Niemiecka prasa: piłka nożna to także zabawa w stereotypy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: piłka nożna to także zabawa w stereotypy

Prasa komentuje nastroje przed meczem Borussii Dortmund z Bayernem Monachium o Puchar Ligi Mistrzów i napływ wysoko kwalifikowanych imigrantów do RFN.

Supporter Helmut Robers of Bayern Munich sits on his bike in front of the Wembley stadium in London, England, 24 May 2013. FC Bayern will play the Champions League final against Borussia Dortmund at Wembley Stadium on May 25, 2013. Photo: Federico Gambarini/dpa

Kibic Bayern Monachium w Londynie

"Der Tagesspiegel" uważa, że "Największą pomyłką jest przekonanie, że piłka nożna jest tylko sportową grą. Nie stałaby się ona tak bogata, potężna i popularna, gdyby nie chodziło przy niej także o grę w stereotypy. Tym razem na stadionie spotyka się robotniczy klub z Zagłębia Ruhry z opływającym w pieniądze potentatem z Bawarii. Czy to dzieło przypadku, że do finału nie weszły drużyny z krajów nękanych kryzysem, jak Hiszpania czy Włochy? Obojętnie, czy coś w tym jest. Piłka nożna przysparza nam wielkich emocji i interesuje wszystkich. A kiedy sędzia zakończy mecz i tak wszystko będzie dalej szło swoim torem".

"Na murawę londyńskiego stadionu wybiegną piłkarze niemieckiej kadry narodowej o takich nazwiskach jak Boateng czy Gündogan " - pisze "Hamburger Abendblatt". "Do tego jeszcze Müller i wędrujący po świecie Martinez z Hiszpanii czy Błaszczykowski z Polski. Odmiennie niż narodowe stereotypy i uprzedzenia, sportowe sukcesy są bardzo ulotne. W następnym finale spotkają się może znów Barcelona i Chelsea. Na Wembley, będącym ojczyzną europejskiej piłki nożnej, wbiegną tym razem Niemcy - ot tak, po prostu".

"Nuernberger Nachrichten" zaznacza, że "Podczas gdy Europa coraz sceptycznej patrzy na zamożne Niemcy i przewodzącą im kanclerz-lwicę, piłkarze tacy jak Lahm, Schweinsteiger, Müller, Gündogan, Hummels czy Reus stali się prawdziwymi ambasadorami swojego kraju. Dziś jest ten dzień, by to pokazać".

Młodzi, dobrze wykształceni cudzoziemcy

"Mindener Tageblatt" zaznacza, że "Niemcy stały się bardziej atrakcyjne dla dobrze wykwalifikowanych imigrantów. Lecz jest to mniej skutkiem celowych zabiegów co zewnętrznych czynników, jak np.kryzysu w Europie południowej. Lecz miejmy nadzieję, że taki stan nie będzie trwał wiecznie. Oczywiście, że zapotrzebowanie na wykształconych, chętnych do pracy i integracji nowych przybyszy będzie się utrzymywało. Z tego względu najwyższy już czas na nowoczesną, dostosowaną do potrzeb państwa politykę imigracyjną. Pomysłów na to, jak miałaby ona wyglądać, nie brak. Lecz równie ważne jak polityczne i biurokratyczne zabiegi jest wypracowanie nowej kultury integracji cudzoziemców z prawdziwego zdarzenia. Imigranci muszą się czuć mile widziani i doceniani a tego nie można narzucić z góry środkami politycznymi. To zależy bowiem od indywidualnego podejścia i społecznych nastrojów".

"Niemcom udało się powstrzymać 'brain drain' czyli odpływ zdolnych i wykształconych ludzi oraz zastopować napływ uchodźców uciekających przed biedą" - pisze "Muenchner Merkur". "Ale politycy nie powinni spocząć na laurach. Niemcy zawdzięczają bowiem napływ fachowców nie tyle mądrej polityce imigracyjnej co szczęśliwemu zrządzeniu losu: euroland przeżywa kryzys i to popycha wykwalifikowanych południowców do przyjazdu do nas. Jednocześnie prosperitę przeżywa Turcja, co powstrzymuje napływ mieszkańców Anatolii do Niemiec. Rzut oka na aktualne statystyki imigracji działa jak kubeł zimnej wody: największą grupę imigrantów stanowią Rumuni i Bułgarzy. Tylko nieliczni z nich są dobrze wykształceni; większości z nich posiada niestety tylko umiejętności w innym zakresie - jak najsprytniej obrobić czyjeś mieszkanie".

Małgorzata Matzke

red.odp.:Barbara Cöllen

Reklama