Niemiecka prasa o szczycie UE: święta wojna o pieniądze | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 09.02.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o szczycie UE: święta wojna o pieniądze

Dzisiejsze, sobotnie (9.02.13) komentarze niemieckiej prasy koncentrują się przede wszystkim na uzgodnieniach szczytu w Brukseli.

Herman Van Rompuy

Herman Van Rompuy

„Rhein-Neckar-Zeitung“ z Heidelbergu stwierdza:

„Zaoszczędzono na inwestycjach przyszłościowych – czy to na pomocy strukturalnej, czy przedsięwzięciach związanych ze zwalczaniem bezrobocia wśród młodych Europejczyków, grasującego głównie na południu Europy. Niedobry pomysł. Ale uzgodnienia UE zawsze muszą być kompromisem. Jest to też powodem, dlaczego swoje postulaty najlepiej mógł przeforsować David Cameron. Jego zapowiedź, że Brytyjczycy zadecydują, czy pozostaną w UE, przestraszyła większość spośród 27 państw UE. Tym środkiem nacisku Cameron może posłużyć się tylko raz. Ale tym razem wyraźnie zadziałał”.

Stołeczny „Der Tagesspiegel“ uważa:

„W toczącej się o pieniądze świętej wojnie ekonomiczny rozsądek zszedł na drugi plan. Ekstremalne stanowisko Brytyjczyków, którzy każde dodatkowe euro piętnują jako marnotrawstwo, urosło do rangi szlachectwa. Oczywiście na pierwszy rzut oka wydaje się logicznym, że jeżeli oszczędzają państwa członkowskie, musi oszczędzać także UE. Mimo to jest to bzdurą, bo wspólny budżet funkcjonuje inaczej. Jego zasada dofinansowania jest równoznaczna z programem koniunkturalnym. Teraz ta kwota zmniejszyła się. Tym samym spełnienie obietnicy złożonej latem przez szefów rządów, że postawią na nogi pakiet stabilności i wzrostu, jest ledwo możliwe. W jaki sposób ma zostać przezwyciężona w Europie recesja?”.

„Mannheimer Morgen“ konstatuje:

„Zabrakło decydującego kroku, który by sprecyzował, na co stawia Europa do końca tego dziesięciolecia. Tak, odciążono Włochy i ich sąsiadów obiecując tamtejszym bezrobotnym specjalne programy, by postawić na nogi gospodarkę. Płatnicy netto tacy jak Niemcy zgrzytając zębami po raz kolejny sięgnęli do własnych kas i zaakceptowali wyższe składki. Ma to wiele wspólnego z europejską solidarnością, ale mało z trwałym i sprawiedliwym podziałem obciążeń finansowych”.

Według wychodzącej w Poczdamie gazety „Märkische Allgemeine”:

„Wschodnioniemieckie regiony zawsze dobrze mówiły o UE. Bo też dialog z Brukselą obiecywał deszcz pieniędzy. Równocześnie z uzgodnieniem nowego, przyszłego budżetu UE sprawa jest jasna: czasy te minęły. Wschodnie Niemcy będą jeszcze tylko w niewielkim stopniu czerpać profity z europejskich pieniędzy. Krok ten jest zrozumiały, co nie znaczy, że mniej bolesny”.

Natomiast „Reutlinger General-Anzeiger“ komentuje:

„Jeżeli rzeczywiście miałby być zatwierdzony oszczędnościowy budżet, hamulec ten byłby pomocny nie tylko Niemcom, będąc zarazem dyplomatycznym sukcesem w roku wyborczym dla kanclerz Merkel. Jeszcze ważniejszy byłby sygnał, że ta wstrząsana kryzysem Europa, która oczekuje od swoich członków hamowania się przy wydatkach, przystawania na pakiety fiskalne i wysiłki na rzecz uzdrowienia Europy, sama daje dobry przykład. Tak daleko Europejczycy jednak jeszcze nie są. Komisarze UE, tacy jak Günther Oettinger i wielu europarlamentarzystów domagają się więcej pieniędzy. Ostrzegają przed porażkami w projektach infrastrukturalnych. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, dopóki parlament, który akurat w kwestiach finansowych działa dziś z większą dozą wiary w siebie, nie włączy się do gry”.

Krytycznie podsumowuje szczyt „Kölner Stadt-Anzeiger”:

„W projekcie budżetowym przyjętym przez szefów rządów i głowy państw, brakuje wspólnej odpowiedzialności za Europę. Po raz pierwszy w historii UE państwa członkowskie dzielnie skracają wydatki – przede wszystkim na badania, edukację i rozwój. To, co szefowie państw określają mianem polityki oszczędnościowej, w rzeczywistości jest hańbiącym przyznaniem się do mniej Europy”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Iwona D. Metzner

Reklama