Niemiecka prasa o sytuacji w Rosji: Putin przekroczył czerwoną linię | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 23.09.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o sytuacji w Rosji: Putin przekroczył czerwoną linię

Protesty, masowe opuszczanie kraju to odpowiedź rosyjskiego społeczeństwa na częściową mobilizację wprowadzoną przez Kreml. Gazety komentują.

Protesty w Moskwie przeciwko częściowej mobilizacji

Protesty w Moskwie przeciwko częściowej mobilizacji

„W trzymanym twardą ręką kraju, który nie zna praworządności tysiące Rosjan wyszły na ulice, by protestować przeciwko zarządzonej częściowej mobilizacji oraz wojnie w Ukrainie, choć wiedziały, że zostaną zatrzymane przez policję i pobite” – pisze dziennik „Badische Neuste Nachrichten” z Karlsruhe. Po przemowie Putina wielu młodych Rosjan w pośpiechu opuściło kraj, gdyż w agresywnym i nacjonalistycznym reżimie nie widzą dla siebie perspektyw i boją się wojny. „A wśród obywateli, którzy do tej pory odwracali wzrok lub w milczeniu znosili samowolę państwa, prawdopodobnie będzie narastać niezadowolenie” – uważa komentator. Putin przekroczył czerwoną linię. Czy Rosja zmierza do zamieszek, do rewolucji przeciwko pogrążeniu się w dyktaturze? „Nie, ale być może właśnie teraz w duszy narodu zasiewane jest ziarno, które pewnego dnia zakiełkuje i wymusi zmianę władzy w Moskwie” – komentuje dziennik regionalny.  

Zdaniem „Augsburger Allgemeine” bez względu na ocenę obecnej sytuacji dot. Kremla Putin ma przed sobą perspektywę nieprzyjemnych lat. „Swoją wojną tak bardzo odwrócił się od Zachodu, że w najbliższym czasie nie będzie możliwe ponowne wyciągnięcie ręki do Rosji” – wskazuje dziennik. Putin musi sobie zdać sprawę z tego, że jego autorytarni przyjaciele mają mniej cierpliwości niż grzeczni Europejczycy. „A rosyjski naród, który wprawdzie akceptuje popełniane przez armię zbrodnie na ukraińskich cywilach i najeżdża sąsiedni kraj, nie chce, by jego synowie stali się mięsem armatnim dla wielkomocarstwowych fantazji Putina” – uważa komentator. Prędzej opuszczą oni kraj niż pójdą na front. I prezydent może skończyć w sposób nieodpowiadający jego wyobrażeniom, jako jeden z tych „starych władców, którzy są izolowani na arenie międzynarodowej i wyłącznie siłą mogą utrzymać się u władzy” – czytamy.

„Volksstimme" z Magdeburga konstatuje: „Kilkaset ludzi protestuje przeciwko zapowiedzi częściowej mobilizacji i za odwagę zasługuje na szacunek. Ale podczas gdy na Zachodzie dosłownie liczy się każdego demonstranta w nadziei na masowy ruch, ten zryw na rosyjskich terenach nie ma prawie żadnego znaczenia”. Dziennik wskazuje, że 10 lat temu, po manipulacji wyborów na ulice wyległy dziesiątki tysięcy. Putin utrzymał się wtedy u władzy i przestawił na całkowicie absolutystyczny styl rządzenia. „A związana z tym nacjonalistyczna propaganda przynosi efekty, gdyż dyktatora z dużą częścią narodu łączą fantomowe bóle upokorzonego mocarstwa” – pisze komentator. I dodaje, że dlatego Putin ryzykuje atak na Ukrainę. „Ale władca Kremla być może sam strzela sobie w stopę, gdyż im więcej rezerwistów polegnie, tym szybciej będzie skończony”. 

W podobnym tonie komentuje „Die Glocke”: „Z powodu częściowej mobilizacji krytyka pod adresem Putina stanie się głośniejsza. Podczas gdy Rosjanie mogli w swojej codzienności w dużej mierze ignorować tzw. specjalną operację wojskową, powołanie teraz dotyczy setek tysięcy rodzin. Wątpliwości budzi także przydatność wojskowa rezerwistów. O ile Ukraińcy dobrze wiedzą o co walczą, o tyle Rosjanie zapewne zadają sobie pytanie, po co mają ryzykować życie w tej wojnie i ruszają na front słabo zmotywowani. Poza tym przygotowanie i wyposażenie rezerwistów zajmie trochę czasu. Ten czas Ukraińcy muszą wykorzystać militarnie. W tym celu są nadal uzależnieni od dostaw broni z Zachodu, który nie może osłabić swojego wsparcia dla Ukrainy. Bo tylko wtedy, gdy kraj ten odnosi sukcesy na polu walki,

będzie szansa na negocjacje i zakończenie wojny”. 

Natomiast „Allgemeine Zeitung" z Moguncji konstatuje, że ci, którzy odmówią Putinowi służby wojennej, potrzebują schronienia poza Rosją. I dlatego „UE musi jak najszybciej opracować prawnie, politycznie i moralnie dopuszczalne procedury ich przyjmowania”. Dziennik zaznacza jednocześnie, że takie wypowiedzi jak ministra sprawiedliwości Bushmana z koalicyjnej FDP nie wróżą dobrych rozwiązań. „Tych którzy nienawidzą Putina i kochają liberalną demokrację, zapraszamy do Niemiec” – cytuje dziennik słowa polityka. I komentuje: „Oczywiście, że wśród odmawiających służby będzie wielu takich, którzy nienawidzą Putina. Ale bardzo wielu Rosjan ucieka z jednego wyłącznie powodu, ponieważ boi się o swoje życie, po tym jak miesiącami akceptowali brutalny atak na Ukrainę. Dlatego przy tym kolejnym napływie uchodźców nie ma miejsca na społeczny czy demokratyczny romantyzm”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>