Niemiecka prasa o wyroku ws. BND: prawa podstawowe obowiązują zawsze i wszędzie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.05.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o wyroku ws. BND: prawa podstawowe obowiązują zawsze i wszędzie

Niemieckie gazety komentują w środę (20.05.20) wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe ws. uprawnień Federalnej Służby Wywiadowczej (BND).

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" konstatuje, że "także niemieckie służby specjalne objęte były i są kontrolą państwa prawa. To dotyczy także Federalnej Służby Wywiadowczej - również, gdy podsłuchuje cudzoziemców za granicą, co obecnie zaznaczyło Karlsruhe. Prawa podstawowe jako prawa do obrony przed niemieckimi władzami obowiązują zawsze i wszędzie. (...) Konieczna kontrola nie może jednak paraliżować ważnych działań tej służby".

"Süddeutsche Zeitung" analizuje: "Większość specsłużb na świecie działa według wygodnej zasady: cudzoziemcy nie mają praw; prawa podstawowe, ochrona danych osobowych, skrupuły obowiązują tylko w odniesieniu do własnych obywateli. Spece BND od nasłuchu w bawarskim Pullach, gdzie mieści się dział »technicznego wywiadu«, będą musieli się teraz z tym pożegnać. Pomimo to mogą kontynuować swoją pracę - sąd w Karslruhe nie wymaga, by prawa podstawowe ludzi w dalekich krajach ważyły tyle samo, co prawa Niemców. BND będzie musiała jednak w przyszłości w każdym pojedynczym przypadku dowodzić, dlaczego te czy inne »niemieckie interesy«  są ważniejsze od praw podstawowych cudzoziemca. I jeśli dokona się takiej głębszej analizy przed rozpoczęciem podsłuchu, może to nawet usprawnić jej pracę". 

Znacznie bardziej krytyczny komentarz zamieszcza "Die Welt": "Po zapobieżeniu jakiemuś zamachowi często czyta się o pomocnych informacjach »zagranicznego wywiadu«. Jeśli BND nie będzie w przyszłości w stanie grać na tym samym poziomie, jeśli nałożone nowe prawne ograniczenia zmienią wywiad zagraniczny tak, że nie będzie on w stanie dostarczać takich informacji jak w przeszłości i w oczach swoich międzynarodowych partnerów stanie się drugoligowym graczem, byłoby to nie tylko gorzkie dla funkcjonariuszy wywiadu, z czym można by się jeszcze pogodzić. Drugoligowy wywiad oznacza też narodowe bezpieczeństwo drugiego gatunku. Czy tego właśnie chcemy?".

W ocenie komentatora "Frankfurter Rundschau" wyrok Federalnego Trybunału Konstytucyjnego jest jak uderzenie pięścią w stół. "Sędziowie z Karlsruhe uznali ustawę (o BND) zarówno z formalnych jak i merytorycznych powodów za niezgodną z konstytucją i zażądali szybkiej reformy. Ustawa była reakcją na skandal wokół amerykańskiej służba wywiadowczej NSA, który szybko stał się skandalem wokół BND. Oba wywiady prowadziły inwigilację na masową skalę i przekraczały wszelkie granice. Nowelizacja ustawy o BND miała właśnie nakreślić te granice. To, że Federalny Trybunał Konstytucyjny zgłasza swoje zastrzeżenia oznacza, że Bundestag i niemiecki rząd nie wykonały starannie swojej pracy. Przede wszystkim Trybunał podkreśla coś bardzo fundamentalnego - zagranica nie jest jakimś tam »Dzikim Zachodem«, na terenie którego powołanie się na obronę przed niebezpieczeństwem oznacza, że obowiązują własne - albo lepiej żadne - reguły. Nie, sąd orzekł, że prawa podstawowe obowiązują także za granicą. Ma to daleko idące konsekwencje, także dla współpracy międzynarodowej".

Wyrok komentuje także prasa regionalna. Na przykład ukazująca się w Saksonii-Anhalt gazeta "Volksstimme" przypomina, że "Niemcy mają nieprzyjemne doświadczenia ze specsłużbami, które prowadzą własne życie. Wszechobecne wielkie uszy Stasi (enerdowskiej służby bezpieczeństwa, przyp. red.) stały się gwoździem do trumny NRD. Istnieje już daleko idąca kontrola Bundestagu. Przede wszystkim komisja służb specjalnych patrzy BND na ręce. Na ile to tylko możliwe, tajne służby działają w konspiracji. Z pewnością można by nałożyć BND kolejne parlamentarne łańcuchy. Ale jeśli miałby on co tydzień przedstawiać sprawozdania w Bundestagu, taka służba stałaby się zbędna". 

Komentator "Stuttgarter Zeitung" zamieszcza ogólniejszą refleksję: "Ostatecznie istnienie tajnych służb jest paradoksem liberalnego państwa prawa. Podczas gdy to drugie opiera się na zasadzie publicznej jawności, to pierwsze boi się jej jak diabeł święconej wody. Także w tym przypadku większa doza transparencji i zobowiązanie do praworządnych działań okupione zostaną potencjalnym zmniejszeniem bezpieczeństwa".

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!