Niemiecka prasa o Iraku: „Trzymanie się z daleka nie rozwiąże żadnego problemu” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 14.06.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o Iraku: „Trzymanie się z daleka nie rozwiąże żadnego problemu”

Komentatorów niemieckiej prasy zajmuje napięta sytuacja w Iraku i rola Zachodu, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych.

Frankfurter Allgemeine Zeitung“ pisze:

„Bliski Wschód także tego prezydenta nie pozostawia w spokoju – i nie zwalnia go od odpowiedzialności. Nawet jeśli Obama wcześniej wierzył, że po wycofaniu wojsk z Iraku będzie mógł się zająć najważniejszymi problemami amerykańskiej polityki wewnętrznej, a w skali globalnej skoncentrować się na Azji, to dzisiaj musi przyznać, że Stany Zjednoczone nie mogą tak łatwo wycofać się z tego regionu. Oczywiście, że Amerykanie nie chcą być ponownie wciągnięci w wojnę w Iraku, tak jak nie chcieli zostać wciągnięci w wojnę domową w Syrii i jej beznadziejną nieprzejrzystość. I dlatego zapewnienia Obamy, że chce zapobiec, by dżihadyści nie zadomowili się na stałe ani w Iraku, ani w Syrii, nie brzmią przekonująco”.

Podobnie widzi to monachijski dziennik „Süddeutsche Zeitung”:

„Można zrozumieć, dlaczego Obama wzdraga się przed ponownym wciągnięciem w wir irackiej wojny. Odetchnął z ulgą, kiedy kraj ten opuścił ostatni żołnierz amerykański i pewnie był zadowolony z fiaska rozmów z Bagdadem na temat dłuższego stacjonowania wojsk USA w Iraku. Cała polityka zagraniczna Obamy opiera się na danej Amerykanom obietnicy, że nie da się wciągnąć w żadną nową awanturę wojenną. On sam podsumowuje swoją doktrynę polityki bezpieczeństwa w jednym zdaniu: nie rób głupstw. Irak był takim głupstwem, ale ani ucieczka z tego kraju, ani odwracanie głowy, ani też trzymanie się z dala od niego nie rozwiążą żadnego problemu”.

Na roli USA w Iraku koncentruje się także komentarz „Nürnberger Nachrichten”:

„Amerykańskie drony nie nadają się jako odpowiedź na sytuację w Iraku, przynajmniej nie są one odpowiedzią, która pomogłaby dłużej niż na parę tygodni. W tej sprawie nie ma żadnego rozwiązania, ograniczonego do tylko jednego kraju. Obowiązuje zasada, która sprawdziła się w przypadku konfliktu syryjskiego: dopóki USA, Rosja, Iran, Saudyjczycy i Katar nie zasiądą przy jednym stole, dopóty będą płynęły strumienie pieniędzy, a mordowanie będzie trwało. Nie trzeba chyba specjalnie podkreślać, że w czasach konfliktu ukraińskiego – by wymienić tylko ten jeden – takie zgromadzenie wszystkich, którzy się liczą, przy jednym stole, stało się łatwiejsze. Ale wobec takiego rozwiązania nie ma żadnej, rozsądnej aternatywy”.

Zdaniem gazety „Pforzheimer Zeitung”:

„Świat stanął dziś w obliczu problemu, którego nie da się łatwo rozwiązać. Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie: co robić? Interweniować militarnie, bo inaczej ludzie w Iraku i gdzie indziej staną się ofiarami jeszcze większego ucisku, a może nawet grozi im śmierć? Nic nie robić, bo dotychczasowe doświadczenie uczy nas, że wtrącanie się Zachodu w obce sprawy po krótkotrwałych, pozornych sukcesach na dłuższą metę prowadziło zawsze do katastrofy? Bo za każdym razem tylko umacniało pozycję ekstremistów i przysparzało im sympatyków? Wielkie, obejmujące kilka krajów, islamskie państwo wyznaniowe byłoby koszmarem. Dlatego Zachód musi interweniować. Ale nie jako światowy policjant, tylko partner, który umie i chce wysłuchać argumentów drugiej strony i traktuje ją poważnie i akceptuje różnice. Nie jako ktoś, kto tylko decyduje, lecz wspiera i pomaga. Będzie to długa, wyboista droga. Ale wiele kamieni na tej drodze Zachód sam położył, popełniając wcześniej wiele błędów”.

Dziennik z Trewiru „Trierischer Volksfreund” zauważa:

„Kiedy dokładniej spojrzeć na mapę, można się przestraszyć: Irak i Syria, duże państwo wyznaniowe Iran, ważny członek NATO Turcja, rozdarty Izrael, pozbawieni praw i nadziei Palestyńczycy – wszystko tuż obok siebie, a każde z tych państw jest problemem samym w sobie. W sumie stanowią beczkę prochu, która może wybuchnąć w każdej chwili, jeśli miałoby dojść do dalszego zaostrzenia sytuacji”.

Elżbieta Stasik

red. odp.: Andrzej Pawlak

Reklama