Niemiecka prasa: Niezwykła koalicja w Stuttgarcie. ″Byle nie AfD″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 13.05.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Niezwykła koalicja w Stuttgarcie. "Byle nie AfD"

Po raz pierwszy w historii RFN jednym z krajów związkowych rządzić będzie koalicja Partii Zielonych i CDU - pod wodzą tych pierwszych. To temat wielu komentarzy w niemieckiej prasie.

Baden-Württemberg Koalitionsverhandlungen CDU Die Grünen

Premier Winfried Kretschmann (p) i jego "mniejszy" partner koalicyjny Thomas Strobl (CDU)

„Neue Osnabruecker Zeitung” pisze: „Nie szukali się, ale się znaleźli. W Badenii-Wirtembergii teraz Zieloni rządzą razem z chadekami. Bez "zielonego" Winfrieda Kretschmanna taka koalicja byłaby nie do pomyślenia. Szanujący konserwatywne wartości, trzeźwo stąpający po ziemi i pozbawiony jakiegokolwiek gwiazdorstwa, pozyskał on dla swojej partii wielu nowych wyborców, jednocześnie budując pomosty do CDU. Koalicja Zielonych i chadeków w Stuttgarcie jest dalszym oznaką tego, jak bardzo zmieniły się partie. Podobnie jak SPD i CDU, także Zieloni stali się partią centrum. Wyzbywszy się wszelkiego ideologicznego balastu CDU, SPD i Zieloni przejawiają zadziwiający pragmatyzm: każdy potrafi z każdym. To otwiera nowe perspektywy koalicji, także na poziomie federalnym. Najważniejsze, żeby do gry nie dopuścić AfD”.

„Volksstimme” z Magdeburga pisze: „Najpierw była kombinacja zielono-czerwona, teraz zielono-czarna. Winfried Kretschmann będzie rządził w Badenii-Wirtembergii przez kolejne pięć lat. Nie brak mu dobrej samooceny, ale co ważniejsze, nie brak mu poparcia ludzi. Możliwe jest, że Kretschmann jeszcze dalej wyemancypuje się ze swojej "zielonej" partii. W jego pojęciu jest on bardziej zarządcą kraju niż partyjnym politykiem. Ta konstelacja ilustruje erozję trwającego już od dziesięcioleci, jakby odlanego w betonie, politycznego systemu. Systemu, w którym wiodące partie CDU/CSU i SPD zawsze dominowały, okazjonalnie zawierając sojusze z mniejszymi partnerami. Dzisiaj szef landowego rządu nie musi koniecznie pochodzić z grona chadeków czy socjaldemokratów. Bardziej potrzebny jest model patriarchy. Teraz w Badenii-Wirtembergii, podobnie jak w Turyngii, gdzie dla lewaka Bodo Ramelowa ponadpartyjność jest sprawą nadrzędną”.

„Schwaebische Zeitung” uważa, że „W Stuttgarcie powstał kabinet, którego przed miesiącami nie można było sobie nawet wyobrazić. Zadziwiające jest, że Zieloni i CDU potrafili znaleźć wspólny język w takich kwestiach jak oświata czy ochrona środowiska i zawiązali koalicję. Ale jeszcze większym wyzwaniem dla tych nierównych partnerów jest stworzenie kultury debaty i stylu rządzenia, które nie mają nic wspólnego z powszechnym utyskiwaniem na politykę. Ludzie zniechęceni polityką rzucili się w ramiona Alternatywy dla Niemiec. Na pewno ważny jest zrównoważony budżet, ale jeszcze ważniejsza jest konstruktywna polityka”.

„Muenchner Merkur” zaznacza: „W Badenii-Wirtembergii scaliło się to, co zdaniem kanclerz Merkel jest sobie bardzo bliskie: chadecy i Zieloni, tyle że w odwrotnej kolejności. Właśnie to jest historycznym wydarzeniem, lecz fatalnym dla CDU. Jako mniejszy partner koalicji w przyszłości będzie musiała oddać kompetencje gospodarcze w ręce Zielonych, którą to partię premier Kretschmann będzie chciał w post-materialistycznej Badenii-Wirtembergii uczynić wyznacznikiem tego landu. Bawaria ma swoją CSU, Hamburg ma SPD, Zieloni mają Badenię-Wirtembergię. A co ma opływowa CDU pani Merkel, która z tak wielką wirtuozerią nawiguje z duchem czasów? Ona stanie się języczkiem u wagi, wchodząc w koalicje, by mogła powstać jakaś większość”.

Opr.: Małgorzata Matzke

Reklama