Niemiecka prasa o konflikcie bliskowschodnim: ″Nikt jeszcze nie wie, kiedy padnie ostatni strzał″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o konflikcie bliskowschodnim: "Nikt jeszcze nie wie, kiedy padnie ostatni strzał"

Komentarze niemieckiej prasy o szansach na trwały pokój w Palestynie i na Bliskim Wschodzie.

An Israeli soldier evacuates a young girl from a site hit by a rocket launched by Palestinian militants from the Gaza Strip in the southern Israeli city of Beer Sheva on November 20, 2012. Israeli leaders discussed an Egyptian plan for a truce with Gaza's ruling Hamas, reports said, before a mission by the UN chief to Jerusalem and as the toll from Israeli raids on Gaza rose over 100. AFP PHOTO/DANNY SASSON ==ISRAEL OUT== (Photo credit should read DANNY SASSON/AFP/Getty Images)

Do trwałego pokoju jeszcze bardzo daleko

"W obecnej chwili jeszcze nie wiadomo, kto i kiedy odda ostatni strzał" - pisze Frankfurter Rundschau. "Ale jedno jest pewne: pokój nastąpi tylko wtedy, gdy znaleziony zostanie kompromis, który przyniesie trwałe korzyści obu stronom. Dla Izraela byłoby to przyrzeczenie ze strony Egiptu, że ukróci możliwość przemytu broni przez Synaj. Obojętnie, czy w grę wchodzą rakiety z Iranu, przewożone przez Sudan, czy pociski wyszabrowane z magazynów broni w Libii - wszystko przepływa przez labirynt tuneli w Rafah w Strefie Gazy. Żądanie Izraela, żeby Hamas i jego sojusznicy nie pokazywali się w przyszłości koło granicznego płota, będzie pewnie trudniejsze do spełnienia. Ale można wyobrazić sobie różne formuły - tak długo jak nie zostaną one zaszufladkowane jako terytorialne ustępstwa Palestyńczyków wobec Izraela i Hamas nie otrzyma tego, do czego przywiązuje największą wagę: faktycznego zaakceptowania go jako władzy w Strefie Gazy".

"Kto zadaje pytanie, dlaczego akurat teraz rozpętała się wojna, znaleźć może odpowiedź w ogólnie odmienionej sytuacji na Bliskim Wschodzie" - twierdzi Maerkische Oderzeitung. "Arabska Wiosna wszędzie wzmocniła pozycję islamistów, w których Hamas widzi swoich braci. Poprzez ostrzał Izraela Hamas sprowokował odwet, który jednak tym bardziej doprowadza do izolacji tego kraju, im dłuższa i silniejsza będzie ta odwetowa akcja. Pod względem militarnym Hamas nie może liczyć na wygraną, pod względem politycznym - jak najbardziej, i to jest też jego celem. Jednak także Izrael nie może samodzielnie zagwarantować sobie bezpieczeństwa od strony militarnej. Ten punkt trzeba uzmysłowić Netanjahu. Pomimo wszelkiej solidarności Izrael musi ruszyć się politycznie - w innym wypadku pozostanie ta wieczna huśtawka z wojny i kruchego zawieszenia broni".

Nuernberger Nachrichten uważa, że "Siła militarna nigdy trwale nie osłabi Hamasu. Wynikiem nalotów powietrznych są zabici niewinni ludzie, domy w ruinach i rozgorzała nienawiść. Władza i wpływ radykalnych sił osłabnie dopiero wtedy w Strefie Gazy, kiedy przed ludźmi otworzą się jakieś perspektywy. Tak długo, jak dalej będą oni żyć w zamknięciu, bez nadziei na godną przyszłość, ekstremiści nie będą mieli problemów z narybkiem. A Izrael nigdy nie będzie mógł żyć w pokoju".

Straubinger Tagblatt / Landshuter Zeitung na wiadomość o zawieszeniu broni pisze: "Być może także minister spraw zagranicznych Westerwelle ma swój udział w tym, że Izrael i Hamas uzgodniły wczoraj zawieszenie broni. Miejmy nadzieję, że obydwie strony go dotrzymają, stwarzając klimat dla dalszych negocjacji".

Badische Neueste Nachrichten uważa, że "Zawieszenie broni jest tylko małym kroczkiem, który obydwie strony zrobiły już nie po raz pierwszy. Lecz do rozwiązania konfliktu nie zbliżyły się one ani o krok. Na tym, jak możnaby przeciąć ten gordyjski węzeł konfliktu na Bliskimi Wschodzie, połamały sobie już zęby pokolenia polityków i dyplomatów. W Izraelu nie chodzi tylko o wojnę czy o pokój, lecz o egzystencję państwa, które żyje w ciągłym zagrożeniu. Wyjściem może być tylko kompromis, a ten można znaleźć używając słów, a nie broni".

Małgorzata Matzke

red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama