Niemiecka prasa o długotrwałych skutkach koronakryzysu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa o długotrwałych skutkach koronakryzysu

Dzisiejsze gazety niemieckie zastanawiają się nad długofalowymi konsekwencjami koronakryzysu nie tylko w gospodarce. Poruszają przy tym trudną sytuację Lufthansy.

Koronakryzys uziemił samoloty Lufthansy

Koronakryzys uziemił samoloty Lufthansy

"Mittelbayerische Zeitung" zauważa:

"Koniec koronakryzysu jest sprawą otwartą. Ale już teraz wiadomo, że wraz z kryzysem klimatycznym w tle, czekają nas jeszcze inne, o wiele większe, długofalowe wyzwania, z którymi będą się borykać całe pokolenia. Na zmiany klimatu i postępujące ocieplenie temperatury na Ziemi nie ma żadnej szczepionki ani lekarstwa i nigdy ich nie będzie. Jedynym wyjściem jest tu tylko zdecydowana zmiana strategii społeczno-ekologicznej, która może zapobiec wielkiemu kryzysowi o wymiarze egzystencjalnym".

Dziennik "Rheinpfalz" pisze:

"Po ograniczeniach i wyrzeczeniach wywołanych pandemią koronawirusa, rząd federalny chce szybko ożywić koniunkturę. Ale czas dany przedsiębiorstwom na dopasowanie się do obniżenia od 1 lipca dla nich podatków jest wyjątkowo krótki. Także handlowcy muszą się teraz szybko zastanowić nad tym, jak mają oznakować na nowo swoje produkty i przeprogramować kasy fiskalne. Sporo kłopotów będą miały z tym zwłaszcza małe firmy, którym powinno się ulżyć, rezygnując z przeszkód natury biurokratycznej. Trzeba także liczyć się z niecierpliwością klientów, gdy na początku będą musieli postać nieco dłużej w kolejce do sklepowej kasy".

Jako przykład ofiary koronakryzysu "Badische Zeitung" podaje niemiecką Lufthansę:

"Gdy minie kryzys, a miejmy nadzieję, że nastąpi to najpóźniej w 2023 roku, będziemy mniej latać, a Lufthansa stanie się mniejszym przedsiębiorstwem. To zaś oznacza, że będzie potrzebować mniej personelu. Trzeba zatem znaleźć akceptowalny społecznie sposób na zredukowanie jej załogi. Jest to trudne zadanie, które wiele wymaga od jej wszystkich pracowników. Na tę, i tak już niekorzystną, sytuację nakłada się dodatkowo kryzys w całym lotnictwie pasażerskim. A to, że tani przewoźnicy powietrzni już teraz starają się przyciągnąć pasażerów dumpingowymi cenami biletów, jest fatalne i zarazem nieodpowiedzialne".

Myśl tę rozwija dziennik "Mittedeutsche Zeitung":

"Z jednej strony subwencjonowani przewoźnicy powietrzni zaliczani do sektora premium, tacy jak Emirates, starają się przyciągnąć teraz do siebie pasażerów latających pierwszą klasą, a z drugiej, tanie linie lotnicze, takie jak Ryanair, zabiegają obecnie usilnie o względy turystów. Lufthansa i inni starają się robić jedno i drugie, ale nie czynią tego lepiej. (...) Tymczasem trzeba robić coś więcej niż tylko obniżać koszty własne. Jeżeli Lufthansa sprosta temu wyzwaniu i wprowadzi u siebie od dawna konieczne zmiany, będzie mogła z większym optymizmem spoglądać w przyszłość".

"Frankfurter Rundschau" konkluduje:

"Od miesięcy wiadomo było, że Lufthansa nie wyjdzie z tego kryzysu bez uszczerbku. Kilka dni temu była bliska bankructwa, ale udało się je zażegnać dzięki hojnej pomocy finansowej państwa. Teraz zaczyna się trudna faza przekształcenia jej w linie lotnicze mające szansę na przyszłość. Wymaga ona poradzenia sobie nie tylko z koronakryzysem. Także przed nim to renomowane przedsiębiorstwo miało już spore kłopoty z zapewnieniem sobie bezpiecznej perspektywy rozwoju. Konkurenci Lufthansy i innych tradycyjnych linii lotniczych dawno już bowiem od nich daleko odlecieli".

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!