Niemiecka prasa: Niemcy powinny powstrzymać Erdogana | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Niemcy powinny powstrzymać Erdogana

Piątkowe (24.02.17) wydania dzienników komentują plany przyjazdu do Niemiec prezydenta Erdogana w celu pozyskania głosów tureckich obywateli przed marcowym referendum w Turcji.

Volksstimme” z Magdeburga (Saksonia-Anhalt) zauważa, że zapowiedź przyjazdu do Niemiec tureckiego prezydenta Tayyipa Erdogana w celach pozyskiwania głosów wyborców to nic nowego. „Celebrował on wystąpienia przed wielotysięcznym tłumem tureckiej społeczności w Niemczech już wtedy, kiedy był przywódcą rządu. Strawienie takich wystąpień nigdy nie przychodziło łatwo niemieckim politykom i władzom lokalnym. W czasie legendarnego przemówienia w Kolonii w 2010 r. Erdogan wezwał trzy miliony mieszkających w Niemczech rodaków, aby angażowali się tu politycznie, a jednocześnie obwieścił, że «asymilacja jest zbrodnią przeciwko ludzkości».

Nikt mu wtedy nie zabraniał tego wystąpienia. Także teraz Erdogan bez przeszkód będzie mógł promować swój autorytarny system prezydencki. Nie tylko dlatego, że zakazanie mu tego jest mało prawdopodobne. Szkody, jakie powstałyby na skutek wyproszenia tureckiego przywódcy, byłyby dla Berlina zbyt duże. Wystarczy sygnał od Erdogana, a migranci znów rozpoczną gwałtowny szturm na Europę. Więc lepiej niech sobie przyjeżdża”.

Rhein-Neckar-Zeitung” z Heidelbergu (Badenia-Wirtembergia) zauważa, że „stwierdzenie «Niemcy nie są Turcją» jest wyrazem sprzeciwu wobec wystąpienia tureckiego prezydenta, ale jednocześnie dla nas Niemców jest swego rodzaju wyróżnieniem. Gdyby Niemcy były Turcją, wtedy takie wystąpienia nie byłyby możliwe, a kraj ten też byłby państwem autorytarnym (…) Zbyt proste jest ponadto żądanie teraz zakazu dla wystąpienia Erdogana czy wyproszenie go. Właściwym sposobem przeciwko jego obecności byłyby polityczne protesty zorganizowane wspólnie z tureckimi demokratami – to też jest możliwe w tym liberalnym państwie”.

Rhein-Zeitung” z Koblencji (Nadrenia-Palatynat) stwierdza, że „publiczne polityczne wystąpienie autokraty Erdogana w Niemczech byłoby bezczelnością. Zwłaszcza, że automatycznie przywodzi to na myśl, że turecki prezydent depcze wolność słowa. Trzeba jednak mieć się na baczności, aby nie przejąć od Erdogana jego sposobu myślenia. Demokracja tylko wtedy może się przekonująco bronić, jeśli konsekwentnie odwołuje się do własnych wartości. Jeśli możliwe byłoby przy pomocy środków prawnych uniemożliwić Erdoganowi wystąpienie w Niemczech, to należy z tego skorzystać. A jeśli to niemożliwe, to trzeba będzie go znieść”.

Landeszeitung” z Lueneburga (Dolna Saksonia) przypomina, że „demokracja jest tylko środkiem, a nie celem”. Komentator zauważa, że w tym przypadku „nie Donald Trump będzie wyjaśniał, jak w jego rozumieniu powinno funkcjonować państwo, lecz Recep Tayyip Erdogan, który na niemieckiej ziemi będzie promował zamach stanu. I mimochodem będzie spuszczał ze smyczy swoich szpiegów w meczetach i szkołach, aby zastraszyć własnych przeciwników. Nawet jeśli zagraża to umowie ws. migrantów: Niemcy powinny powstrzymać Erdogana, chociażby z powodu szacunku do samych siebie. Na autokratach, którzy swobody demokracji wykorzystują po to, aby je niszczyć od środka, wrażenie robi jedynie demokracja, która potrafi się bronić”.

Opr. Barbara Cöllen