Niemiecka prasa: Merkel będzie mogła spokojnie iść na emeryturę | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.07.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Merkel będzie mogła spokojnie iść na emeryturę

Niemiecka prasa komentuje personalnego pokera, jaki odbywał się w Brukseli, a który przyniósł m.in. nominację niemieckiej minister obrony na przewodniczącą Komisji Europejskiej.

Angela Merkel w rządowej limuzynie (AFP/Getty Images/G. Van der Hasselt)

Angela Merkel, Bruksela, 2.07.2019

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”komentuje w swoim wydaniu internetowym: „Koniec końców Merkel i Macron jednak wspólnie wyciągnęli z kapelusza rozwiązanie, na które Merkel chętnie przystała i spokojnie będzie mogła odejść na emeryturę, bez łamania sobie głowy nad tym, kto przejmie po niej schedę. Ursula von der Leyen jest Europejką z krwi i kości. W politycznych rozgrywkach w przeszłości, a szczególnie w kwestii polityki migracyjnej stała zawsze u boku niemieckiej kanclerz”.

„FAZ” podkreśla, że „nominacja dotychczasowej niemieckiej minister obrony ma jednak pewien feler. Nie spełnia ona warunków największych frakcji w Parlamencie Europejskim, wedle których tylko jeden ze spitzenkandydatów, wyłonionych po wyborach europejskich, mógłby zostać szefem Komisji. A bez akceptacji parlamentu wynegocjowany teraz kompromis nie jest nic wart. (…) Jednak najważniejsze polityczne siły w parlamencie powinny się dobrze zastanowić, czy mają podjąć taką próbę sił z Radą Europejską w obecnej sytuacji. Jeżeli parlament, który może wyznaczyć swojego przewodniczącego, odrzuci propozycję obsady personalnej Komisji, zepchnie to Unię Europejską w ciężki instytucjonalny kryzys, a taka blokada to ostatnie, na co UE może sobie teraz pozwolić. Potrzebuje ona, nie tylko ze względu na brexit, zdolnej do działania Komisji. Problemy nie będą czekać, aż wszyscy będą w pełni usatysfakcjonowani personalnymi rozwiązaniami”.

„Sueddeutsche Zeitung" uważa, że „w Brukseli pokazano Merkel, gdzie są jej granice. Nie była ona w stanie zapanować nad odśrodkowymi siłami w Unii Europejskiej. UE działa wedle bardzo skomplikowanego systemu dawania i brania, ma ona złożony system decyzyjny z zazębiającymi się władzami. Rada Europejska, będąca gremium szefów państw i rządów, ma taką samą demokratyczną legitymację w decyzjach personalnych jak parlament. Tu nic nie załatwia się zakulisowo, tylko jest to normalny proces decyzyjny. Komuś może on się nie podobać, ale nie ma po prostu lepszego.

Teraz siły odśrodkowe UE dotarły do tego ważnego gremium, do Rady, ostatniego najważniejszego miejsca, gdzie zawierane są europejskie kompromisy. Tyle, że bez kompromisu Europa nie będzie mogła przetrwać. Tak więc żmudne poszukiwanie personelu jest co prawda dowodem na złą kondycję Wspólnoty, ale nie jest żadnym powodem do paniki. (…) Kanclerz Angela Merkel nie ma już dość mocy, żeby zapanować nad tymi siłami. Co więcej: ponieważ dominowała we Wspólnocie przez wiele lat, teraz czuje z tej strony opór. Faza obsadzania najważniejszych stanowisk stała się testem przyszłego charakteru Unii Europejskiej”.

„Die Welt” pisze o prowokacyjnym zachowaniu brytyjskich europosłów podczas pierwszego posiedzenia Parlamentu Europejskiego, którzy odwrócili się do wszystkich plecami, kiedy grano hymn UE. „Protest Brytyjczyków był tylko małym zwiastunem tego, co podczas IX kadencji europarlamentu pewnie zdarzać będzie się częściej. Co prawda 73 parlamentarzystów z Wielkiej Brytanii przypuszczalnie wkrótce już zniknie, kiedy pod koniec października faktycznie dojdzie do brexitu, ale także bez awanturniczych prowokacji Nigela Farage'a, w europarlamencie będzie dużo niespokojniej niż do tej pory”.

Komentatorka „Die Welt” wyjaśnia, że „zamiast działać w jednym kierunku, dopingując nawet nieco Radę Europejską, centrowe partie nawzajem się blokowały. Narodowe i osobiste fanaberie wyznaczały kurs, poza oczywiście partyjnymi preferencjami. Do tego jeszcze wszystkie stolice UE zakulisowo sterowały całym tym procesem, jakby siedząc w domu z pilotem w ręku”.

 

Redakcja poleca