Niemiecka prasa: nepotyzm w polskiej koalicji rządzącej | Echa polskie | DW | 24.07.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: nepotyzm w polskiej koalicji rządzącej

Niemiecka prasa pisze o polskiej "aferze taśmowej", planowanej wizycie Romneya w Polsce i nowych publikacjach z gatunku "political fiction" na polskim rynku księgarskim.

Min. Sawicki wyciągnął konsekwencje z afery

Min. Sawicki wyciągnął konsekwencje z afery

Neues Deutschland pisze o nowej aferze taśmowej w Polsce, o której opinia publiczna dowiedziała się z publikacji w Pulsie Biznesu. Jak zaznacza autor Julian Bartosz, "w Polsce snuje się rozważania, czy rządząca koalicja PO i PSL ma w ogóle szansę przetrwania drugiej kadencji".

"Afera taśmowa" ukazuje - zdaniem autora - tylko czubek góry lodowej, jak pisze powołując się na Rzeczpospolitą i tabloidy stojące po stronie opozycji, które przytaczają liczne przykłady nepotyzmu i wewnątrzpolitycznych machlojek. Rzeczpospolita, która bliżej przyjrzała się PO stwierdza, że we wszystkich 19 spółkach skarbu państwa, odgrywających kluczową rolę w polskiej gospodarce, najlepiej opłacane stanowiska w zarządach i radach nadzorczych obsadzone są najczęściej przez ludzi z partii rządzących. Najbardziej bulwersujący przykład: minister skarbu w pierwszym rządzie Tuska (Aleksander Grad, przyp. red.) został powołany na prezesa zarządów spółek PGE (i PGE EJ 1, przyp. red.) z miesięcznym wynagrodzeniem w wysokości 110 tys. złotych (26 tys. euro). Tak członkowie rodzin, przyjaciele, znajomi doją państwo... - pisze Neues Deutschland.

Centrale Biuro Antykorupcyjne (CBA) i Najwyższa Izba Kontroli (NIK) już dawno piętnują "nieetyczne" praktyki w różnych resortach i sporządzają raporty, które są przedkładane premierowi. Tusk twierdzi, że nie jest w stanie ich wszystkich czytać, ale to wyjaśnienie nie zadowala ani opozycji, ani opinii publicznej. (...) Jarosław Kaczyński krytykuje, że w Polsce rządzi oligarchia, ale nie przejdzie prawdopodobnie jego wotum nieufności wobec rządu. Wicepremier Pawlak chce odczekać niewygodną sytuację, a Tusk ma żywotny interes w tym, by koalicja się nie rozpadła." - pisze Neues Deutschland.

Romney omija łukiem Niemcy

Pod tym tytułem Die Welt pisze o planach podróży republikańskiego kandydata na prezydenta USA, który w ramach podróży po Europie odwiedzi Wielką Brytanię, Polskę i Izrael.

"Jak poinformował jego sztab wyborczy Romney chce w czwartek przybyć do Wielkiej Brytanii; dalszymi etapami podróży będą Izrael i Polska. Wbrew wcześniejszym informacjom program nie przewiduje wizyty w Niemczech, przypuszczalnie ze względu na problemy z terminami. Daty możliwego z jego strony spotkania z kanclerz Merkel przypadały na okres letnich wakacji szefowej niemieckiego rządu. Poza tym, jak zaznaczono "nie chce on powielać europejskiej podróży Obamy", i nie chce ryzykować tego, by porównywano jego wizytę z entuzjastycznie przyjętym wystąpieniem Obamy pod Kolumną Zwycięstwa w Berlinie w lipcu 2008 roku. (...)

Na zakończenie podróży Romney w poniedziałek i wtorek będzie w Polsce, gdzie spotka się z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim, oraz odwiedzi "historyczne miejsca". Jak podał jego sztab wyborczy, dojdzie prawdopodobnie do spotkania z Lechem Wałęsą".

Die Welt zaznacza, że "pierwsza zagraniczna podróż Romneya jako kandydata na prezydenta, po zwycięstwie w prawyborach ma służyć wyostrzeniu jego profilu w polityce zagranicznej i odcięciu się od Baracka Obamy. W ostatnich miesiącach zarzucano mu, że zbyt jednostronnie koncentruje się na tematyce gospodarczej".

Fikcja jak u Karla Maya

Na łamach Sueddeutsche Zeitung w dziale recenzji książkowych ukazał się bardzo obszerny artykuł Adama Krzemińskiego będący omówieniem dwóch nowych pozycji z gatunku "political fiction" na polskim rynku: "Upału" Marcina Ciszewskiego i "Noblisty" Marcina Wolskiego.

Krzemiński pisze m.in. "Wolski, Ciszewski czy Spychalski próbują zatuszować polskie kompleksy niższości przy pomocy najdziwniejszych fantazji o potędze. Tak długo manipulują rzeczywistością aż im wyjdzie na to, że Polacy są faktycznymi zwycięzcami. Kopiują amerykański styl narracji i cuda techniki, każą bohaterom posługiwać się slangiem jak Dirty Harry, nie zauważając, że powielają tylko to, co w Niemczech ery wilhelmińskiej robił już Karl May ze swym Old Shatterhandem. Naród, który poczuł swoją potęgę, nie do końca jeszcze pewien swych rzeczywistych sukcesów i łaknący uznania z zewnątrz, upajał się jego książkami".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Iwona D. Metzner

Reklama