Niemiecka prasa o powrocie dżihadystów: Berlin musi zrobić wszystko | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 19.02.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o powrocie dżihadystów: Berlin musi zrobić wszystko

Prezydent Trump wezwał Europejczyków, by zabrali z Syrii swoich obywateli, którzy walczyli w szeregach „Państwa Islamskiego”. Niemieckie dzienniki komentują.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze: „W końcu okazuje się, że najwidoczniej także wyznawcy «Państwa Islamskiego» poczuli skruchę i gotowi są do powrotu. Nikt nie pozostanie na coś takiego głuchy. Żadne państwo prawa nie wyda człowiekowi ostatecznego wyroku, co znalazło swój wyraz w zniesieniu kary śmierci. Przy tym Niemcy, traktując poważnie swoją odpowiedzialność, mogłyby dać sygnał, którego oczekują także inne państwa, że przyjmą z powrotem swoich obywateli, którzy weszli w konflikt z prawem czy tych, którzy nie mają prawa pobytu. Niemcy nie jako ojczyzna zdrajców, lecz jako obrońca wartości wolnego świata, do których zaliczają się obok zasady domniemania niewinności oraz gwarancji dostępu do wymiaru sprawiedliwości także zasada egzekwowania prawa i ścigania oraz ukarania każdego czynu karalnego”.

Dziennik „Muenchner Merkur" stwierdza: „Na temat wezwania Europejczyków przez Trumpa, by zabrali z Syrii więzionych tam bojowników «Państwa Islamskiego» można by łatwiej dyskutować, gdyby nie ponownie przyjęta formuła szantażu. Zabierzcie ich albo ich wypuścimy i wtedy wrócą zalewając wasze kraje terrorem. To przesłanie Trumpa po Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa oraz jego odpowiedź na naszpikowane wymówkami wystąpienie Merkel. Nic jednak nie da oburzanie się tygodniami z powodu łobuza w Białym Domu. Oczywiście, że obowiązuje zasada, iż niemiecki obywatel ma prawo do powrotu, nawet po to, by został oskarżony przed rodzimym wymiarem sprawiedliwości. W sojuszu wymierzonym przeciwko «Państwu Islamskiemu» musi obwiązywać zasada, że każdy ponosi odpowiedzialność za własnych przestępców”.

Według dziennika „Neue Ruhr/Neue Rhein Zeitung" „żądanie amerykańskiego prezydenta, aby Europejczycy odebrali swoich obywateli, może wydać się nieszczere, gdyż Amerykanie sami nie odebrali żadnego ze swoich bojowników, ale jest też słuszne. Zagraniczni dzihadyści są dla Kurdów obciążeniem. Oczywiście, że trzymanie z daleka od kraju osób mogących stanowić zagrożenie jest uspokajające i naturalnie, że nie ma dyplomatycznych stosunków z kurdyjskimi obszarami w Syrii. Jednak Berlin jest zobowiązany zrobić wszystko, by wyciągnąć z kurdyjskich więzień w Syrii około 40 Niemców. Są oni obywatelami niemieckimi z wszystkimi prawami, także, jeśli są przestępcami. Ale przede wszystkim nie wolno Kurdów zostawić samych z tym problemem”.

Innego zdania jest „Mittelbayerische Zeitung” z Ratyzbony: „Osoby z niemieckim paszportem więzione i podejrzane o terroryzm nie mogą wrócić po prostu do Niemiec jak turyści po długiej i pełnej przygód podróży. Niemieckie władze muszą od sojuszników USA oraz innych partnerów otrzymać dokładne informacje, kto ma zostać odesłany do ojczyzny. Tak samo ważne jest, aby byli bojownicy Państwa Islamskiego pociągnięci zostali do odpowiedzialności przed sądem w kraju i w przypadku wystarczających dowodów winy, zostali też ostro ukarani. Takie przypadki miały już miejsce. Ale także bez karzącego miecza sprawiedliwości potrzebne będą programy pozwalające tym ludziom wrócić do normalnego życia oraz ścisła ich obserwacja. Ryzyko zagrożenia musi zostać ograniczone do minimum”.

Natomiast „Augsburger Allgemeine” jest zdania, że „rząd RFN musi wykorzystać wszystkie możliwe środki, by bojowników «Państwa Islamskiego» postawić przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości. Stosowanie zasady «co z oczu to z serca» źle świadczyłoby o Niemczech. Niemieccy obywatele mają tak czy inaczej prawo powrotu do ojczyzny. Odebranie im obywatelstwa - jak proponuje Bawaria - i pozostawienie problemu innym nie jest rozwiązaniem”.

 

Redakcja poleca

Reklama