Niemiecka prasa: Nawet niemieccy politycy, którzy chętnie pouczają innych, dopiero zaczynają się uczyć | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Nawet niemieccy politycy, którzy chętnie pouczają innych, dopiero zaczynają się uczyć

Niemiecka prasa nadal koncentruje się na temacie uchodźców oraz pytaniach o przyszłą politykę w tym zakresie.

Frankfurter Allgemeine Zeitung:

Presja na niemieckie granice zmniejszy się, ale nie zniknie. Mogłoby się to udać, pod warunkiem, gdyby UE miała spójną politykę w sprawie uchodźców. Ale jest od niej jest jeszcze bardzo oddalona. Aby się zbliżyć do celu, jedni musieliby się pożegnać z wizją Europy, jako hermetycznej twierdzy, niedostępnej dla innych. Inni musieliby pogrzebać nierealny pomysł, że wystarczy wielkoduszność, aby Europa stała się nową ojczyzną dla uchodźców z całego świata. Niemcy i cała Unia Europejska muszą stawić czoła trudnej decyzji ws. polityki wobec uchodźców. Im więcej migrantów czeka przed bramami do UE, tym trudniejsze powinny być kryteria ich przyjmowania. (...) Nawet niemieccy politycy, którzy chętnie pouczają innych, dopiero zaczynają się uczyć.

Stuttgarter Zeitung:

To jest prawdziwa próba i wyzwanie dla Europy. Negatywny wpływ na wspólnotową ideę mają bardziej niż grecki kryzys, nieludzka ignoracja i nacjonalizm izolujący wiele krajów członkowskich Unii. Dlatego jeżeli można kanclerz Merkel cokolwiek zarzucić, to ewentualnie odwlekanie umieszczenia kwestii europejskich na samym czele jej priorytetów. Teraz chodzi bowiem nie tylko o swobodę osiedlania się, na której de facto Niemcy wyjątkowo skorzystali. Obecnie zagrożona jest również wizja wspólnoty wartości w UE, która długo była wiarygodną odpowiedzią tego kontynentu na dwie wojny światowe. Nie wolno do tego dopuścić, aby ta wizja została zniweczona.

Berliner Zeitung:

Jedno jest pewne: w Niemczech zrobi się trochę ciaśniej. I to w różnym tego słowa znaczeniu. Miastom przybędzie mieszkańców, ubędzie wolnych mieszkań, zwiększy się konkurencja na rynku pracy. Ten kraj stanie się bardziej wielonarodowy. I dobrze - przynajmniej tak długo, jak nie jest to tylko romantyczna wizja. Bo różnorodność narodowa wzbogaca, ale wymaga od nas też wysiłku. Będzie wymagała wiele tolerancji od tych, którzy żyją tu od dawna, aby nie postrzegali przybyszy jako zagrożenia. Ten proces będzie jednak wymagał także dużo tolerancji i gotowości integracyjnej od tych, którzy właśnie tutaj przybywają - tak, aby różnorodność nie oznaczała konkurencji. Innymi słowy: czy my znowu chcemy osiągnąć to, co jest niemożliwe? Nie. Ale to jest po prostu konieczne. I nam się to uda!

opr. Róża Romaniec

Redakcja poleca

Reklama