Niemiecka prasa o Polsce: Jeszcze Ukraina nie zginęła i Polska rozbroiła Moskwę | Echa polskie | DW | 07.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa o Polsce: Jeszcze Ukraina nie zginęła i Polska rozbroiła Moskwę

W niemieckiej prasie polskie akcenty odnoszą się przede wszystkim do zbliżających się piłkarskich mistrzostw Europy i sytuacji na Ukrainie, współgospodarza rozgrywek.

Angela Merkel zwiększa nacisk na Kijów, pisze tygodnik Der Spiegel:

„Kanclerz zabiega w UE, by wszyscy szefowie rządów i państw zbojkotowali piłkarskie mistrzostwa Europy na Ukrainie, jeżeli rząd nie zwolni aresztowanej szefowej opozycji Julii Timoszenko. Urząd Kanclerski jest zdania, że bojkot ze strony całej UE byłby bardziej skuteczny, niż pojedynczego państwa. Polska, która razem z Ukrainą jest gospodarzem EURO 2012, patrzy krytycznie na zabiegi Niemiec. Polski prezydent Bronisław Komorowski prosił prezydenta Gaucka podczas jego inauguracyjnej wizyty w Polsce w końcu marca, by spotkał się z Janukowyczem. Trzeba prowadzić dialog z Ukrainą. Także polski premier Donald Tusk poinformował Merkel, że odmawia politycznego bojkotu mistrzostw. Rząd Niemiec prowadzi z Ukrainą pertraktacje na temat możliwego leczenia w Niemczech Tymoszenko, która cierpi na chroniczne bóle kręgosłupa i od ponad dwóch tygodni prowadzi strajk głodowy”.

Jeszcze Ukraina nie zginęła

W tym samym numerze Spiegel zamieszcza zatytułowaną parafrazą polskiego hymnu „Jeszcze Ukraina nie zginęła”, rozmowę z Januszem Reiterem, byłym ambasadorem Polski w Niemczech, dyrektorem warszawskiego Centrum Studiów Międzynarodowych.

Na pytanie, czy rozumie, że niemieccy politycy nie chcą zasiąść na trybunie obok Janukowycza, kiedy kilka kilometrów dalej Julia Timoszenko siedzi w więzieniu, Janusz Reiter odpowiada:

„Rozumiem bardzo dobrze. Tylko nie chodzi o kontakt polityków z Janukowyczem. Mistrzostwa Europy mają sygnalizować: należycie do nas. W pojęciu wielu Europejczyków Ukraina jest bardzo daleko. (...) Na Ukrainie trwa dzisiaj ożywiony spór dokąd kraj ten ma zmierzać. Są krytyczne media, istnieje społeczeństwo obywatelskie. Nie jest się skazanym na rozmowę z rządzącymi. Ukraina nie jest dyktaturą”.

„Spiegel: Co byłoby następstwem bojkotu?

JR: Myślę, że większość Ukraińców byłaby bardzo rozczarowana Europą i słusznie. Chwilowo Ukraina dryfuje na wschód. Musimy wykorzystać piłkarskie mistrzostwa Europy, by związać ją z nami. Gdybyśmy utracili Ukrainę, byłoby to trudną do naprawienia szkodą polityczną.

Spiegel: Czy UE zrobiła w przeszłości wystarczająco, by pokazać Ukrainie alternatywy?

JR: W Brukseli panuje bezradność. Ukraina jest trudnym państwem. Ale nie możemy jej skreślić. Naszym długofalowym celem powinno być wsparcie rozwoju demokracji i gospodarki rynkowej.

(...)

Spiegel: Akurat Niemcom Polska zarzuca często, że zbyt kierują się w stronę Rosji i przeoczają przy tym leżące po drodze państwa wschodnioeuropejskie. Jest to ciągle aktualne?

JR: Niemcy zrobiły więcej, niż większość innych państw. Czy było to wystarczająco? Uważam, że nie.

Spiegel: Polska chce wykorzystać EURO 2012, by pokazać światu: znowu jesteśmy, dotarliśmy do centrum Europy? Przeszkadza Panu ta debata na temat bojkotu?

JR: Nie sądzę, by Polska na tym ucierpiała. Ale zależy nam, by Ukraina miała swój udział w sukcesie. Ukraina to nie ZSRR. Mamy dzisiaj zupełnie inną sytuację, niż po wkroczeniu Sowietów do Afganistanu w 1979 r. Dlatego większość jest tu przeciwna bojkotowi.”

Der Spiegel pisze o Polsce także w kontekście spadku liczby powołań kapłańskich i zakonnych ilustrując to plakatem gdańskiego seminarium duchownego „Dołącz do kadry powołanej przez Boga”. „640 młodych Polaków wykształciło się w 2011 r. na księży”, odnotowuje hamburski tygodnik. „W roku 2000 liczba ta sięgała 997. Jeszcze bardziej dramatyczny spadek zainteresowania obserwuje się u sióstr zakonnych: 12 lat temu do klasztorów wstąpiło 723 kobiet, w 2011 r. tylko 209. Teraz Kościół w Polsce chce skorzystać z rozpoczynających się 8 czerwca mistrzostw”, czytamy na załączonym i przetłumaczonym plakacie seminarium.

Opel Astra tylko jeszcze w Ellesmere Port i Gliwicach

GM podjął decyzję o zakończeniu produkcji Opla Astry w Rüsselsheim, informuje FAZ powołując się na doniesienia z kręgów czołowych związkowców. Ci z kolei odnoszą się do wypowiedzi wiceszefa GM Stephena Girsky’ego. Następna generacja tego najważniejszego dla przedsiębiorstwa modelu ma być produkowana od 2015 r. już tylko angielskich zakładach w Ellesmere Port i w Gliwicach. Oficjalnie decyzja ta ma być ogłoszona w połowie maja.

„Pracownicy w Ellesmere Port i Gliwicach są bardziej elastyczni i tańsi”, pisze FAZ. „Są gotowi akceptować dodatkowo do 40 godzin pracy tygodniowo, 80 nadzwyczajnych zmian w roku. W Ellesmere Port, w systemie trzyzmianowym z taśmy ma schodzić 205 tys. zamiast 145 egzemplarzy rocznie, w Gliwicach produkcja Astry ma wzrosnąć ze 185 tys. do 240 tys. Przedsiębiorstwo oszczędza czystą gotówkę: produkcja w Rüsselsheim jest droższa, zatrudnieni opłacani są tam bowiem ciągle wyżej, niż przewiduje zbiorowy układ pracy”.

"Polska rozbroiła Moskwę"

W Süddeutsche Zeitung historyk Włodzimierz Borodziej w felietonie „Jak Papież zrobił rewolucję” pisze o wydanej w ub.roku książce byłego naczelnego korespondenta Die Zeit, Guntera Hoffmana „Polen und Deutsche. Der Weg zur europäischen Revolution 1989/90” (Polacy i Niemcy. Droga do europejskiej rewolucji 1989/90). Hoffmann prowadził wywiady z licznymi rozmówcami, wielokrotnie już cytowanymi politykami Zachodu, ale też, co w jego książce nowe, ze wschodnioniemieckimi opozycjonistami, także z polskimi osobistościami, w tym Bronisławem Geremkiem i Tadeuszem Mazowieckim. „Polskie prawdy brzmią inaczej, niż niemieckie”, stwierdza autor artykułu. Inaczej brzmią też prawdy enerdowskich opozycjonistów.

Hoffmann poświęca w swojej książce dużo uwagi roli Polski przed i podczas 1989 roku. „Zaskakujące, że większość zachodnioniemieckich rozmówców Hoffmanna przyznaje, że nie docenili znaczenia wyboru Papieża w 1978 r., Solidarności jako ropiejącej rany w socjalistycznym ciele i jej znaczenia jako wzoru w innych państwa Bloku Wschodniego”, komentuje Borodziej. „Od dawna wiemy, że wschodnioniemieccy opozycjoniści nie mają problemu z oszacowaniem tego znaczenia. Teraz wiele zachodnioniemieckich czołowych osobistości tamtych czasów przyznaje, że bardziej niż z rezerwą patrzyli na kryzys nad Wisłą. Polska rozbroiła Moskwę, brzmi wniosek Hoffmanna. W napięciu można patrzeć, czy wniosek ten się przebije i poza Polską stanie się czymś więcej, niż słowami bez pokrycia”, kończy Borodziej.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama