Niemiecka prasa o sporze wokół eksportu broni | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 28.03.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemiecka prasa o sporze wokół eksportu broni

Rząd RFN do końca tygodnia musi zdecydować, czy wznowi eksport broni do Arabii Saudyjskiej. Na Berlin naciskają Paryż i Londyn, ale ten zwleka.

Broń na eksport (picture-alliance/dpa/J. Lo Scalzo)

Eksport broni - tak czy nie?

Zdaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung":

"Do sporu o sztywne stanowisko Berlina w sprawie eksportu europejskiego uzbrojenia możnaby odnieść się z pobłażaniem. To tylko jeszcze jedna dyskusja w codziennych stosunkach niemiecko-francuskich, która skończy się i zostanie zapomniana najpóźniej wtedy, gdy w rządzie federalnym zabraknie socjaldemokratów, nastawionych najbardziej krytycznie wobec sprzedaży broni do Arabii Saudyjskiej.

Tym razem sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Po pierwsze dlatego, że trudno sobie wyobrazić rząd w Berlinie, w którym nie byłoby ani partii SPD, ani Zielonych. A to oznacza, że w sprawie eksportu broni Berlin, w dającym się przewidzieć czasie, będzie zachowywał się tak, jak do tej pory. A po drugie, co jest zresztą o wiele ważniejsze, ten spór między dwoma największymi państwami członkowskimi UE dowodzi, że zarówno one, jak i cała Unia znajdują się w fazie narodowej i europejskiej niestabilności".

"Frankfurter Rundschau" zauważa:

"Jeśli UE sama uważa się za postępowy system oparty na wspólnych wartościach i kładzie przy tym nacisk na prawa człowieka i wiarę w to, że możliwy jest pokój między dawniej zwaśnionymi krajami, to wartości te nie kończą się na jej zewnętrznych granicach. Nie ma żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za tym, żeby praca brytyjskich, hiszpańskich, francuskich, belgijskich czy niemieckich robotników była ceniona wyżej niż życie dziecka w Jemenie. Jeśli europejski przemysł zbrojeniowy potrzebuje wojen w odległych regionach świata, żeby mógł przeżyć, to znaczy, że sam się przeżył w obecnej formie".

Inaczej widzi to "Augsburger Allgemeine":

"Przemysł zbrojeniowy daje także miejsca pracy. Tym większa jest zatem złość, gdy niemieccy politycy przybierają pozę stróża moralności i przeszkadzają innym w eksporcie wspólnie opracowanych i produkowanych systemów uzbrojenia. Taka postawa grozi tym, że w przyszłości żaden kraj nie będzie współpracował z Niemcami w tym sektorze".

"Reutlinger General-Anzeiger" pisze:

"Ten spór już dawno osiągnął wymiar europejski. Francja i Wielka Brytania czują się poszkodowane w swoich wspólnych projektach zbrojeniowych wskutek niemieckiego weta. Przed najnowszym posiedzeniem Federalnej Rady Bezpieczeństwa SPD zasygnalizowała, że gotowa jest zrezygnować z blokowania tych projektów, w których udział Niemiec nie przekracza 20 procent. A to, że wczoraj nie doszło do porozumienia między partiami wchodzącymi w skład koalicji rządowej dowodzi, jak bardzo jest ona podzielona i jak ważne w tej sytuacji są wspólne wytyczne europejskie w sprawie eksportu uzbrojenia".

W "Nürnberger Nachrichten" czytamy:

"We Francji i w Wielkiej Brytanii obowiązują te same zasady, co w Niemczech. Nawet, jeśli to prawda, że ci obaj nasi partnerzy są teraz wściekli na Niemcy, wolno im przecież przypomnieć, na jakie wytyczne i dyrektywy się razem z nami wcześniej zgodzili".

"Badische Neueste Nachrichten" z Karlsruhe zwraca uwagę, że:

"W polityce niestety chodzi często o coś więcej niż moralność. We Francji i w Wielkiej Brytanii przeważa stanowisko, podzielane do niedawna także przez Niemcy, że mimo całej zasłużonej krytyki Arabia Saudyjska jest naszym ważnym sojusznikiem".