Niemiecka prasa: Musimy mniej latać | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 19.07.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Musimy mniej latać

Niemiecka prasa komentuje w piątek (19.07.19) pomysł opodatkowania lotów pasażerskich.

Samolt Lufthansy z reklamą o lataniu przyjaznym dla klimatu

Samolt Lufthansy z reklamą o lataniu przyjaznym dla klimatu

Dziennik „Frankfurter Rundschau” konstatuje: „Jeśli przejazd taksówką czy bilet kolejowy na najbliższe lotnisko kosztuje więcej niż przelot na Majorkę, to coś tu się nie zgadza. Propozycja minister środowiska Svenji Schulze, by podnieść ceny przelotów, zmierza we właściwym kierunku. Ale rozwiązanie to jest połowiczne. Maksymalnie 18 euro podatku ekologicznego na bilecie, które chce w przyszłości wprowadzić Francja, a co Schulze podaje za wzór, jest kpiną. To niczego nie zmieni.Potrzebne jest rozwiązanie na większą skalę. Zalicza się do niego solidne opodatkowanie kerozyny i zwolnienie od podatku alternatywnych form podróżowania. Podróże koleją muszą być nie tylko tańsze, lecz także bardziej atrakcyjne. A zaczyna się to od różnych w Europie systemów rezerwacji biletów, poprzez brak linii kolejowych wysokiej prędkości i kończy się tym, że Niemiecka Kolej (DB) zlikwidowała nocne połączenia. Kto miałby zatem ochotę jechać pociągiem na urlop?”. 

„Mitteldeutsche Zeitung” komentuje: "W przypadku lotów samolotem, tej najbardziej szkodliwej formy przemieszczania się nie widać tak zaklinanego „efektu Grety” (Thunberg, popularnej szwedzkiej aktywistki klimatycznej, red.). Wręcz przeciwnie. Dla przykładu Lufthansa spodziewa się w 2019 r. wzrostu rezerwacji o 4 proc. Doświadczenie pokazuje, że ludzie nie zrezygnują dobrowolnie. Zmiana modelu zachowań jest możliwa wyłącznie przez uderzenie po kieszeni”.

„Manheimer Morgen” porównuje: „Kto wsiada do samolotu powoduje sześciokrotnie większą emisję C02 na kilometr, niż przy jeździe koleją. Tak długo, jak tak jest, może istnieć tylko jeden cel dotyczący polityki klimatycznej. Musimy mniej latać. Właściwie są tylko dwa sposoby, by to osiągnąć. Pierwszy to zakazy i ograniczenia – dla środowiska najskuteczniejsze, ale politycznie do zrealizowania dopiero wtedy, kiedy woda sięgnie nam po szyję. Inny sposób to regulacje cen”.

Natomiast dziennik „Nürnberger Nachrichten" uważa, że: „Ważny jest jasny sygnał - szkodliwe dla klimatu zachowanie osób prywatnych i przedsiębiorstw kosztuje. Trzeba skończyć poza tym z subwencjami dla paliw kopalnych oraz z rezygnacją z podatku od kerozyny. Linie lotnicze w porównaniu z koleją i autobusami są faworyzowane dzięki finansowaniu przez ogół, także przez tych, którzy nie latają. To jest nie tylko nieekologiczne, ale również aspołeczne”.

Natomiast „Münchener Merkur" pisze: „Rzekomo coraz więcej ludzi powinno się wstydzić, że podróżowaniem samolotami zatruwają klimat. Jednak za uczuciem wstydu wcale nie idą dobre czyny, wręcz przeciwnie. Liczba rezerwacji dalekich podróży dalej dynamicznie rośnie. Zrozumiałe więc, że minister środowiska Schulze przechodzi do czynu i chce drastycznie podnieść ceny przelotów. Jednak wymagana przez nią podwyżka opłat lotniczych, nie jest narzędziem do ratowania klimatu, lecz narzędziem do likwidacji miejsc pracy w Lufthansie i innych towarzystwach lotniczych. W każdym razie wtedy, kiedy opłaty te będą niespójną reakcją krajową”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Redakcja poleca