Niemiecka prasa o zwycięstwie Babiša: „Putin może się cieszyć” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 23.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o zwycięstwie Babiša: „Putin może się cieszyć”

Czechy zbliżają się do Polski i Węgier, a z wyniku wyborów w Czechach może się cieszyć Władimir Putin - piszą niemieckie dzienniki w poniedziałkowych (23.10.2017) wydaniach.

Tschechien Wahl Andrej Babis, ANO Partei (Reuters/D.W. Cerny)

Andrej Babiš i jego partia ANO zdobyły w wyborach parlamentarnych w Czechach ponad 29 proc. głosów

„Sueddeutsche Zeitung” pisze: „Po Węgrzech, Polsce i Austrii teraz Czechy przesuwają się na prawo. Wzmacniają się populiści i demagodzy, a zatem wybory te można uznać za przełomowe. Dla demokratycznej lewicy wynik jest fiaskiem. Socjaldemokraci, którzy od 2014 wcale nie tak źle rządzili Czechami (…) wywindowali się m.in. przez słabe przywództwo rzetelnego, ale słabego premiera Bohuslava Sobotki. Z wyjątkiem konserwatywnej partii ODS wszystkie tradycyjne partie doznały wielkich strat (…) Babiš nie jest gorącym nacjonalistą z mocnym programem jak Jarosław Kaczyński. Niebezpieczny jest mimo wszystko. Od kiedy 63-letni przedsiębiorca cztery lata temu wkroczył na scenę polityczną, dostosowywał swoje pozycje do wiatru i nastroju wyborców: od zwolennika euro do przeciwnika, od zwolennika imigracji do starzejących się i zmagających z brakiem pracowników Czech do jej przeciwnika. Ta zmiana dodała Babišowi u Czechów, którzy już od swoich prezydentów Vaclava Klausa i Miloša Zemana od ponad dziesięciolecia słyszą rzęsistą propagandę antyeuropejską, wiatru w żagle. Teraz już tylko 29 procent Czechów uważa, że UE to dobra rzecz. Babiš może teraz wzmocnić swój antyeuropejski kurs, także ze względu na sukces wyborczy skrajnie prawicowej SPD. Cieszyć się może Władimir Putin: zarówno Babiš, jak i SPD są przeciwko sankcjom UE wobec Moskwy. Mają przy tym naturalnego sojusznika w prezydencie Zemanie, który utrzymuje bliskie stosunki z Moskwą.”

Tschechien Wahl Andrej Babis, ANO Partei (Imago/CTK Photo)

Andrej Babiš: czeski Donald Trump

„Die Welt" podkreśla, że Czechy zbliżają się do Polski i Węgier, „które już od dłuższego czasu podążają w kierunku nowego (lub starego) nacjonalizmu. W ten sposób powstaje w Europie Środkowej blok «nieliberalnych demokracji». Wschodnioeuropejski wyjątek zdaje się być wschodnioeuropejską zasadą. I to nie tylko w przypadku Rosji i Turcji demokratyczne wybory nie gwarantują automatycznie demokracji. Mogą one też być wykorzystane do naruszenia lub wręcz zniesienia podziału władzy i rządów prawa. Następstwa, jakie miałoby to dla Unii Europejskiej, są nieprzewidywalne.”

„Tylko na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby ten nowy blok na Wschodzie, który rozciąga się od Polski po Węgry, a wkrótce i po rządzoną przez koalicję konserwatystów i prawicowych populistów Austrię, był homogenicznym tworem” – komentuje „Allgemeine Zeitung” z Moguncji. „Zwycięzca wyborów w Czechach Andrej Babiš nie jest ani bezwzględnym nacjonalistą jak Kaczyński czy Orban, ani bystrym taktykiem jak Austriak Kurz, tylko chłodnym pragmatykiem, egoistycznym miliarderem” – pisze dziennik. 

„Frankfurter Rundschau" stwierdza, że „Andrej Babiš pokazał się w kampanii wyborczej nie tylko jako krytyk polityki migracyjnej kanclerz Angeli Merkel i przeciwnik integracji w UE. Babiš zyskał na nieufności ludzi do tradycyjnych partii. To, że udało się to akurat jemu, którego podejrzewa się o oszustwo z unijnymi subwencjami, brzmi jak absurdalny żart. Sukces Babiša musi być zatem kolejnym sygnałem alarmowym dla wszystkich, którzy niepokoją się o trwałość demokracji w Europie. Konserwatyści i socjaldemokraci w wielu krajach, także w Niemczech, muszą się zastanowić, na czym polega zakłócenie komunikacji między nimi a wyborcami. Muszą pracować nad pomysłami dla Europy, w której zdezorientowani ludzie poczuliby, że są w dobrych rękach. Kiepską audycję można wyłączyć. Lekarstwem na niepokojące wyniki wyborów jest tylko ciężka praca.”

opr. Katarzyna Domagała

 

Reklama