Niemiecka prasa o zajściach w Moskwie: To za mało, by zagrozić Putinowi | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.07.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o zajściach w Moskwie: To za mało, by zagrozić Putinowi

W sobotę demonstrowało w Moskwie kilka tysięcy ludzi. Doszło do brutalnej interwencji policji oraz zatrzymania 1300 osób. Niemieckie gazety komentują.

Służby bezpieczeństwa obchodziły się bezlitośnie z demonstrantami w Moskwie

Służby bezpieczeństwa obchodziły się bezlitośnie z demonstrantami w Moskwie

Dziennik „Frankfurter Rundschau” konstatuje: „To była krwawa i chaotyczna sobota protestów. Ale jedno jest pewne: demonstranci nie czuli strachu przed eskalującą przemocą policji. Władze w Moskwie muszą się znowu nastawić na nową opozycję uliczną: rozbawioną, elastyczną, antyautorytarną i przy tym pokojową. Jednak temu ruchowi brakuje większości. Także 10 tys. działaczy, stanowiących mniej niż promil mieszkańców Moskwy, to za mało, by poważnie zagrozić rządom Władimira Putina. Ale dla policji w centrum Moskwy nadchodzą nowe irytujące zabawy w bandytów i żandarmów. Kolejna demonstracja przeciwko wykluczeniu kandydatów opozycji do moskiewskich wyborów komunalnych zaplanowana jest na sobotę”.

„W Rosji żyje całe pokolenie, które zna jedynie silnego człowieka z Kremla – pisze regionalny dziennik „Neue Osnabrücker Zeitung”. „Ostatnio narosły złość i zniecierpliwienie. Putin prezentuje Rosję jako polityczną światową potęgę, co popiera większość Rosjan. Jednak wewnątrz kraju wcale nie jest tak różowo. Gospodarka kuleje, maleją płace, a reformę emerytur wielu ocenia jako porażkę. A właśnie młodzi chcą w końcu widzieć w kraju postęp, chcą korzystać z dobrobytu i wolności. Niezależnie od tego, jak dalece niewłaściwe było postępowanie służb bezpieczeństwa w Moskwie, Niemcy i UE mają niewielkie możliwości działania. Wywieranie wpływu z zewnątrz byłoby na rękę Putinowi i jego partii. Gdyż naciski z zewnątrz powodują, że społeczeństwo staje raczej za swoim przywództwem. A opozycji mogłoby to wręcz zaszkodzić”. 

Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung”: „Problem burmistrza Moskwy Siergieja Sobianina stał się problemem prezydenta Władimira Putina. Musi teraz przepędzić duchy, które sam wywołał. Jak dotąd próbował typowymi metodami: represjonowaniem i dyskredytowaniem demonstrantów pod zarzutem, że protesty finansowane są przez Zachód. Jednak mimo wszystkich pogróżek tysiące nie wycofały się ze zgromadzenia w centrum Moskwy. Udokumentowana została nieadekwatna przemoc służb bezpieczeństwa. Swoimi metodami represji Putin jak dotąd poniósł klęskę. Nie ustają naciski od dołu. W ciągu pięciu tygodni, które pozostały do wyborów, władca może wciąż na nowo zdeptać ducha protestów. Ale pokaże wtedy prawdziwą twarz”.

Natomiast dziennik „Volksstimme” z Magdeburga uważa, że „System Putina w Rosji jeszcze się nie chwieje. Nawet, jeśli 100 tys. moskwiczan będzie głośno blokować bramy Kremla, w środku pozamyka się co najwyżej okna. To Moskwa, a nie Rosja, jest rosyjską latarnią morską. Jednak pogłębiające się sprzeczności między roszczeniami Kremla a rzeczywistością rosyjskiego społeczeństwa przyjmują coraz dramatyczniejsze formy. Podczas gdy Rosja jest w stanie przeprowadzać ataki hakerskie w USA i prowadzi wojny przy pomocy jednej z najsilniejszych armii na świecie, codzienność szerokich mas Rosjan wygląda coraz posępniej. Płace, emerytury, świadczenia socjalne - wszystko to zastygło na niepokojąco niskim poziomie. Jeśli despotyczna władza tnie potem ostatnią wolność wyborów, przelewa się czara goryczy. Iskra w Moskwie może wywołać reakcję łańcuchową w kraju, która stanie się faktycznie zagrożeniem dla panowania Putina”.  

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >> 

 

Redakcja poleca