Niemiecka prasa: o capstrzyku dla prezydenta i demokracie czystym jak łza | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: o capstrzyku dla prezydenta i demokracie czystym jak łza

W dzisiejszych gazetach: o pożegnalnym capstrzyku oraz o radości b. kanclerza Schrödera, że jego przyjaciel został prezydentem Rosji w pierwszej turze.

Stołeczna gazeta Berliner Zeitung broni capstrzyk dla Christiana Wulffa:

„Doprawdy dosyć. Dalsze znęcanie się byłoby ohydne. Kulturę polityczną państwa poznaje się także po stosunku do upadłych. Jeśli Christian Wulff nie ma już żadnych przyjaciół, którzy uchroniliby go przed brzemienną decyzją postawienia na capstrzyk z towarzyszącą mu, co można było przewidzieć, małostkową debatą, to należałoby go przeprowadzić z godnością. Pełna zarozumialstwa jest postawa tych prezydentów-seniorów, którzy bez realnej przyczyny nie biorą udziału w uroczystości. Tymczasem respekt wobec naszej demokracji i jej urzędów wymagał tego, by należycie pożegnać także i tę głowę państwa”.

Monachijska Süddeutsche Zeitung zauważa:

„Jeśli ktoś odmawia mu prawa do capstrzyku, a zarazem ogłasza, że w żadnym wypadku nie weźmie w nim udziału, temu chodzi wyłącznie o poniżenie leżącego. A to jest równie bezlitosne, co i nieodpowiedzialne. Wielki capstrzyk nie dotyczył bowiem tyle Christiana Wulffa, co urzędu prezydenta. Cywilizowana zmiana na stanowisku głowy państwa i postępowanie w tymże duchu wobec byłych prezydentów to wartości same w sobie. A kto nie wierzy, niech się rozejrzy po innych zakątkach świata”.

„Należy mieć tylko nadzieję, że po odprawionym rytuale czynniki odpowiedzialne z partii politycznych dopilnują tego, że był to ostatni capstrzyk” – zwraca uwagę norymberska gazeta Nürnberger Nachrichten:

„Rzeczowość, z jaką dotąd prezydenci wykonywali obowiązki głowy państwa nie pasuje do tej uroczystej pompy. Gustav Heinemann, który nie mógł się odnaleźć w wojskowym ceremoniale, w konsekwencji zrezygnował z capstrzyku. Należałoby też szybko uregulować na nowo kwestię emerytury prezydenta, noszącej patetyczne miano żołdu honorowego. Zachwiane są tu proporcje, podobnie zresztą, jak w przypadku diet polityków: podczas aktywnej pracy pobory nie są oszałamiające, zaś pożegnanie z pracą kapie od pozłoty. Niezbędna byłaby zatem i tu korekta.“

Kölner Stadt-Anzeiger dodaje:

Tak zwana sprawa Wulffa nie zaszkodziła jednak urzędowi (głowy państwa, dop. red.). Równie niewiele politycznej kulturze tego państwa. Zgoła przeciwnie. Od dawna nie dyskutowano tak intensywnie, ani publicznie, ani prywatnie, o politycznej moralności. Czy o granicach, względnie przesadzie dziennikarskiej krytyki. To mając na uwadze, Christian Wulff przez swój uparty egoizm zasłużył się dobru publicznemu. Mimo woli, ale – miejmy nadzieję – na trwałe”.

Dla Gerharda Schrödera, byłego kanclerza Niemiec z szeregów SPD, Putin to demokrata czysty jak brylant. Nie wszyscy są tego zdania.

Na ten temat czytamy na łamach Die Welt:

„Jak wszyscy wiedzą Gerhard Schröder utrzymuje ścisłe stosunki z Rosją. (...) Nie ma przy tym większego znaczenia, czy były kanclerz Niemiec pozostaje w przyjacielskim związku z Putinem. Oni się rozumieją, to wystarczy. I tak w wywiadzie dla Deutschlandfunku (rozgłośnia radiowa, dop. red.) pozwolił on sobie był na wypowiedź, że się cieszy z wyboru Putina w pierwszej turze. Jego spojrzenie na Rosję, od chwili podjęcia przezeń lukratywnej pracy, jest czysto instrumentalne. (...) Czy jest to język godny demokraty, socjaldemokraty? (...) Schröder nie powiedział nic ponadto: prawa człowieka i demokracja nie są aż tak ważne dla Rosjan. To rasistowska wypowiedź, w każdym razie świadectwo wyjątkowej, kulturowej arogancji. Byłoby lepiej, gdyby milczał”.

Andrzej Paprzyca

red. odp.:Małgorzata Matzke

Reklama