Niemiecka prasa o otruciu Nawalnego: ″Cena polityczna może być o wiele wyższa niż przewidywano″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.09.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o otruciu Nawalnego: "Cena polityczna może być o wiele wyższa niż przewidywano"

Czwartkowe gazety w Niemczech obszernie komentują polityczne konsekwencje zamachu na Aleksieja Nawalnego. Rosyjskiego opozycjonistę otruto bojową substancją z grupy nowiczok, co potwierdziły badania toksykologiczne.

Aleksiej Nawalny przemawia podczas demonstracji w Moskwie we wrześniu 2019 roku

Aleksiej Nawalny przemawia podczas demonstracji w Moskwie we wrześniu 2019 roku

Monachijski "Sueddeutsche Zeitung" zauważa:

"Oferując Nawalnemu pomoc medyczną, rząd Niemiec wziął na siebie także odpowiedzialność polityczną. Jego nie budząca żadnych wątpliwości reakcja na informacje dotyczące charakteru zatrucia Nawalnego dowodzi, że jest tego świadomy. Dla Niemiec i Unii Europejskiej oznacza to teraz nie pierwszą, ale bardzo daleko idącą cezurę w stosunkach z Rosją. Nie uda się jej osiągnąć krytyką, nawet ostrą, ani nowymi, nieznacznymi sankcjami. Kto jest przekonany o przestępczym charakterze systemu stworzonego przez Putina, ten nie będzie więcej szukał w nim tego, czego w nim nie ma, a mianowicie partnera".

Lokalny dziennik "Frankenpost" z Hof pisze:

"Naiwnością byłoby sądzić, że zamach na Nawalnego przeprowadziła na własną rękę jakaś mało znacząca instytucja. Ten tchórzliwy i podstępny atak jest tylko jeszcze jednym kamyczkiem w całej mozaice. W królestwie Putina panuje ucisk i bezprawie pod przykrywką rzekomej, ale w istocie rzeczy zarządzanej przez autokratyczne struktury, demokracji. Nie ma w nim wolności słowa, a opozycjoniści są stale narażeni na utratę życia. Dla Zachodu to najwyższy czas, by przestać obchodzić się z Putinem jak z jajkiem i rozmawiać z nim w otwarty sposób. Kto robi interesy z despotą, ten zdradza demokrację, wolność i prawa człowieka. Te wartości są ważniejsze niż cały gaz ziemny".

Zdaniem "Stuttgarter Zeitung":

"Czasami ważna jest nie tylko treść jakiejś wiadomości, ale także to, kto ją ogłasza. W środę to nie klinika Charité podała, że jej pacjent Aleksiej Nawalny został otruty bojowym środkiem paralityczno-drgawkowym, tylko rząd Niemiec. Nie zmienia to czysto ludzkiego wymiaru dramatu tego rosyjskiego polityka opozycyjnego, o którego życie i zdrowie w dalszym ciągu walczą lekarze, ale sama sprawa staje się wydarzeniem politycznym, którego znaczenia nie sposób jeszcze przewidzieć. Sposób, w jaki rząd w Berlinie zażądał od Moskwy całkowitego wyjaśnienia sprawy Nawalnego, daleki jest od dyplomatycznej powściągliwości. Jest to równie słuszne, jak zapowiedź nawiązania kontaktu z Organizacją ds. Zakazu Broni Chemicznej".

"Reutlinger General-Anzeiger" podkreśla:

"Teraz Rosja ponownie siedzi na ławie oskarżonych. Niemcy potępiają zamach przy użyciu trującej substancji i żądają odpowiedzi w tej sprawie akurat od tych, których podejrzewają o jego dokonanie. Do tej pory Moskwa stale zaprzeczała, aby miała z tym cokolwiek wspólnego. Trudno jest jednak sobie wyobrazić, żeby rosyjskie tajne służby, tak jak w sprawie Skripala, próbowały kogoś otruć przy użyciu nowiczoka, bez wiedzy o tym kogoś na samych szczytach władzy. Kreml musi przedstawić wiarygodne argumenty, że było inaczej. W przeciwnym razie UE i wspólnota międzynarodowa będą musiały zareagować i zająć wspólne stanowisko w tej sprawie".

Dziennik "Rheinpfalz" z Ludwigshafen konkluduje:

"Merkel osobiście miesza się w tę sprawę, włącza w nią sojuszników i odpowiednie organizacje międzynarodowe. Jej przesłanie do Moskwy brzmi: Tak dalej być nie może. (...) Sprawę Nawalnego należy w oczywisty sposób przypisać systemowi stworzonemu przez Putina, niezależnie od tego, ile świec dymnych odpali Kreml, żeby ją zatuszować. (..) Jej cena polityczna może być o wiele wyższa niż przewidywano. Merkel już się o to postara".

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Jeszcze ostrzej wypowiada się "Rhein-Zeitung" z Koblencji:

"Kreml i jego prezydent, wyszkolony funkcjonariusz KGB, zatruwają stosunki międzynarodowe pod wieloma względami, nie tylko w Syrii, Libii czy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Ta Rosja nie jest już żadnym strategicznym partnerem dla Zachodu, Unii Europejskiej, ani dla NATO. Putinowska Rosja jest systemowym przeciwnikiem pozbawionym wszelkich skrupułów. Dla rządu Niemiec otrucie Nawalnego jest tak ważne, że chce go postawić na forum UE i NATO. Równa się to wypowiedzeniu wojny Moskwie, Putinowi i Kremlowi. Na pełną zaufania współpracę z Putinem nie ma na razie żadnej płaszczyzny".