Niemiecka prasa o Włoszech: Niewiele brakuje do paniki na giełdach | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.05.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o Włoszech: Niewiele brakuje do paniki na giełdach

Niemiecka prasa komentuje utworzenie nowego włoskiego rządu i perturbacje, jakie wywołało to na rynkach giełdowych.

Italien, Rom: Giuseppe Conte trifft den Präsidenten Sergio Mattarella

Desygnowany nowy premier Włoch Giuseppe Conti

„Mitteldeutsche Zeitung” uważa, że „niektóre rządy na pewno będą sobie zadawać pytanie, czy przypadkiem Komisja Europejska przypadkiem nie stosuje podwójnych standardów. Podczas gdy bardzo łagodnie obchodzi się ona z dużymi krajami członkowskimi, mniejsze kraje, jak Grecja, muszą pogodzić się z drakońskimi warunkami narzucanymi im przez potężnych płatników UE. Przez dziewięć lat rząd w Paryżu mógł łamać kryteria stabilizacji bez obawy przed unijnymi sankcjami. Faktem jest, że eurostrefy nie stać na to, by postępowała tak jak do tej pory. Włochy nie są tu żadnym wyjątkiem. Banki na południu Europy wciąż jeszcze nie wyszły na prostą. A Unia Europejska subwencjonuje je przez skup obligacji. To nie może być właściwym modelem na ich przetrwanie”.

„Muenchner Merkur” zaznacza, że „jeżeli raz nadszarpnie się zaufanie rynków, wtedy niewiele brakuje, żeby wybuchła panika. Europa doświadcza tego właśnie w przypadku Włoch i ich nowego rządu lewicowych i prawicowych populistów. Notowania na rzymskiej giełdzie spadły o 8 proc. w przeciągu kilku dni. Inwestorzy masowo uciekają z tego kraju, którego nowe władze chcą wycofać się ze wszystkich obietnic wprowadzania oszczędności poczynionych wobec Brukseli. A ponieważ panika na rynkach finansowych jest bardzo zaraźliwa, w środę po raz pierwszy pod presją znalazł się także niemiecki DAX. Wygląda na to, że włoski kryzys, przed którym wszyscy ostrzegali, jest blisko i wczoraj zastukał do drzwi. Miejmy nadzieję, że doszło to do uszu nowej włoskiej koalicji”.

„Rhein-Zeitung” z Koblencji także zaznacza, że niewyobrażalne jest, by w eurostrefie wszystko pozostało po staremu. „Zbyt ważkie były bowiem konsekwencje ostatnich lat. To, że Włochy wciąż jeszcze nie przepadły z kretesem, mają do zawdzięczenia także prezesowi Europejskiego Banku Centralnego, którym – co za zbieg okoliczności – jest Włoch Mario Draghi. Wciąż jeszcze subwencjonuje on własny kraj przez bezustanny skup obligacji.
„Wetzlarer Neue Zeitung” przewiduje że nowy włoski rząd w żadnym wypadku nie będzie mógł sfinansować swoich wielkodusznym obietnic, a to z kolei doprowadzi do jeszcze większego niezadowolenia. „Wtedy pewnie głośniej niż do tej pory, i nie bez racji, będzie można zadać pytanie, dlaczego Włochy dalej same muszą zajmować się imigrantami z Afryki. Problem migracji, którego Europa nie rozwiązała, był jakby nie było ważnym czynnikiem, który wpłynął na wynik tych wyborów. Także Bruksela powinna więc zająć się odrabianiem własnych zadań domowych i przystąpić do działania. Włochy muszą co prawda wyjść Europie naprzeciw, ale także Bruksela musi wyjść na przeciw Włochom”.