Niemiecka prasa o wycieku danych: sygnał ostrzegawczy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 07.01.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o wycieku danych: sygnał ostrzegawczy

Cyberatak dotknął setki niemieckich polityków i celebrytów. Poniedziałkowe (07.01.2019) wydania niemieckich dzienników komentują.

Dziennik „Die Welt” pisze: „Kto wzywa Federalny Urząd Kryminalny (BKA) czy Federalny Urząd Bezpieczeństwa Technik Informacyjnych (BSI) do lepszego zabezpieczenia posłów Bundestagu przed kolejnymi atakami hakerskimi, stawia tym urzędom zadania nie do wykonania. Zaostrzenie infrastruktury kontroli spowodowałoby, że polityczny Berlin nie byłyby zdolny do pracy. Każdemu z posłów trzeba by udostępnić cyfrowego strażnika ochrony informacji. Na szczęście upublicznione dane są właściwie banalne i przypadek ten jest sygnałem ostrzegawczym, nie tylko dla działaczy politycznych. Długo traktowano kwestię bezpieczeństwa informatycznego jak zło konieczne. A przecież to podstawowy ważny element współczesnego świata pracy. Zamiast domagać się ślepo większej kontroli, każdy powinien działać w sposób bardziej kompetentny”.

„Frankfurter Rundschau” stwierdza: „Niemieckie służby bezpieczeństwa wypadły i wypadają stosunkowo kiepsko po rzekomym ataku hakerskim na polityków, dziennikarzy i innych prominentów. Chociaż aparat bezpieczeństwa przed cyberatakami został w ubiegłych latach sukcesywnie rozbudowywany, nie stanął na wysokości zadania. Obojętne, czy powodem był letarg, czy niemoc. A może obrona cybernetyczna jest niełatwą sprawą. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że Horst Seehofer ukończy wkrótce 70 lat, niewiele rozumie z cyfrowego świata i mało się nim interesuje. Jego uwaga skupia się, jak wiadomo, na innych kwestiach. Nie ponosi on winy za atak hakerski, ale jest bezspornie odpowiedzialny za uporanie się z nim. Można mieć wątpliwości co do tego, czy temu sprosta”.

Regionalny dziennik „Nuernberger Nachrichten” konstatuje: „Walkę z hakerami i przestępcami w sieci prowadzi nie tylko BSI i centrum ds. walki z cyberprzestępczością, ale także Centralny Wydział Technik Informatycznych w Obszarze Bezpieczeństwa (ZITiS) przy ministerstwie spraw wewnętrznych (…), dalej Centrum Bezpieczeństwa Cybernetycznego Bundeswehry i jeszcze wiele innych. Bawaria posiada własny landowy Urząd Bezpieczeństwa i Technik Informatycznych  (LSI) w Norymberdze. Brzmi to dobrze, ale danych nie zabezpieczy od ręki powstanie nowych urzędów. Być może rozsądniej byłoby wszystkie te instytucje ze sobą połączyć”.

Natomiast „Straubinger Tagblatt” jest zdania, że „pierwszym krokiem byłoby przekazanie ochrony posłów Bundestagu Federalnemu Urzędowi Bezpieczeństwa Technik Informacyjnych (BSI). Powinien on długoterminowo zostać rozbudowany do roli Centralnego Urzędu Federalnego Obrony Cybernetycznej ze wszystkimi niezbędnymi kompetencjami i uprawnieniami. Ale nie zwalnia to obywateli z obowiązku ochrony własnych prywatnych danych. Bowiem podobnie jak w świecie analogowym, nie wystarczy zabezpieczyć przed włamaniem własne drzwi. Bez profesjonalnych służb bezpieczeństwa nie jest to możliwe”.  

 

Redakcja poleca