Niemiecka prasa o Polsce: Sikorski o zreformowaniu UE i Steinbach light | Echa polskie | DW | 03.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa o Polsce: Sikorski o zreformowaniu UE i Steinbach light

Przyłączymy się do strefy euro, jeżeli rozwiążecie swoje problemy, mówi Radosław Sikorski na łamach FAZ. Centrum dokumentacji wypędzeń częściowo do zaakceptowania, uważa Neues Deutschland.

„W miniony poniedziałek domagał się Pan w Berlinie trwałego pogłębienia integracji europejskiej. Zaproponował Pan połączenie instytucji prezydenta Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej, i ponadnarodowych list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Nie boi się Pan, że przestraszy Pan taką odwagą wyborców?” – pyta prowadzący rozmowę dziennikarz FAZ Konrad Schuller: „W czasach kryzysu musimy najpierw przywrocić zaufanie. Kryzys ten tylko powierzchownie dotyczy finansów. Chodzi o wiarygodność. By przywrócić zaufanie ludzi do Europy, musimy uczynić ją bardziej zdolną do rządzenia. Potrzebujemy do tego przywództwa, a by to osiągnąć, potrzebujemy procedury, która da przywodcom szansę. My w Polsce lubimy metodę wspólnoty. Wierzymy, że przywództwo może leżeć w rękach instytucji europejskich. Dlatego jest ważnym, by dać instytucjom w Brukseli wiarę w siebie i odpowiednie narzędzia, które pozwolą im zrobić to, co musi zostać zrobione”.

Tusk byłby wyśmienity, ale nie jest zainteresowany

Reformy proponowane przez ministra Sikorskiego miałyby prowadzić jego zdaniem do większej, niż dotąd demokratyzacji Unii Europejskiej. Dlatego osoba, która by stanęła na czele Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej, musiałaby być wybrana przez Parlament Europejski lub bezpośrednio przez wyborców. Sugestię dziennikarza FAZ, iż „kadencja obecnych prezydentów Barroso i Van Rompuya dobiega końca jesienią 2014 roku, a w tym samym roku rozpoczyna się ostatni rok drugiej kadencji premiera Tuska...”, Radosław Sikorski kwituje: „Mówiąc ściśle, kadencja naszego rządu trwa do 2015 roku. Ale nie jest to fair. Insynuuje Pan, że chodzi o osobistości. Tak nie jest. Chodzi o bardziej demokratyczny i efektywny model rządów dla UE”. „Ale Tusk nie byłby właściwą osobą na to stanowisko?” – nie daje za wygraną dziennikarz: „Byłby wyśmienity na każde stanowisko, ale nie sądzę, by był zainteresowany” - pada odpowiedź.

Polska a strefa euro

„Zobowiązaliśmy się do wprowadzenia euro i polski naród opowiedział się za tym w referendum. (...) Nie można nam zarzucić, że nie chcemy przystąpić do strefy euro, dopóki tkwi ona w głębokim kryzysie. Jesteśmy gotowi się przyłączyć, kiedy rozwiążecie swoje problemy i kiedy będziemy mogli powiedzieć naszemu narodowi, teraz możemy przyłączyć się bez obaw” - deklaruje Sikorski. Na temat sytuacji w Grecji dodaje:

„Grecja tkwi w kryzysie i powinniśmy pomóc greckim władzom w dokonywanych przez nie reformach. Na marginesie: niektóre z tych reform są bardzo podobne do tych, jakie przeprowadziliśmy w postkomunistycznej części Europy, kiedy zmagaliśmy się z rozdmuchanym sektorem publicznym, skupieniem zbyt wielu przedsiębiorstw w państwowych rękach i z niezdolną do konkurencji gospodarką. Wydaje mi się, że ze wschodnich Niemiec, ale też z Estonii, Slowacji i z Polski, które rozwijają się teraz w imponujący sposób, dochodzą sygnały dodające Grecji otuchy. Jeżeli my sobie poradziliśmy, ona też może”.

UE a NATO

„Jest nie do zaakceptowania, że ze względu na prowincjonalne obawy niektórych państw członkowskich, UE nie jest w stanie współpracować z NATO. W krajach, w których giną nasi żołnierze i z których grozi nam terror, UE powinna móc pomagać chronić naszych ludzi. Jest naprawdę nieodpowiedzialnym, że nie możemy tego ze względów proceduralnych. Współpracę UE i NATO blokują dyskusje między Grecją i Turcją” - krytykuje szef polskiej dyplomacji. Na pytanie, czy Sikorski myśli przy tym także o Libii, wobec której Unia Europejska nie mogła znaleźć wspólnego stanowiska, szef polskiej dyplomacji odpowiada: „Myślę raczej o Bałkanach lat 90-tych. Nigdy nie powinniśmy znaleźć się w sytuacji, w której byliśmy wówczas. U progu Europy mieliśmy do czynienia z ludobójstwem, USA się wahały, my nie byliśmy zdolni do działania. Peryferie Europy do dzisiaj dalekie są od stabilności. Jako największa potęga gospodarcza świata powinniśmy mieć instrumenty pozwalająca nam na działanie, niezależnie od tego, czy inni są do tego gotowi, czy nie”.

Centrum przeciw Wypędzeniom: między postępem a dawnymi lukami

„Sześć lat po ostro krytykowanej wystawie Wymuszone drogi gotowa jest nowa koncepcja planowanej w Berlinie stałej wystawy na temat wypędzeń. Niektóre jej aspekty są nader godne uwagi, wiele białych plan zostaje”, pisze Neues Deutschland w artykule „Spóźniona konfrontacja z rzeczywistością”:

„Na temat obrazu historii w oczach Eriki Steinbach nie trzeba debatować. Zbyt nieprzyjemne jest wspomnienie jej czarno-brunatnej tyrady na temat rzekomej mobilizacji Polaków po wkroczeniu Niemców do Czechosłowacji, po którym to wystąpieniu zgrzytając zębami musiała tłumaczyć się, że nikt nie ma zamiaru zmieniać historii II wojny światowej. Z napięciem można dlatego oczekiwać teraz realizacji ulubionego projektu Steinbach, tak zwanego Centrum przeciw Wypędzeniom. (...) Po przede wszystkim polskich protestach, prawicowoskrętna szefowa Związku Wypędzonych (BdV) nie zasiada w gremium odpowiedzialnej za koncepcję wystawy Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. Przedstawiona teraz przez fundację koncepcja pokazuje, jak zbawiennie działa na projekt wystawy wymuszone wyemancypowanie się od naszpikowanych skrajnie prawicowymi historykami-hobbystami środowiska „wypędzonych”. Bodaj po raz pierwszy w szeroko rozumianym środowisku BdV, 45-stronnicowe exposé mówi o ambiwalentnej roli niemieckich mniejszości w państwach takich jak Polska międzywojenna i Czechosłowacja, i o tym, że ich wypędzenie po 1945 r. związane było także z ich przedwojenną rolą V kolumny destabilizującej tak zwany wówczas irredentyzm”.

Zdaniem gazety trudno jeszcze powiedzieć, w jakim stopniu wystawa będzie rzeczywistym przedstawieniem konfliktów późnego 19. i 20 wieku i ich przyczyn, a w jakim tylko złagodzonym wydaniem koncepcji szefowej BdV (Steinbach light, jak pisze gazeta). Tak samo trudno przewidzieć, czy skoncentrowanie się na powojennej historii pozwoli zrozumieć uczniom, głównym adresatom wystawy, kompleksowe związki, które doprowadziły do katastrofy II wojny światowej. „Optymizm tłumi przykład Polski w exposé: odzyskane po rozbiorach Polski tereny bezceremonialnie nazywane są pruskimi prowincjami (...) Mimo wszystko przedłożona koncepcja ze swoją próbą zróżnicowanego spojrzenia na kompleksową historię stwarza szansę opowiedzenia jej w sposób będący w miarę do przyjęcia”, konstatuje dziennik.

Elżbieta Stasik

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama