Niemiecka prasa: Obama kontra Romney | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Obama kontra Romney

Niemiecka prasa komentuje w czwartek (12.04.12) głównie prawybory w USA oraz rezygnację Gesine Lötzsch z funkcji przewodniczącej Partii Lewicy.

Mitt Romney

Mitt Romney

Hamburger Abendblatt uwypukla rolę pieniądza w wyścigu o fotel prezydenta USA:

"Na razie Obama prowadzi przed Romneyem. Jeżeli jednak wskaźniki gospodarcze nie pójdą do listopada w górę, prezydent będzie miał problem. Ale Romney już teraz ma problem. W wyścigu o nominację prezydencką Partii Republikańskiej pomiędzy nim a arcykonserwatywnym Rickiem Santorumem, zrezygnował z paru swoich dość liberalnych pozycji, żeby przekonać do siebie elektorat ultraprawicowej Tea Party. W ten sposób, ku zachwytowi Obamy, wmanewrował się w prawicowy róg, z którego musi się teraz wydostać bez utraty wiarygodności.

Te jak dotąd najdroższe w historii USA prawybory, w które poważnie zaangażowały się na rzecz Romneya najpotężniejsze instytucje finansowe przy Wall Street, są dowodem na to, że potęga pieniądza jest decydującym czynnikiem w politycznym systemie doboru kandydatów na prezydenta USA".

Frankfurter Rundschau pisze o walorach Ricka Santoruma i ich braku u Mitta Romneya:

"Konserwatywni amerykańscy wyborcy chcieliby mieć kogoś takiego jak Ronald Reagan, który zarazi ich swym entuzjazmem twierdząc, że żyją we wspaniałym kraju; silnym i mającym przewagę nad innymi. Bowiem uczucie, że są czymś szczególnym i wybranym rozgrzewa amerykańskie serca. Rick Santorum jest dla większości co prawda zbyt ekstremalny, ale w prawyborach okazał się właśnie takim rozgrzewaczem serc. Mitt Romney takim nie jest".

Partia Lewicy bez szefowej

Wychodząca w Monachium Süddeutsche Zeitung pisze:

"Gesine Lötzsch zrezygnowała z funkcji przewodniczącej Partii Lewicy, o co dopiero niedawno tak zacięcie walczyła. Potrzebuje czasu na opiekę nad znacznie starszym, chorym mężem. Ta decyzja nie przyszła jej łatwo, powiedziała Lötzsch. Nikt, kto ją zna, temu nie zaprzeczy i nikt z przyzwoitości nie odważy się zakwestionować sposobu i pory wycofania się. (...) W kryzysach egzystencjalnach politycy, tak samo jak inni ludzie, mają prawo do szczególnych wolności.

Przypadek Gesine Lötzsch jest tylko dlatego specyficzny, że jej kryzys w życiu prywatnym nałożył się na inny; na kryzys w jej partii. Partia Lewicy walczy o przeżycie".

Berlińska Neues Deutschland też dopatruje się w ustąpieniu Gesine Lötzsch innej przyczyny:

"Nagła rezygnacja Gesine Lötzsch z funkcji szefowej Partii Lewicy jest zaskoczeniem i zasługuje na respekt. To, że chce się w przyszłości zająć chorym mężem, jest z ludzkiego punktu widzenia zrozumiałe. A jednak już dawno liczono się z tym, że berlinianka z powodu ostrej krytyki pod swoim adresem, tak w łonie partii jak i poza nią, wycofa swą ponowną kandydaturę na urząd przewodniczącej Partii Lewicy".

Westfälischer Anzeiger z Hamm konkluduje:

"Niezależnie od tego, kto przejmie pałeczkę: on albo ona będzie musiał(a) chcieć i być w stanie zaprezentować tę partię również jako partię jutra i to w sytuacji, kiedy przeżycie nie stało się dla niej łatwiejsze, również z powodu krnąbrnych Piratów".

Iwona D. Metzner

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama