Niemiecka prasa: ″Państwo powinno dać łobuzom po łapach″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 17.02.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Państwo powinno dać łobuzom po łapach"

Niemiecka prasa komentuje w piątek (17.02.12) sytuację energetyczną w Niemczech, strajki na lotnisku we Frankfurcie nad Menem oraz najnowsze statystyki na temat błędów w sztuce lekarskiej.

Poleci czy nie poleci?

Poleci czy nie poleci?

Gazeta Obermaintagblatt zajmuje się zaopatrzeniem energetycznym:

„Nasuwa się podejrzenie, i to straszne. Ten, kto naraża na szwank zaopatrzenie energetyczne i ryzykuje przerwy w dostawie prądu, ten igra z majątkiem i zdrowiem odbiorców, bezbronnych wobec takich machinacji. A jeśli tak jest w istocie, to państwo musi dać łobuzom po łapach i zakończyć ich proceder. Tylko, że pojawią się problemy z dowodem. Napawa to dreszczem”.

A Badisches Tagblatt zauważa:

„Zaledwie kilka dni temu w tym kraju zachwycano się, że mimo wprowadzonego na łeb, na szyję zwrotu w polityce energetycznej nie tylko dobrze przetrwamy zimę, ale nawet atomowemu gigantowi, jakim jest Francja, możemy pomóc dostawami prądu. Teraz zachwyt ten nieco osłabł, lecz winę za widoczne problemy niemieckiej sieci energetycznej szybko zwalono na pozbawiony skrupułów handel energią. Oczywiście w obliczu bliskiej awarii zasilania można rozwinąć myśl i w innym kierunku: te problemy są nowe i mogą wiązać się z nową sytuacją w zakresie produkcji energii elektrycznej. Być może należało (w pełni uzasadnioną) rezygnację z epoki atomowej przeprowadzić bez aż takiego pośpiechu”.

Strajk kontrolerów lotu we Frankfurcie nad Menem. Na ten temat pisze Stuttgarter Zeitung:

„Coraz więcej Dawidów pokazuje Goliatom swe arsenały. Wyniki strajków motywują dobrze zorganizowane grupy branżowe w wielkich związkach zawodowych (jak ostatnio kierowcy autobusów w zw. zaw. ver.di) do skutecznej walki o wyraźną poprawę warunków pracy. Nie oznacza to wcale końca pokoju socjalnego – Niemcy rzadko strajkują. Ale najwidoczniej na przyszłość istnieje potrzeba surowszych reguł gry dla wykluczenia z jednej strony permanentnego niepokoju, a z drugiej rozbicia na drobne reprezentacji pracowników”.

„Kontrolerzy ruchu nie mają co liczyć na zrozumienie” – uważa gazeta Rhein-Neckar-Zeitung:

„Odmawiają im tej także konkurencyjne związki zawodowe, jak ver.di. Ale właśnie w tym tkwi problem niemieckich rozmów płacowych: dlaczego aż tyle różnych związków zawodowych zabiera głos, kiedy chodzi o jedno i to samo, mianowicie o bezpieczne prowadzenie startu i lądowania samolotów? Gdyby wszyscy pracownicy siedzieli w jednej łodzi związkowej, to małe grupy nie mogłyby się bogacić kosztem innych. Ale, niestety, małym związkom zawodowym zbyt często się to udaje”.

Nie udaje się natomiast pacjentom, którzy płacą życiem i zdrowiem za błędy w sztuce lekarskiej. Ale – uwaga – czy statystyka oddaje prawidłowo sytuację? Heilbronner Stimme uważa, że być może nie:

„To są liczby absolutne przy braku bazy porównawczej: wprawdzie ma miejsce wzrost liczby odrzuceń przeszczepów i komplikacji z implantami. Tymczasem nie wiadomo, czy aby nie przeprowadza się większej liczby tego typu operacji. (...) A zatem dane te należy traktować z należytą ostrożnością.

Andrzej Paprzyca

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama