Niemiecka prasa o aferze z BND: w Waszyngtonie śmieją się w kułak | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 16.10.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o aferze z BND: w Waszyngtonie śmieją się w kułak

Niemieckie gazety komentują w piątek (16.10.15) m. in. szpiegowanie USA przez niemiecki wywiad.

Dziennik "Märkische Oderzeitung" z Frankfurtu nad Odrą zwraca uwagę na to, że w ocenie działań niemieckiej służby wywiadowczej BND wystarczy "rzut oka do ustawy o BND, by stwierdzić, że nie ma tam zapisu zabraniającego specsłużbom szpiegowania zaprzyjaźnionych państw i instytucji. Jej zadaniem jest zbieranie 'informacji o zagranicy, które mają znaczenie dla polityki bezpieczeństwa Republiki Federalnej Niemiec'. Słowo 'przyjaciel' nie pojawia się w ustawie ani razu".

Zdaniem komentatora "Berliner Zeitung" "Kraj, taki jak Niemcy, potrzebuje służb specjalnych. Obecny skandal niczego tu nie zmieni. Nawet jeśli BND rozpoczął działania wywiadowcze u przyjaciół na długo przed 11 września, datą, która odtąd zdaje się usprawiedliwiać wszelki ekscesy specsłużb. Pytanie jest takie, czy Niemcy potrzebują takich służb jakie mają, i czy te służby poddane są stosownej kontroli. Otóż odpowiedź na to pytanie brzmi dwa razy nie".

Dziennik "Generalanzeiger" z Bonn uważa, że "wszelkie oburzenie jest niepotrzebne". Jeśli parlament i rząd chcą wyświadczyć przysługę temu krajowi, to powinny zapewnić, miejmy nadzieję, demokratyczną kontrolę nad spiecsłużbami, która nie zagrozi ich funkcjonowaniu. Powinny zatroszczyć się też o to, by służby nie cieszyły się niepodkegającą kontroli niezależną egzystencją, która może na koniec stać się niebezpieczne dla demokracji i wolnego społeczeństwa. Warto się o to postarać, bo tutaj czyha prawdziwe niebezpieczeństwo".

"Kölner Stadt Anzeiger" pyta z kolei: "Jak rząd chce wyjaśnić to, że od co najmniej dwóch lat wiadomo mu było, że BND nie trzyma się litery prawa? (...) Milczenie Urzędu Kanclerskiego będzie miało jeszcze konsekwencje dla tego rządu. W Waszyngtonie będą śmiać się w kułak z tych rzekomo dobrych Niemców".

opr. Bartosz Dudek