Niemiecka prasa: mur zaporowy dla eurostrefy i galopujące ceny benzyny | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 31.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: mur zaporowy dla eurostrefy i galopujące ceny benzyny

Prasa komentuje 800-miliardowy parasol ochronny dla państw eurogrupy i debatę o tym, czy można powstrzymać widujące w górę ceny paliw.

MOUNT PROSPECT, IL - MARCH 30: A Shell Oil tanker truck moves down a street March 30, 2005 in Mount Prospect, Illinois. The average price of a gallon of regular unleaded gasoline is now up to $2.153, setting yet another record price. (Photo by Tim Boyle/Getty Images)

Symbolbild Shell Öl Tanker

Frankfurter Allgemeine Zeitung pyta: "Jak wysoki ma być właściwie zaporowy mur, chroniący euro przed niebezpieczeństwami kryzysu zadłużenia? Ministrowie finansów eurostrefy uzgodnili obecnie nową wysokość parasola ochronnego: 800 miliardów euro. To jest suma, która do lata bieżącego roku ma być oddana do dyspozycji krajów o zbyt wysokim zadłużeniu - oczywiście z uwzględnieniem udzielonych im już kredytów. Dla tych, którzy chcieli postawić kreskę pod sumą 500 miliardów euro, teraz zanosi się na jeszcze większe obciążenia - o ile to wszystko nie ma być tylko buchalterskim trickiem. Nie dalej jak w ubiegły czwartek minister finansów Schäuble mówił, że wysokość tego zaporowego muru aż tak bardzo się nie liczy, bo nie ma ona wpływu na przyczyny kryzysu, zbytnie zadłużenie i brak konkurencyjności. Miał i ma on nadal rację".

Czy państwo ma interweniować ws cen paliw?

Volksstimme z Magdeburga zaznacza, że "Ceny benzyny biją wszelkie rekordy. Nic więc dziwnego, że coraz głośniejsze są apele, by wreszcie do akcji wkroczyło państwo. Także Bundesrat zaapelował, by rząd federalny zbadał możliwość "wprowadzenia hamulca podwyżek cen". Jasna sprawa, bo niezrozumiałe jest, dlaczego stacje benzynowe podnoszą ceny nawet o więcej niż 10 centów tylko w jednym dniu. Nie wiadomo też, dlaczego występują regionalne różnice cen paliw. Czy pomocny byłby oficjalny nakaz, że cena może zmienić się tylko raz dziennie? Raczej nie. Ceny stałyby się może bardziej przejrzyste, ale nie zwiększyłoby to konkurencji. Wręcz przeciwnie, mogłoby to oznaczać koniec niezależnych, mniejszych stacji benzynowych, które byłyby pod wielką presją. Nawet jeżeli rząd coś by wymyślił - jedno jest pewne, benzyna i tak będzie drożeć."

"Zasadniczo powinno tak pozostać, że państwo ma się nie wtrącać do cen paliw - twierdzi boński General-Anzeiger - nawet jeżeli coraz donośniej wszyscy będą się domagać takiej interwencyjnej regulacji na rynku paliw. Rytuałem jest przecież podwyżka cen benzyny przed feriami wielkanocnymi i nie ma co nad tym lamentować, bo i tak nie znajdzie się żadnego rozwiązania tego problemu. Chodzi raczej o to, by powstały ekologiczne koncepcje mobilności, dostępne dla wszystkich. Bo są przecież alternatywy do benzyny."

Ludwigsburger Kreiszeitung twierdzi, że "Istnieją konkretne powody, dlaczego ropa jest tak droga. Zasoby ropy naftowej nie są nieograniczone, i należy nimi rozsądnie gospodarować. Ale kierowcy, którym doskwierają wysokie ceny paliw nie są zupełnie bezbronni: mogą porównywać ceny, na krótkich trasach przesiadać się na rower, umawiać się na wspólną jazdę z innymi, albo decydować się na zakup bardziej ekonomicznego samochodu. Wszystkie posunięcia przygotowywane obecnie przez polityków są być może i pomocne. Ale największe wrażenie na koncernach naftowych zrobiłby spadek popytu i może wtedy zmieniłyby one swoją strategię cenową."

Wiesbadener Kurier twierdzi, że "Kierowcom niewiele pomoże prowadzona obecnie debata na temat regulacji cen paliw przez państwo w pewnym zakresie, bo taka ograniczona regulacja i tak nie powstrzyma koncernów naftowych przed wyciskaniem z klientów ostatniego grosza. Rzeczywista kontrola cen byłaby tylko możliwa poprzez powiązanie cen na stacjach paliw z rzeczywistym rozwojem ceny ropy naftowej na światowym rynku, tak jak jest to praktykowane w Luksemburgu. Ale o tym nie mówi się ani w Bundestagu ani w Bundesracie. Nawet jeżeli zakończyłaby się już dzika huśtawka cen i tak nie zmieni to faktu, że ze względu na topniejące zasoby ropy i duży popyt na paliwa, cena benzyny będzie rosła. Ustawodawca powinien raczej zacząć forsować inteligentne systemy komunikacyjne, nakazać produkcję energooszczędnych aut i wprowadzić tak banalny sposób oszczędzania paliwa jak ograniczenie szybkości na autostradach. W innym przypadku za rok będziemy tak samo bezradnie deliberować o tym, że litr benzyny kosztuje już dwa euro."

Małgorzata Matzke

red.odp.: Andrzej Pawlak

Reklama