przemocy. Nie wolno kierować się nienawiścią, ale nie wolno też kierować się dawnymi czy nowymi wizerunkami wroga. Tych jest bowiem na świecie aż nadto”.

„Muenchner Merkur” zaznacza, że „W policyjnych statystykach przestępczości imigrantów w Niemczech najwięcej pojawia się Afgańczyków, w odróżnieniu np. od Syryjczyków. Wyjaśnić można to strukturami plemiennymi i średniowiecznym islamem, jaki jest praktykowany w ich kraju. Ale coraz mniej Niemców pojmuje, dlaczego akurat Niemcy mają podjąć się zadania socjalizacji masy gniewnych młodych mężczyzn czy młodocianych, którzy sami przedzierali się do Niemiec z Hindukuszu, tylko po to, żeby potem dać się przez niektórych z nich terroryzować. Nie wszyscy uciekają przed bombami Państwa Islamskiego - niektórzy mają je w plecaku”.

Opr. Małgorzata Matzke

Reklama